Gekon Opublikowano 26 Marca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Marca 2005 W środku pokrzywionej drżącej struktury serca ostrość bólu wychodzi Nie można być. Tak pali ogień samotności z której krwawa nicość Nie ma mnie nigdzie . Poorane ręce bezsensownego sięgania po ludzi Na linie gdzieś w powietrzu huśtam bezustannie plugawe myśli, ironiczną przyjemność która coraz mniej skutecznie kamufluje łzy furii. Wchodzą cienie uwielbienia dla wyimaginowego obrazu tego przecież,, człowieka’’ Dla mnie w żadnym wypadku. Ten anioł zaraz może oczywiście okazać się zwierzęciem, diabłem, śmiesznym pionkiem na platformie szyderczego życia-tu wchodzi cień bardzo groźny –nienawiść. Zamieszanie skrajności –szczyt i dolina -tak skacze ten umysł. Słowa niepomyślane ,bez żadnej przyczyny ,myśli za szybkie ,destrukcja za parę minut zagłaskiwanie ,wczuwanie się w szczęście, by za chwile twoje to wszystko co masz pod skórą chciało wyjść ,rozdzielić się, uciec ,rozproszyć pod sufitami-pudła-domu, w którego obrębie błądzi się labiryntami ścian. Gwoździe w głowie ,szpilki w ciele ,,myśli –odruchy’’ miażdżą ciało. I nie wie się nic –dlaczego, po co i kiedy to się skończy i przyjdzie to ciepłe światło znów na moment, wyciagniesz ręce ,by zakuła je miłość w naczyniu zapomnień-pożądania. A następny szał ,znów wpełznie nieproszony trzeba będzie go wyrzucić. I czeka się: na znów, a oczekiwanie to straszne –aż w labiryncie pokrętnych ścieżek w głowie iskra świadomości dziejącego się wczoraj jutra i dziś trafi na tą z utkaną z kamieni własnej krwi.
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 26 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Marca 2005 podoba mi się, tylko napisz kiedyś coś dłuższego albo dalszą część tego :) pozdr.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się