Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława   To jeden z tych wierszy, które czyta się wolno, niemal wstrzymując oddech. Buduje się w nim coś niezwykłego - z jednej strony mamy ten normalny, niemal banalny świat (deszcz o parapet, kolorowa derka), a z drugiej strony dzieje się w nim rzecz najbardziej fundamentalna i nieodwracalna. Ta scena jest tak namacalna, tak pełna konkretów - słodkawa woń, szkliste drobiny, pergaminowe usta - że niemal czuję się intruzem, jakbym podglądała coś zbyt intymnego. Najbardziej przeraża mnie  Anna, która "nigdy nie widziała śmierci z bliska", bo w tym jest cała nasza bezradność wobec tego, co nieuchronne. Nie ma dla niej instrukcji, nie ma przygotowania. Jest tylko "matczyna czułość" i "dłoń w dłoni" - to wszystko, co możemy dać i co możemy dostać w tej ostatniej chwili. A te powtórzenia "to nic , to nić" - genialne. Tak mało, a mówi wszystko o tym, jak kruche jest życie, jak cienka granica między byciem a nieistnieniem. I to "wszystko dzieje się naprawdę" brzmi jak szept niedowierzania, jak próba pogodzenia się z niemożliwym. Piękny!
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew   Twój wiersz oscyluje między nadzieją a przestrogą, między determinizmem (jesteśmy stworzeni do światła) a wolną wolą (możemy je nie spotkać). Zachęcasz do zatrzymania się i przemyślenia własnej drogi. Pozdrawiam. :) 
    • @Berenika97Dziękuję:) Twój komentarz to prawdziwy zaszczyt dla mojego wiersza :)
    • @tie-break   Ten wiersz to piękna metafora zaufania i otwartości w miłości. Podmiot liryczny przemawia do ukochanej osoby („kochanie"), uspokajając ją i zachęcając do pokonania lęku. Wiatr przestaje być tu symbolem destrukcji - nie każde doświadczenie musi ranić. To subtelne przesłanie, że miłość nie zawsze jest gwałtowna czy bolesna. Świetna jest druga strofa - „jeśli ufnie zawiesisz dla niego , liście". To obraz dobrowolnego otwarcia się, przygotowania na spotkanie – ale z ufnością, nie z oporem. Liście jako „zielone chimesy" to cudowne połączenie kruchości i gotowości do współbrzmienia. Wiersz ma uspokajający, niemal kołyszący rytm. Bardzo mi się podoba. :)    
×
×
  • Dodaj nową pozycję...