Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Twinkle, twinkle, little star

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

By Myra Shumway
PRESENTING HIM WITH A STAR

Do you want to have a star?
Any can be chosen!
Wanna have this one?
Or that?
Fair as a bluebird.


Przez Myrę Shumway

DAJĄC MU GWIAZDĘ
Chcesz, żebym ci dała gwiazdę?
Wybierz dowolną!
Czy chcesz tę,
Albo tamtę,
Pięknie niebieską
[jak Błękitny Ptak]?

 

I can fly where I can`t go.
I am unrestricted.
To catch the nicest star by tail
Is not for me not cricket.

 

Mogę latać tam, gdzie nie mogę iść.
Nie ma dla mnie bariery.
Złapać najładniejszą gwiazdę za ogon
Nie jest dla mnie przeszkodą.

 

I`ll deliver it to you
Cupped in palms with tender.
May it shine from now on
From sky to you forever.

 

Dostarczę ją tobie,
Złożoną w moich dłoniach czule.
Niech od teraz świeci
Z nieba do ciebie na zawsze.

 

---------

 

Myra Shumway is a character of the novel "Miss Shumway Waves a Wand" (1944) by a famous British writer James Hadley ChaseMyra Shumway jest bohaterką powieści "Miss Shumway Waves a Wand" przez znanego brytyjskiego pisarza James'a Hadley'a Chase’a.

 

James Hadley Chase (born René Lodge Brabazon Raymond) (1906-1985), British author of more than 90 detective novels. James Hadley Chase (ur. René Lodge Brabazon Raymond) (1906-1985), brytyjski autor ponad 90 powieści kryminalnych. 

 

 
 
Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakie to fajne 'uniemyśl'... Inaczej niż zapomnij :) Być w jasnym miejscu bez siebie to chyba naprawdę być.  Zdrówka:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Berenika97 w takim razie pozdrawiam z błyskiem :) Oj tak, dobrze że dusza nie zna miary  Dzięki :)    
    • Pan Marcepan napalił w piecu dymem z papierosa i siedział przy otwartych drzwiczkach, patrząc, jak sine smugi wciągane są w głąb komina. Zakaszlał i otarł pot z czoła, od kilku dni trawiła go gorączka. Chłód wieczorów potęgowały noce spędzane w pustym domu. Jesienny wiatr mruczał do snu; jego głos, dobiegający przez nieszczelne okna, był skargą pisaną na zmarnowane życie. Pan Marcepan nadal nie potrafił, a może nie chciał, odczytać sensu ukrytego w głosie wiatru. W zamian, każdego wieczoru szedł do kuchni i smarował chleb musztardą. Jeszcze chwilę siedział, nasłuchując ciszy własnych myśli, a gdy ogarek świecy gasł, gasła też cisza.   Lubił obserwować poranki oczami Amiko. Gdy wyobrażał sobie, jak ona je widzi, czuł, że tworzy się w nim coś nowego i niepowtarzalnego. Jego dni były powolnym umieraniem, tak było od dawna. Każdej jesieni, gdy poranne mgły otulały niepokojem, czuł, jak fragment serca zamienia się w ugór, który już nie rozkwitnie kolejną wiosną. Amiko była inna, przynajmniej lubił tak o niej myśleć. Gdy patrzył na świat oczami Amiko, każda najmniejsza czynność urastała do wielkiej radości. Obieranie ziemniaków, zbieranie grzybów w lesie, każdy krok, każdy przedmiot wyrywał z nicości. Jak wielkim darem było widzenie świata jej oczami. Zdał sobie sprawę, że dar ten nadaje mu kształt - cienie ożywały. Dopóki pamiętał o fascynacji, czuł, jak pojawia się w nim Amiko. Ona mówiła, że to prawdziwy cud - wyłonić się z niebytu.   Pan Marcepan ze zdziwieniem spoglądał na mokre ślady stóp prowadzące z tarasu do wnętrza domu. Nie przypominał sobie, żeby wychodził dzisiaj na deszcz. - Kolejny dowód, że ktoś ze mną mieszka - wymruczał do siebie. Dowodów było ostatnimi czasy dużo więcej. Zakładki w książkach nie otwierały się na właściwej stronie, gramofon sam się uruchamiał. Jakby na potwierdzenie, z piętra domu rozległy się pierwsze takty Blues Legacy w wykonaniu spółki Milt Jackson & John Coltrane. Gdy wchodził trzeszczącymi schodami, po ścianie przebiegł cień kota. Dom, niczym lustrzana igraszka, powielał echo jego kroków w zupełnie innym świecie.    
    • @Berenika97 a kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem... Dziękuję i pozdrawiam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...