Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Miniaturka 

 

To żaden grzech mieć w duszy

żołnierskie życie, mężczyźni,

kobiety i dzieci jak karczowniki

w germańskich łachmanach

toną w kanałach, nad nami

drżą płonące ruiny, posłuchaj

serca: nam nie kazano umierać

na kolanach - my mamy ginąć

z dwoma palcami przy skroni.

 

Łukasz Jasiński (sierpień 2010)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 5 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

Komentarz

 

          Od Autora - odautorski: wszystkie moje teksty i artystyczne zdjęcia są moją własnością intelektualną jako prawo autorskie objęte ochroną w kodeksie postępowania cywilnego, dokładnie: ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, otóż to:

 

Rozdział 14

 

Odpowiedzialność karna

 

Artykuł 116

 

1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

 

2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ustawie pierwszej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

 

3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa (czynu określonego w ustawie pierwszej) stałe źródło dochodu albo działalność przestępczą (określoną w ustawie pierwszej), organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.

 

4. Jeżeli sprawca (czynu określonego w ustawie pierwszej) działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Łukasz Jasiński (2023)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano (edytowane)

Mój drogi świecie* **

 

          Zapewniam: zostały w moim wypadku złamane artykuły Konstytucji Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia drugiego kwietnia z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku, tutaj: oddaję głos ustawie zasadniczej, oczywiście - demokratycznej: rozdziału drugiego artykułu trzydziestego: "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych." Rozdziału drugiego artykułu trzydziestego pierwszego: "Każdy jest obowiązany szanować wolność i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje." Rozdziału drugiego artykułu trzydziestego drugiego: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne." Rozdziału drugiego artykułu pięćdziesiątego siódmego punktu pierwszego: "Obywatel ma prawo do ubezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy ubezpieczenia społecznego określa ustawa." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego siódmego punktu drugiego: "Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego ósmego: "Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego dziewiątego: "Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobienia do pracy oraz komunikacji społecznej." Rozdziału drugiego artykułu siedemdziesiątego szóstego: "Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania." Na zakończenie pragnę dodać: rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego siódmego punktu pierwszego mówi: "Każdy ma prawo do wynagrodzenia krzywdy, jaka została mu wyrządzona przez niezgodnie z prawem działania organu władzy publicznej." Natomiast rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego siódmego punktu drugiego mówi: "Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw." A tym samym: mam prawo być oskarżycielem z wolnej stopy!

 

*rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego trzeciego: "Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury."

 

**rozdział drugi artykułu pięćdziesiątego czwartego punktu pierwszego: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji."

 

P.S. Posiadam już należny mi prawnie lokal socjalny, a więc: sprawa jest zamknięta, jednocześnie: jeśli będę atakowany personalnie i będzie naruszana moja wolność - będę zmuszony w samoobronie jej bronić, a używam przede wszystkim rozumu i stosuję prawną, artystyczną i poetycką szermierkę słowną.

 

Łukasz Jasiński (2017)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 9 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

Wiesz, to moja ulica: Czerniakowska - najdłużej broniła miasta i wykonała najwięcej wyroków śmierci na zdrajcach, przestępcach i różnej maści patologii - pasożytach, to była tajna komórka Kedywu, dlatego nie widzę sensu po raz kolejny pisać mowy wiązanej o Powstaniu Warszawskim - bez względu na okoliczności: Ono i tak - by wybuchło - prawo natury, otóż to: w mojej Ojczyźnie - co jakieś pół wieku dochodzi do powstania, strajku i rewolucji - proszę policzyć od Konfederacji Barskiej, poprzez: Insurekcję Kościuszkowską, Powstanie Listopadowe, Styczniowe i Warszawskie do Rewolucji Solidarnościowej i Niepodległościowej - proszę policzyć odstępy czasu, zawsze tak było i zawsze tak będzie - Nowe Pokolenie będzie robiło Nowe Porządki i nie mamy na to żadnego wpływu, tak więc: niedługo będzie kolejna rocznica Powstania Warszawskiego i przypominam o tym ludziom - o bardzo krótkiej pamięci...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.

 

Nie do końca: nie podoba mi się Centrum Warszawy - okolice Pałacu Kultury i Nauki i okolice Dworca Centralnego, nomen omen: jego styl nawiązuje (chodzi o Pałac Kultury i Nauki) do narodowego renesansu polskiego - Polakom udało się zrobić w jaja Józefa Stalina i wmówić mu, iż to jest nowoczesny socrealizm, wolę Stare Miasto, Nowe Miasto, Mariensztat, Bulwary Wiślane i Żoliborz, a czy Powstanie Warszawskie miało sens? Jak najbardziej: istotnym bytem Narodu i Ludu Polskiego jest Uniwersalna Kultura - tak zostaliśmy genetycznie ukształtowani, dodam: nie rozumiem ludzi, którzy atakują tą władzę - przecież Grób Nieznanego Żołnierza i okolice są odbudowywane, natomiast: Muzeum Powstania Warszawskiego otrzymało wsparcie finansowe z budżetu państwa i będzie rozbudowywane przez blisko cztery lata.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.

 

Oczywiście: jako pogański racjonalista - libertyn i intelektualny biseksualista - uniwersalny - jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek zrywu niepodległościowego - to bez sensu, także: wysyłaniu Wojska Polskiego na Ukrainę (Chazarię) i wspieraniu Ukrainy (Chazarii), poza tym: my, Polacy, zrobiliśmy już wszystko - co mieliśmy zrobić: mieliśmy Solidarność Walczącą, teraz: mamy Marsz Niepodległości - jest on z reguły antywojenny i propolski, wystarczy: kontynuujemy tradycje historyczne...

 

Społeczna hierarchia w społeczeństwie polskim wygląda tak:

 

- Naród (dziesięć procent),

- Lud (trzydzieści procent)

- Motłoch (pięćdziesiąt procent),

- Obcokrajowcy (dziesięć procent)

 

i tyle na temat...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 10 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

                                            Minister*

 

          Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Hanna Wróblewska - przyznała w rozmowie z brytyjskim dziennikiem - "Financial Times" - resort przygotowuje plan ewakuacji najważniejszych polskich dzieł sztuki na wypadek rosyjskiej inwazji - dodała:

 

          Nasze muzea nie mogą już działać w ramach teoretycznego pojęcia bezpieczeństwa!

 

          I dokładnie wyjaśniła, że prowadzi rozmowy z władzami innych państw, które mogłyby przyjąć ewakuowane dzieła sztuki z około stu sześćdziesięciu instytucji prowadzonych przez Państwo Polskie i oprócz obrazów, rzeźb i rękopisów - plany obejmują również rzadkie książki, archiwalne fotografie i instrumenty muzyczne i oczekuje - w ślady władz państwowych pójdą prywatne muzea, galerie i archiwa.

 

          Plan, który ma zostać sfinalizowany do końca roku - jest częścią szerszego programu bezpieczeństwa rządu premiera Donalda Tuska i obejmuje on wzmocnienie ochrony polskich granic, podwojenie liczebności Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej do pięćset tysięcy żołnierzy i aktywację Obrony Cywilnej - przypomniał internetowy dziennik.

 

          Nad projektem resortu kultury czuwa Maciej Matysiak - były pułkownik armii, który był zastępcą szefa polskiego kontrwywiadu wojskowego, obecnie kieruje on departamentem bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego - został utworzony w ramach ministerstwa kultury - minister Hanna Wróblewska - dalej:


          Po prostu potrzebowaliśmy osoby, która pracowała w wojsku polskim i zna zakamarki zarządzania kryzysowego.

 

          Plan bazuje częściowo na doświadczeniach zdobytych w trakcie udzielania pomocy Ukrainie w relokacji jej dzieł sztuki po rozpoczęciu przez Rosję inwazji, minister Hanna Wróblewska dodała, że działania resortu obejmują też aktualizację dokumentacji - konieczną przy późniejszym ściąganiu do kraju wywiezionych dzieł.

 

          Hanna Wróblewska przyznała: podobne działania podejmują władze Litwy, Łotwy i Estonii, zaznaczyła, że jednym z większych wyzwań jest określenie, które dzieła sztuki winne być zakwalifikowane do kategorii priorytetowej ewakuacji i podsumowała:

 

          Nie ma takiej możliwości, aby wszystkie narodowe skarby ewakuować...

 

          I brytyjski dziennik przypomniał: Polska nadal walczy o ściągnięcie dzieł zrabowanych w czasie Drugiej Wojny Światowej.

 

Źródło: Defence24 

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

Pułkownik Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór 

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

                          Na wojnie prawda nie istnieje*

 

          I to nie żaden relatywizm, tylko: po prostu konstatacja faktów - wynikających z tragicznych doświadczeń ludzkości i konfliktów z różnych epok historycznych, a dziś świadkami trafności tego stwierdzenia jesteśmy po raz kolejny przy okazji wojny na tak zwanej Ukrainie.

 

          Kto miałby nam rzekomo dostarczać owej prawdy i kto mógłby do niej w sposób całkowicie obiektywny dotrzeć, a następnie: przedstawić - iście czyste fakty?

 

          I od samego początku obecnej fazy wojny na tak zwanej Ukrainie publicystyczne twierdzenia o zbrodniach dokonywanych przez jedną ze stron - w przypadku mediów zachodnich - będą to zbrodnie rosyjskie, natomiast - w przypadku mediów wschodnich - będą to zbrodnie ukraińskie - obie wersje nie znalazły ani jednego potwierdzenia obserwatorów zewnętrznych.

 

          Z różnych względów: najczęściej z powodu tego, że choćby władze w Kijowie do dziś nie wyraziły zgody na międzynarodowe śledztwo w sprawie słynnej już zbrodni w podkijowskiej Buczy - do której miało rzekomo dojść - w dwutysięcznym dwudziestym drugim roku i nie mamy też żadnych konkretnych informacji w sprawie mitycznych już ukraińskich dzieci - miały być one porywane przez władze rosyjskie.

 

          Mamy za to stek kłamstw, niedomówień i fałszerstw, które już na pierwszy rzut oka nie wytrzymują jakiejkolwiek próby polemicznej z racjonalną logiką opartej na starożytnej filozofii arystotelizmu - dlaczego Kijów do tej pory nie przedstawił danych ofiar ze wspomnianej już Buczy?

 

          Czy dlatego, że - jak twierdzi Moskwa - były to osoby uznane przez reżim ukraiński za kolaborantów, a egzekucji na nich dokonali funkcjonariusze kijowskich służb specjalnych bądź ukraińscy, de facto: chazarscy - naziści?

 

          I nie wiemy i wiemy jedynie - to fakt bezsporny - władze ukraińskie do tej pory nie dostarczyły listy nazwisk międzynarodowej opinii publicznej i do tej pory nie dopuściły śledczych z organizacji międzynarodowych do materiałów na temat całej sprawy.

 

          A czy Rosjanie mogli porywać ukraińskie dzieci z terenów przyfrontowych w celu ich rusyfikacji - jak głoszą otwarcie również polskojęzyczne media?

 

          Jasne, że nie - większość rodzin w strefie przyfrontowej - czyli na wschodzie i południu tak zwanej Ukrainy - to rodziny rosyjskojęzyczne i nie bardzo zatem wiadomo kto, jak i po co miałby je rusyfikować i znów - Kijów nie przedstawił żadnych nazwisk, dowodów i konkretów na rzecz tezy o rzekomej zbrodni porywającego biedne dzieci - pana prezydenta Władymira Putina.

 

          I powtórzmy zatem stanowczo: nie ma najmniejszej możliwości wyjaśnienia takich spraw przez którąkolwiek z biorących udział w konflikcie stron i nie będą one też obiektywne - trzeba obalić ten mit - organizacje pozarządowe mające monitorować dany konflikt zbrojny - to zwyczajny syf.

 

          A oto przykład z ostatnich dni: Ukraine Conflict Observatory, oczywiście - amerykańska i jej szefostwo wylewa krokodyle łzy nad tym, że administracja pana prezydenta Donalda Trumpa obcięła jej finansowanie - kasę, przywołuje ona losy biednych dzieci i te biedne dzieci miała wziąć pod własne skrzydła - opiekę i jak jednak czytamy w kolejnych notatkach, oświadczeniach i materiałach tej organizacji - jej misją jest znajdowanie dowodów zbrodni rosyjskich.

 

          Mamy zatem aprioryczne założenie, że zbrodni podczas obecnego konfliktu dokonywała tylko jedna z jego stron i była to oczywiście strona rosyjska - bez cienia wątpliwości i bez znaków zapytania, a sympatyzująca ze wspomnianą organizacją liberalna Cable News Network zamieściła alarmujący tekst - w którym za ilustrację służy zdjęcie dziewczynki ewakuowanej z rosyjskiego obwodu kurskiego po tym - jak jej rodzinne okolice zaatakowały ukraińskie, de facto: chazarskiej - bojówki.

 

          A organizacje międzynarodowe prowadzące własne śledztwa i będące pod kontrolą jednej ze stron konfliktu - może one pomogą nam w dojściu do bolesnej i okrutnej i bolesnej - prawdy - faktów?

 

          To wolne żarty: wiemy, doskonale, wiemy, że każda z nich realizować będzie wyłącznie cele swoich politycznych protektorów, płatników i pomocników i być może jedyną strukturą zdolną do przeprowadzenia w miarę wiarygodnego śledztwa byłaby Organizacja Narodów Zjednoczonych i należy pamiętać o tym: po latach jej skutecznego osłabiania przez Waszyngton - jej rola uległa znacznej redukcji.

 

          A do prawdy o obecnej wojnie zatem nijak nie dojdziemy - dlatego warto do ludzi rozumnych wysyłać apele - by nie powtarzali tez o zbrodniach którejś ze stron - po prostu nie mają na to żadnych dowodów i mieć nie będą i nie oznacza to, że możemy zakładać coś odwrotnego - zbrodni na wojnie nie ma, zapewne - jak w większości konfliktów - każda ze stron ma na sumieniu przypadki pogwałcenia konwencji międzynarodowych i praw regulujących prowadzenie działań zbrojnych.

 

Źródło: Myśl Polska

Autor: Mateusz Piskorski

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

Pułkownik Tajnego Ruchu Oporu: Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór 

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

                                          Mgła wojny*

 

          Strefa Gazy cierpi na brak żywności, problemem są utrudnienia w raportowaniu wydarzeń międzynarodowej opinii publicznej i jak podają: Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża i Lekarze Bez Granic - w punktach wydawania żywności - w Strefie Gazy - w pierwszych dniach czerwca doszło, jakby inaczej: do - strzelanin...

 

          I zdaniem Palestyńczyków winowajcami są izraelscy żołnierze, którzy trzy dni z rzędu mieli otwierać ogień do bezbronnych cywilów - zabijając kilkadziesiąt osób, natomiast: Izrael wraz z uruchomioną niedawno - Gaza Humanitarian Foundation - zaprzeczają - by w ogóle doszło do strzelanin w niedzielę pierwszego czerwca i we wtorek trzeciego czerwca, a w przypadku poniedziałkowej strzelaniny izraelskie wojsko informuje, że otworzyło ogień do osób zagrażających izraelskim żołnierzom.

 

          A sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych - António Guterres - zażądał śledztwa w wyżej wymienionej sprawie - niezależnego i pod okiem międzynarodowych obserwatorów, liczne organizacje humanitarne protestują zresztą przeciwko istnieniu - Gaza Humanitarian Foundation - twierdząc, że jest upolitycznionym oszustwem łamiącym podstawowe założenia misji humanitarnych, natomiast: dyrektor wykonawczy - Gaza Humanitarian Foundation - Jake Wood - zrezygnował z pracy w fundacji dzień przed rozpoczęciem dystrybucji żywności.

 

          I wiele wskazuje na to, że projekt udzielania pomocy Strefie Gazy - wynikający w dużej mierze z amerykańskich nacisków na Izrael - przynosi więcej szkody niż pożytku.

 

          Strefa Gazy jest w ogromnym kryzysie humanitarnym - co potwierdzają międzynarodowe organizacje pomocowe takie jak Światowy Program Żywnościowy, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, World Central Kitchen, Lekarze Bez Granic i Polska Misja Medyczna, fakt, że ta mała enklawa od lat pozostaje pod izraelską okupacją - lub - jak wolą sami Izraelczycy - jest poddana blokadzie, terrorowi i oblężeniu - co brzmi jeszcze gorzej - do której swoje trzy grosze dorzuca Egipt blokujący jej południowe granice - stanowił podwaliny kryzysu, a spotęgowała go trwająca już półtora roku izraelska ofensywa, która kosztowała życie około sześćdziesięciu tysięcy Palestyńczyków.

 

          I nie pomaga też to, że Izrael uniemożliwia dostawy pomocy humanitarnej do Strefy Gazy, instrumentalizując i czyniąc ją bronią w tym konflikcie - niemal na równi z twardą amunicją, natomiast: Izraelscy - politycy, szpiedzy i wojskowi - przekonują, że ciężarówki z pomocą są rozkradane przez Hamas i nie trafiają do żadnych adresatów.

 

          Zarzuty te zostały odparte przez Światowy Program Żywnościowy i inne organizacje humanitarne - Draginja Nadażdin - dyrektorka polskiego biura Lekarzy Bez Granic - dwudziestego pierwszego maja w dwutysięcznym dwudziestym piątym roku - w podcaście - Dariusza Rosiaka - "Raport o stanie świata" - zaznaczyła: jej organizacja nie miała takiej sytuacji, aby dostawy były przejmowane przez Hamas.

 

          Izraelscy politycy, ministrowie i dyplomaci idą jednak w chore - zaparte i jak durnie przekonują, że za sytuację humanitarną odpowiedzialny jest Hamas, mimo to: powoli narracja zaczyna zmieniać ton - co wyraźnie było widać na konferencji Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście** w Jerozolimie i warto zaznaczyć: o wyżej wymienionej organizacji jest głośno z powodu roboczej definicji antysemityzmu*** - za którą lobbują liczni tak zwani naukowcy.

 

          W przemówieniu zbrodniarz wojenny - poszukiwany listem gończym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze - BENAJMIN NETANJHH - oznajmił:

 

          Wśród tysięcy więźniów przejętych przez Izrael nie było nikogo - wychudzonego - co oznaczałoby, że dostają oni jedzenie, tylko: za mało ćwiczą.

 

          I te oburzające słowa są wpisane - w obowiązujący - w Izraelu trend o promowania braku empatii.

 

          Na początku maja minister dziedzictwa narodowego - Amichai Elijahu - reprezentujący kierowaną przez - Itamara Ben Gwira - skrajnie prawicową partię - Ocma Jehudit - Żydowska Siła - przekonywał w Kanale Siódmym, że obowiązkiem Izraela powinno być bombardowanie pomocy humanitarnej i zagłodzenie Strefy Gazy, natomiast: polityk opozycji - Jair Golan - skrytykował postawę izraelskiego rządu i rzekł:

 

          Zabijanie dzieci to już hobby!

 

          W sprzyjającym władzy Kanale Czternastym - były parlamentarzysta Likudu, a obecnie przewodniczący partii Zehut - Mosze Zalman Feiglin - jak jego pobratymiec - ADOLF HITLER - wrzeszczał:

 

          Wrogie jest każde dziecko w Strefie Gazy i musimy okupować Strefę Gazy i zasiedlić ją - nie pozostanie tam ani jedno dziecko i nie ma innego zwycięstwa!

 

         Na początku maja minister finansów - Becalel Smotricz - na konferencji dotyczącej osadnictwa zorganizowanej w osiedlu Ofra na Zachodnim Brzegu zapowiedział, że w ciągu pół roku Strefa Gazy zostanie całkowicie zniszczona, a cała jej populacja - wymordowana.

 

Źródło: Przegląd 

Autor: Jakub Kotulski 

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

**holokaust z języka grekołacińskiego to nic innego jak składanie ofiary całopalnej i po raz pierwszy został użyty wobec ludobójstwa Turków nad Ormianami, natomiast: sekty monoteistyczne - judaizm, chrześcijaństwo i islam nie mają żadnego prawa przywłaszczać sobie wyżej wymienionego terminu, a więc: proszę z pokorą - przyjąć - Wielki Holokaust Słowian - jako niezaprzeczalny fakt historyczny - dowody istnieją w Tajnym Archiwum Watykańskim

 

***dla przypomnienia: Arabowie, a szczególnie - Azjaci - też są semitami 

 

Pułkownik Tajnego Ruchu Oporu: Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór 

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
    • @Poet Ka i dziękuję za wszystkie lajki i komentarze. Wiele dla mnie znacza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...