Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Depresja
ponad obojętne szczęście
śmiercionośne myślenie
nad apatyczną normalność

 

tajemnica nierównego sufitu
ponad roztoczony czerwony dywan
szatańsko straszne lęki
nie!

nad niewzruszony spokój

 

depresja
długoletnia przyjaźń
nie trzeba jej tworzyć
załamywać się za szybko
życie na głowie postawiać
choć tyle się otrzymuje
nie trzeba gadać głupot
przesadzać i szukać atencji
można się nawet najadać
wyjść na spacer i pobiegać

 

depresja tolerancyjna
przyjaźni się z kiedyś radosnymi
nawet abstynent musi otrzeźwieć

 

depresja tolerancyjna
nie dla wszystkich
nie dla czekających

aż się odmieni

 

nie jest śmiertelna
zabija tylko tych, co nie mają sensu
pozostałych wzmacnia w słabości

 

jak ocean
nieustanny surfing do nieistniejącego brzegu
zaraz większa fala
na pewno wszystko potopi

 

leki potencjalnie niepotrzebne
domagają się powrotu do zwiększonej dawki

 

samobójstwo
pogarda dla życia
czy pokorne uznanie jego trudów
jeśli to tchórzostwo
to odwagą jest

męczeńskie lekceważenie śmierci

 

drapieżnik
instynkt
pierwsza myśl
uciekać

 

depresja
instynkt
pierwsza myśl
uciekać
w śmierć

 

pierwsza myśl nie zawsze najlepsza
nie jesteśmy tylko instynktem

 

tylko człowiek szuka sensu
depresyjni najbardziej ludzcy
szukają znaczenia najdrobniejszej czynności

 

kochać ponad życie
gdy nienawidziło się życia
kocham cię ponad życie
wzniosłe słowa
z ust byłego samobójcy

 

człowiek w depresji
hiperrefleksyjny starzec
z duszą dziecka
filozof istoty istnienia
błagający o przytulenie
niewidomy na bałagan w pokoju
próbuje nie utopić się w bezładzie duszy
z czterech kierunków zna już tylko jeden
Otchłań nie umie czekać, wyciąga macki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie pamiętam chwili, w której cisza zaczęła mieć ciężar. Najpierw była tylko brakiem dźwięku, przerwą między jednym oddechem a drugim, niewinną przestrzenią. Potem zaczęła rosnąć. Zajęła ściany, weszła w szczeliny mebli, osiadła na książkach jak kurz, którego nie da się strzepnąć, bo nie jest materią, tylko decyzją świata, by nic więcej nie mówić. Siedziałem naprzeciw drzwi, choć nie pamiętam, dlaczego uznałem je za ważne. Nie prowadziły nigdzie konkretnie. Nie oddzielały mnie od nikogo. A jednak wiedziałem, że jeśli się otworzą, coś zostanie odebrane — nie dodane. Nie było pukania. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć. Nie było żadnego dźwięku, a mimo to wiedziałem, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie „ktoś” w znaczeniu osoby. Raczej obecność, która nie potrzebuje ciała, bo ciało byłoby ograniczeniem. Czekała. I w tym czekaniu było coś bardziej niepokojącego niż jakikolwiek ruch — jakby czas przestał być linią, a stał się spojrzeniem, które nie mruga. Wstałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że siedzę tam od zawsze. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego dnia w tym pokoju. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był gdzie indziej. Jakby życie zostało skrócone do tej jednej sceny, powtarzanej bez wariacji. Ręka na klamce nie była moją ręką. Była gestem, który musiał się wydarzyć, bo wszystkie inne możliwości już wygasły. Kiedy drzwi się otworzyły, nie zobaczyłem niczego, co mógłbym opisać. Nie było ciemności. Ciemność jest czymś, co można nazwać. Tam nie było nawet tego. To było miejsce, w którym znaczenie jeszcze się nie narodziło albo już zostało zużyte. I wtedy zrozumiałem, że to nie ja patrzę na zewnątrz. To coś patrzyło na mnie od zawsze, cierpliwie, bez zamiaru wejścia — bo nigdy nie było na zewnątrz. Drzwi nie oddzielały dwóch przestrzeni. Oddzielały dwa złudzenia. Zamknąłem je powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce obudzić śpiącego w sobie świadka. Ale od tamtej chwili każda powierzchnia stała się podejrzana. Ściany nie są już ścianami. Podłoga nie podtrzymuje — tylko udaje. A cisza cisza nie jest już ciszą. Jest dowodem, że coś przestało potrzebować dźwięku, żeby istnieć.
    • @Waldemar_Talar_Talar spokój i dojrzałość płyną szerokim strumieniem z Twojego wiersza.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Leszczym zgadzam się:)  Najlepiej gonić za brakiem kłopotów, bardzo mi się podoba ten pomysł i ta zgrabna myśl :)
    • @Alicja_Wysocka Wszystko w porządku Alu. Głos można zabrać lub nie - jest demokracja, a poza tym to każdego prywatna sprawa i należy to uszanować. A poza tym Ty jesteś kobietą, a więc zawsze masz prawo odmówić i żaden facet (w tym ja) nie powinien ci moralizować. Innymi słowy - wszystko gra. :) Dobranoc...
    • @Berenika97    Przeczytałem i ja. Z Prawdziwą Przyjemnością, jak powyżej komentujący Współforumowicze. I też zostawiłem polubienie jako wyraz czytelniczego uznania. Pozdrawiam serdecznie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...