Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tytuł :) to tylko tytuł :) powiedziałem bardzo mądrze :)

ostatni wers zadziwia, no to przynajmniej tyle dobrego.
kłopot miałem wyłącznie z pierwszym:
pierwsza błyskawica - za długie
błyskawica - za krótkie.

pierwsza z błyskawic - akuratne, ale zbyt komentatorskie;
przypuszczenie, a nie spostrzeżenie.

Co do następnych wersów nie mam żadnych wątpliwości
Tylko zapisałem. Narzuciły się same i to w odpowiednich
proporcja sylabowych.

W wielu haiku jest stosowana technika paradoksu.
To tyle na temat mojej ulubionej interpretacji tego tekstu,
sam widzę jeszcze dwie. Wszystkie są na podobny temat
i nie są ze sobą sprzeczne.
W każdym razie moja ulubiona interpretacja,
jest najbardziej haikową interpretacją. Gdybym jej nie miał.
Nigdy tego tekstu bym nie wystawił pod ostrzał krytyki.

Dlaczego błyskawica, a nie np. grzmot?
błyskawica - iskra przeskakującą/łącząca chmury z ziemią.
błyskawica - pionowy zygzak rozwrywający niebo.

Czy muszę mówić więcej?

tak:
Pozdrawiam!
jul
w imieniu julii ;)
Opublikowano

Chyba dlatego tak lubie czytać Twoje utwory, że nasuwają sporo interpretacji i szczerze powiem, że muszę się czasem długo "wczytywać", żeby zrozumieć tę najważniejsza i odrzucić te, które są moje, a nikt inny by tego w tekscie nie odnalazł:)
A ostatni wers nadal bardzo dla mnie intrygujący. Bo jak czytam, to wdaje mi się, że powinien być przeciek albo pauza chociaż, z tym że wtedy dużo by uciekło z tego utworu:) Własnie dlatego ten wers tak przykuwa mój wzrok. Ale przecież sama sobie mogę wstawić w myślach i nie będę już zrzędzić, bo wiem, że nudna jestem...
Powiem tylko, że kolejny ciekawy utwór i podoba mi się.

Pozdrawiam
Julię także :)

Opublikowano

No, no... jul..

Trzeci z wersów wydaje się być dziwny
ale w kolejnym czytaniu przestaje razić.
Twoja interpretacja, dodatkowo urozmaica
możliwości odbioru wiersza.
Urozmaica o bardzo głębokie znaczenie.
Jako fizyk mogę dodać jeszcze jedną interpretację -
błyskawica, efekt fizyczny szybszy od grzmotu,
świadczący o rozładowaniu różnicy potencjałów elektrycznych
pomiędzy ziemią i chmurą, ale też np. pomiędzy dwoma chmurami.

Podoba mi się, zwłaszcza sens tego haiku.

Pozdrawiam wiosennie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"pierwsza z błyskawic", osobiście nie podoba mi się ten wers. Nie widzę w tym znaczenia [?]
Natomiast trzeci wers, jest bardzo dobry. Choć dla kobiet, matek jest to bardzo naturalny gest, wyczuwalne jest Twoje "zawiedzenie" [przykrość] !
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeżeli mogę coś powiedzieć...
jesteś prawziwym ojcem...
to coś co przychodzi nam póżniej...

i stajemy się

niech to będzie haiku...

tak delikatne...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Niektóre są wieloznaczne. Ale staram się, aby ta wieloznaczność była znacząca.
Nie odrzucaj swoich interpretacji, być może są lepsze niż inne :)
No przecinek mógłby być, ale wtedy trzeba też byłoby wstawić kropkę
i zmienić dwie litery na wielkie. To tylko kwestia zapisu.

Dziękuję i pozdrawiam
także w imieniu julii :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeżeli mogę coś powiedzieć...
jesteś prawziwym ojcem...
to coś co przychodzi nam póżniej...

i stajemy się

niech to będzie haiku...

tak delikatne...


dzięki,
tak, taka interpretacja (pierwsza z wielu)
też daje do myślenia.

pozdrawiam
jul
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zaiskrzyło między ojcem i matką, o dziecko lub o coś innego.
Już można kombinować, zastanawiać się, poczuć zazdrość, przykrość.
No pełnoprawny utwór. Można skończyć czytać i zapomnieć.

Ale zastanawiałbym się, dlaczego autor tak nawydziwiał.
Dlaczego dwukrotnie użył zaimka: "moje" "mnie"? Przecież,
przy takiej scence rodzajowej, co najmniej jeden z nich jest
nadmiarowy, więc zupełnie zbędny.
Dlaczego użył monologu, a nie obiektywnego opisu?
O kim monologuje i kto monologuje.
I po co to ten monolog zestawil z błyskawicą?

Czym jest błyskawica? Jak wygląda?
Czy są jakieś wspólne cechy błyskawicy
i opisanej sytuacji. Do czego mogły być autorowi potrzebne.
Czy błyskawica to tylko przyczyna wtulania się dziecka,
czy może coś więcej.

Nie wiem jak, jako czytelnik, odpowiedziałbym na te pytania.
Zacząłbym zastanawiać się w ogole nad poprawnością tego haiku.
Matka, dziecko, ojciec, (może być jeszcze babka - matka ojca, matka matki).
Oj, czy nie za dużo tych postaci? Czy to nie nazbyt
skomplikowana sytuacja? Może kogoś dałoby się usunąć. Matki się nie da,
dziecka się nie da, bo są! Ale ojciec i babka. Chyba dają się usunąć z tego tekstu.
Tym łatwiej, że ich tam nie ma.
Dlaczego pozostawił w tekście nierówność. W ostatnim
wersie przełamanie, zawirowanie intonacyjne?

I teraz jako czytelnik mam dwie drogi:
Albo uznaje, że jest to beznadziejnie zapisane/opisane
jednoznaczne, mniej lub bardziej zwykłe spostrzeżenie.
Albo nie.


W taki sposób staram się czytać haiku. W taki sposób staram się
szukać jego istoty. W taki sposób poznaję zamysł autora.
W taki sposób kontempluję (nie bójmy się tego słowa,
ale używajmy go w odmitologizowanym
znaczeniu) obraz przedstawiony w utworze.
W taki sposób staram się wreszcie pisać haiku.

Bez takiego wysiłku pisanie/czytanie haiku czyni z niego bibelot,
na który szkoda byłoby mi czasu.

pozdrawiam
jul
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"pierwsza z błyskawic", osobiście nie podoba mi się ten wers. Nie widzę w tym znaczenia [?]
Natomiast trzeci wers, jest bardzo dobry. Choć dla kobiet, matek jest to bardzo naturalny gest, wyczuwalne jest Twoje "zawiedzenie" [przykrość] !
Pozdrawiam

wyrzuciłem "pierwsza" skasowałem następne "błyskawice"
Z samej błyskawicy nie mogę zrezygnować, ani nie chcę jej
zastępować czymś innym.

A co jest wyczuwalne, jeśli uwierzysz, że mogę być matką?

dzieki
i pozdrawiam
jul
Opublikowano

Łeeeee.... jul!
Nie wypada mi komentować innych komentujących ale... ;o)
Wg mnie Aneta w ogóle nie miała racji.
Ja widziałam znaczenie tego pierwszego wersu sprzed poprawki.
Po poprawkach wiersz jest coraz bardziej "poprawny"
ale jakże uboższy o znaczenie.

Ty decydujesz o tym co chcesz przekazać,
nigdy natomiast nie dogodzisz wszystkim...
Jeśli wkładasz w haiku cząstkę samego siebie
to broń jej! ;o)

"Znowusz" pozdrawiam
L.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak, jest uboższy. To prawda. Chciałem, żeby był czytelniejszy.
Słabym jest, przez słabość do czytelników.
Chciałbym być zrozumiany.

Dzięki,
odpocznę od tego tekstu, to podejmę decyzję.

pozdrawiam
serdecznie
jul
Opublikowano

A ja jeszcze wtrące, że mnie się bardziej wersja pierwotna podobała...
A tak nawiasem mówiąc, to wczoraj widziałam tu Twój utwór z jakże ciekawym tytułem, co sie z nim stało? Podobał mi się, zwłaszcza tytuł:) I miałam coś tam napisać, ale zniknął...

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bez tytułu to senryu byloby chyba zupełnie nieczytelne.
A tytuł poza dwuznacznością zawierał błąd ortograficzny.
Poza tym była niezgodność merytoryczna
w samym tekście. Pamiętam, jak moja matka
piła bawarkę. Tylko nie pamiętam, czy mój brat
był już na świecie, czy jeszcze nie. Zakładając,
że nie, podaję utwór z prostszym tytułem.
Nie mogę doczekać się Twojego
komentarza :)

chłop(y) jełop(y)

y mgła y
czemu do herbaty
mleko wciąż


;)

pozdrawiam
jul
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"pierwsza z błyskawic", osobiście nie podoba mi się ten wers. Nie widzę w tym znaczenia [?]
Natomiast trzeci wers, jest bardzo dobry. Choć dla kobiet, matek jest to bardzo naturalny gest, wyczuwalne jest Twoje "zawiedzenie" [przykrość] !
Pozdrawiam
To jeszcze dodam, aby siebie bronić [;-)], że to mnie, nie podoba się pierwszy wers i nie zmuszam autora do jakiejkolwiek zmiany!"pierwsza z...", a przy drugiej i następnej ? To tak jakbyś opisał pewien cykl i nie dokończył.
Jeśli Ty jesteś matką, to myślę że jest to samo uczucie, jest Ci przykro, ale jednak patrzysz z tkliwością...
[fakt, brakuje mi tu jakiegoś przecineczka ;-)]
aneta
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bez tytułu to senryu byloby chyba zupełnie nieczytelne.
A tytuł poza dwuznacznością zawierał błąd ortograficzny.
Poza tym była niezgodność merytoryczna
w samym tekście. Pamiętam, jak moja matka
piła bawarkę. Tylko nie pamiętam, czy mój brat
był już na świecie, czy jeszcze nie. Zakładając,
że nie, podaję utwór z prostszym tytułem.
Nie mogę doczekać się Twojego
komentarza :)

chłop(y) jełop(y)

y mgła y
czemu do herbaty
mleko wciąż


;)

pozdrawiam
jul


Ten tytuł chociaż prostszy, urzeka... i prawdziwy prawie w 90%:)
Co do bawarki to niecierpie i nie zdobyłabym się na to, aby wypić choć szklaneczkę...
Ktoś mi kiedyś powiedział, że tytuł to najważniejsza część utworu, jeśli nie ma się sławnego nazwiska:) Dobry tytuł powinien zachęcać do czytania, intrygować albo choć irytyować, powinien być zauważany. Ten taki jest i jest też integralną częścią tego utworu, bo bez niego to już nie jest to...
Takie moje małe wtrącenie:)

Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny Wydaje mi się, że arbitralne stwierdzenie 'nie ma ja' i wysnuwanie z tego dalszych wniosków upraszcza problematykę, ale niewiele wyjaśnia. Możnaby zapytać: Biochemia mózgu napisała Twojego posta? Jony potasu krążą w neuronach i nucą: nie ma ja nie ma ja nie ma ja? Kto właściwie mówi?
    • Zło   Gdyby tak można zdefiniować zło, zaznaczyć jego granice, ściśle określić linię zła, granicę zbioru, można by wtedy opublikować te kryteria klasyfikacyjne i poczuć się wolnym od uciążliwej, stałej penetracji, analizy. Można by komfortowo spędzać czas nie troszcząc się o wiedzę czy to co było dotychczas, jest już złe, a może nie było nigdy dobre? Można powiedzieć, że z grubsza, dzięki Objawieniu ludzie wiedzą co jest złe. Można pokusić się tu o takie piktograficzne porównanie wiedzy o złu do zbioru liter, które na pierwszym planie są wyraźne ale na dalszym rozmywają się w szarej mgle. Powszechnie wiadomo, że złem jest zabicie drugiego człowieka, swego bliźniego, ale z drugiej strony powszechnie wiadomo, że nie wszyscy mogą przetrwać. Niejeden „nawiedzony” mówił, że „to jest jedyna, słuszna droga, a wszelkie odstępstwa są błędem i będą karane z całą surowością prawa”. Po czym historia, czyli sędzia czasu, a może czas sądzenia pociągały takich osobników do odpowiedzialności za dokonane zło, pojmowane przeważnie jako ruina kultury materialnej. Mówiąc językiem tłumów „nie ma co do gęby włożyć”. Z tych ruin i zgliszczy, niczym przysłowiowy feniks z popiołów, pojawia się „nowy” i „jedynie słuszny”, trwa „odbudowa” i chwile „powszechnej szczęśliwości”, określane jako dobro. Mizantropia na którą można tu zapaść, też zapewne można określić jako przejaw zła. Miotanie się od hossy do bessy, to też jakieś zło. Zło niewiedzy o złu, które wydaje się przerastać człowiecze możliwości i nie wiadomo dlaczego ten świat jeszcze trwa. Wszędzie ktoś narusza czyjeś „dobro”, czyni „zło” i spustoszenie. Dzięki pisanym kodeksom etycznym i tzw. „prawu” wiemy z grubsza jak postępować nie należy aby nie zostać posądzonym o złą wolę. Choć gdyby zapytać nagle kogoś czy to co uważa za „złą wolę” jest nią rzeczywiście, odesłałby nas z pewnością „do diabła” albo do poradni zdrowia psychicznego. Wielu filozofów zauważyło, że zło to pochodna „złej woli”, „złego charakteru”, „złego zaczynu”, „skażenia bytu ludzkiego”. Ich mniemania niejednokrotnie znajdowały swoje potwierdzenie w historii ludzkości. Zwycięstwa wielkich tyranów, despotów oparte o krwawą drogę do władzy na zawsze zapadną w ludzką pamięć jako totalitarne zło. Niektórzy upatrują zła we władzy, w dążeniu człowieka do panowania nad innymi. Ale z pewnością nikt nie powie, że władza rozumu nad namiętnościami to zło. Ktoś powie, że „czysty rozum” to zło, ale z pewnością nie władza rozumu nad namiętnościami. Można dodać z pewnością, że władza „zdrowego rozsądku” nad namiętnościami to jedyne dobro człowieka. To ów „zdrowy rozsądek” pomaga rozpoznać, które z objawień są dobre, a które złe. Z pewnością Łaska Boża oraz tzw. „sumienie” mogą stać się również pomocą dla tego dobra. Lecz znamy z historii przykłady ludzi bez sumienia. Dzięki „zdrowemu rozsądkowi” i Łasce Bożej oraz objawieniu człowiek może określić zło dość precyzyjnie poprzez swoje sumienie. Sumienie i „krnąbrna wola”, sumienie zaniedbane to z pewnością zło. Uniemożliwia ono trafne rozpoznanie i zdefiniowanie na czym polega w danej kwestii zło. Taki człowiek o nieprawym sumieniu lubuje się w sobie, nie potrafi pokonać własnego egoizmu, dla jakiejś tam „metafizycznej moralności”, jakiejś abstrakcji. Utarło się pojęcie „zło konieczne”. To tak jakby leczenie trucizną. Zło niedoskonałości nakazuje nierzadko korzystanie z takich połączeń pojęć: zła i konieczności, mimo, że większość wie o konieczności dobra (dobro konieczne). Czasem w świecie komedii spotykamy postacie o chwiejnym charakterze, skłonnych do egzaltacji, gwałtownych porywów czy omdleń, których w żaden inny sposób uleczyć się nie daje, jak tylko przemocą. Człowiek poszukując ideału natrafia na bariery nie do przebrnięcia, czy to przez formę bytu swego, czy przez powolność skojarzeń i nie może sprostać w rzeczywistości ideałowi moralnemu, etycznemu aby znaleźć owo konieczne dobro w postępowaniu. Mówi się „co nagle to po diable” i z pewnością coś w tym jest. Gdyby tak nagle upowszechnić klonowanie ludzi z dążeniem do eliminacji jednostek słabych i chorowitych. Czy to byłoby złe aby na świecie żyli tylko zdrowi, inteligentni i silni? Świat stałby się zdrowy, inteligentny i silny! To chyba logiczne. Świat nadludzi. Jakie to byłoby wspaniałe! Legendarne zło pierwszych rodziców ludzkości stanowi zagadkową zagadkę i tajemnicę tajemnic. Trudno nam uwierzyć w historię o wypędzeniu z Raju, choć z drugiej strony na każdym kroku widać konsekwencje tego błędu, tego zła, powielanego w każdej parze, mimo nowoczesnego, pozytywistycznego sztafażu. Legendarne zło Pandory, która uwolniła ze swego naczynia wszelkie nieszczęścia tego świata… . Legendarne zło Erosa, który nie posiada ani Dobra, ani Piękna i kombinuje, jak tu się przypodobać aby udało mu się nabrać kogoś, że ma jedno i drugie. Również legendarne zło jednego z dwóch braci: Kaina, jak bardzo dziś, w nowych czasach bije w oczy, w wielu regionach tego świata. Zło braci Józefa (Stary Testament), tak znakomicie przekazane przez dramaturgię współczesną i współczesną literaturę, to wciąż ta sama historia, powielana przez posiew diabła, szatana. A zło Sodomitów i Gomorian, tak pieczołowicie wynoszone na piedestał masowej kultury przez współczesnych ultra libertynów? Czy lepiej można oddać postać zła od takich mistrzów „pióra”, jak Sofokles, Eurypides, Ajschylos, J. Racine, P. Corneille, W. Shakespeare, F. Dostojewski, F. Durrenmatt, G. Greene? Ale i ich pewność o złu wynika z dość niejasnych przesłanek, których sami się obawiali i obawiają. Nie stawiają w swoich dziełach kropki nad i. Nie definiują zła ale znakomicie opisują i prezentują, a robią to z duszą na ramieniu, ponieważ zło jest ogromnie zaraźliwe. Gdy dobro jest tak trudne do osiągnięcia, tzn. wymaga pewnego wysiłku, zło zawsze jest łatwiejsze do osiągnięcia, łatwiej „lgnie do ręki”. Człowiek nieświadomy zbytnio zła, gdy sięgnie do dzieła przedstawiające zło, niejako automatycznie, a podświadomie zaraża się ideą zła, opisywaną przez autora dzieła. Co gorsza, idea ta puszczona w niepamięć odrazy i odrzucenia, znikając z horyzontu czytelnika nie obumiera lecz kiełkuje w ciemnościach na podobieństwo bladego ukwiału, na dnie Rowu Mariańskiego. Tak więc człowiek staje po raz kolejny pod krzyżem paradoksu: nie znać zła to znaczy je popełnić, znać zło to znaczy je popełnić. Jeśli nie wiadomo jak coś trzeba zrobić można to zrobić źle. Jeśli wiadomo jak robić nie należy, bo będzie to oznaczało taki to a taki skutek, ktoś może mieć złą wolę osiągnięcia takiego skutku. Jedną z najgorszych postaci zła jest niemoc jasnego rozumienia rzeczy, pogorszona percepcja, niedostateczna uwaga pod jakimś wpływem, pod wpływem jakiegoś czynnika. Brak ostrożności u alpinisty zabija go lub okalecza w oka mgnieniu. Podobnie u sapera, chwila zapomnienia, nieuwagi i… eksplozja zardzewiałego ładunku gotowa. Gdy zawodzi człowieka tak ulotny atrybut jak intuicja, może nie tylko atrybut, lecz także niejasne zjawisko, momentalnie popada on w jakiś konflikt, w jakieś uwikłanie, jakąś matnię. Może to być uwikłanie z szczęśliwym zakończeniem (happy endem), ale nie koniecznie. Zbytnia ostrożność, lękliwość, zdwojona czujność często prowadzi człowieka do obłędu, do utraty zdrowego rozsądku. Rzekomo wiadomo jak postępować nie należy, jak postępować należy, wiadomo o zachowaniu czujnej intuicji, jasnego umysłu, a zło i tak dopada człowieka w momencie, którego najmniej się spodziewa. W chrześcijaństwie, a zwłaszcza w Kościele Katolickim wyszczególniono zło i nadano mu nazwę „grzechu głównego”. Liczbę, ilość grzechów określono na siedem, ale tzw. „grzechów ciężkich” jest w tymże Kościele więcej. Ogólnie można przyjąć, że grzechów dopatrzono się na znaczną liczbę, wynikających z dziesięciorga przykazań, grzechów głównych, dwóch najważniejszych przykazań ewangelicznych, przykazań kościelnych, grzechów przeciwko Duchowi Świętemu. Z pewnością inaczej przedstawia się sprawa, problem zła w kościele protestanckim, z którym od wielu już lat toczy się bogaty dialog ekumeniczny w duchu jedności chrześcijan. Dialog ten owocuje wspólnym dobrem. Protestanci w swoich doniosłych rozważaniach teologicznych usiłują jakoś uporać się ze złem tego świata, choćby w zakresie definicji grzechu, definicji zła. Sokratyczna definicja grzechu uzmysławia nam kondycję umysłową człowieka względem zła, występku i grzechu. Głupotę określa jako grzech. Grzech powoduje utratę wiedzy o nim samym. Człowiek, który grzeszy, traci wiedzę o tym, że źle postępuje, ponieważ gdyby o tym wiedział nie czyniłby tego co złe ale to co dobre. Człowiek sprawia wrażenie, że pojmuje grzech, wie jak postępować powinien, a jednak postępuje tak, jakby tej wiedzy zupełnie nie posiadał, a to co mówił o swej wiedzy nie miało nic wspólnego z jego postępowaniem. W dawnym Kościele Katolickim, myśliciel religijny i teolog Pseudo Dionizy myślał podobnie, choć dla współczesnego człowieka śmiesznie i naiwnie bo widział ideę aniołów inteligencji. Dopiero w ostatnich latach swego wielkiego pontyfikatu, Papież Jan Paweł II napisał najbardziej znaczące dzieło dla całego Kościoła, mianowicie encyklikę „Fides et ratio”. Można powiedzieć, że świat ma jeszcze jakąś szansę ocalenia cywilizacji przed zagrożeniami i złem, określanym przez naukę jako „zagubiony paradygmat”. Że balansująca na krawędzi ateizmu cywilizacja pełna pychy (C.K. Norwid „Cywilizacja”), społeczności – robotów, zbiorowej patologii miejskich molochów, zdziczałych watach biedoty, otrzyma szansę nie tylko dalszej ale i jakościowo lepszej egzystencji, godnej człowieka. Że przeżyje jeszcze kilka pięknych chwil przed finałem, właśnie dzięki temu „zagubionemu paradygmatowi”, dzięki „Fides et ratio”. Współczesna, totalitarna cywilizacja, uzbrojona po zęby dzięki złu konstruktorów bomb ABC, „złu koniecznemu”, śpi na „beczce prochu” nie wiadomo jak długo jeszcze. Może przecież dojść do serii prowokacji, fali wzajemnych urazów i pretensji, za którymi czai się pieczołowicie kultywowana i realizowana idea walki z wrogiem.  Byle pretekst da możliwość ujścia, zniszczy tamę i doprowadzi do otwartego konfliktu. Żyjemy w świecie, w którym dobrem jest to, że zło uniemożliwia zło innym. Można powiedzieć, że czasy, gdy „zło zwyciężało się dobrem” bezpowrotnie minęły. Dziś ktoś jest „dobry” dlatego, że fizycznie, przez zło większe nie może zrealizować zła mniejszego. Jest więc pozbawiony wolnej woli i wyboru, sprowadzony do roli zwierzęcia, które czeka na okazję, kiedy będzie mogło się odgryźć, odkuć, wyjść na swoje i zniszczyć konkurencję. Myślenie innego typu jest uznawane za infantylizm lub chorobę. Przymus ekonomiczny wielkiego kapitału i jego długich macek wysysa z ludzi energię i nakazuje się cieszyć tym, że za swój ciężki wysiłek może w ogóle przetrwać. Zło wyzysku ponad sprawiedliwość (zob. Jan Paweł II „Centesimus annus”) zabija w człowieku nadzieję na godziwy byt, nie wspominając o luksusie. Ktoś, kiedyś obliczał ile to można by zrobić, gdyby sumę pieniędzy miast na zbrojenia przeznaczyć na „postęp”, ile to istnień ludzkich, które co dnia umiera z głodu mogłoby przetrwać. Tyle zła jest na tym świecie, a mimo tego on trwa… to zdumiewające… nieprawdopodobne.  
    • Jestem huraganem, który wraca do Ciebie.   Jestem ciszą między słowami, w której chowam to, czego nie potrafię powiedzieć...   ...może nie chcę. Niczego nie obiecywałem. Byłem prawdziwy. Przy Tobie.   Lilie też więdną...   Zawsze jest nowy dzień. Uśmiechnij się...
    • Jestem huraganem, który wraca do Ciebie.   Jestem ciszą między słowami, w której chowam to, czego nie potrafię powiedzieć...   ...może nie chcę. Niczego nie obiecywałem. Byłem prawdziwy. Przy Tobie.   Lilie też więdną...   Zawsze jest nowy dzień. Uśmiechnij się...  
    • chcę przenieść góry pagórki i łąki chcę dostać się do mojej ukochanej biedronki chcę bażanta widzieć w pełni krasie i w wiosennym budzić się to czasie chcę kochać ptaki na rzewnym niebie i wszystko dotykać co rośnie wokół w siewie motyle i pszczoły zawsze pielęgnować chcę modry naturę, i drzewa o las próbować chcę rzeką spłynąć niczym morzem tańczyć w kwiatach z młodym zbożem chcę Tulipany wąchać i je głaskać od róży miłości chcę ciągle wzrastać chcę powiedzieć jak cię lubię że w mych myślach się nie chlubię że poemat wietrzy czułą nową dłoń to miłości ze spojrzeniem moja skroń
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...