Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

Mój kolega Paweł, dostał wczoraj bilet do wojska. Miał szczęście bo jedzie do Kielc. To blisko sześćdziesiąt kilometrów. Ja też się spodziewam. Widać, że zabrali się za nasz rocznik. Razem pracujemy, razem skończyliśmy LO i w tym samym czasie pójdziemy do wojska. 

Rozmawialiśmy o tym. Trochę nam się nie chce ale może to nas czegoś nauczy. 

Może będziemy bardziej twardzi? Może zdobędziemy nowy zawód. Rozmawialiśmy o tym i tu się zgadzamy, że lepiej teraz niż później. Obaj mamy dziewczyny. Ożenimy się i będziemy mieli rozłąkowe. To trzy dni urlopu na dwa miesiące. Do tego dojdą przepustki na 48 godzin. Nie będzie źle! 

Z drugiej jednak strony będą nam wciskać ciemnotę o wiecznym socjalizmie i dozgonnej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. Przysięgę trzeba będzie złożyć. 

A idzie to tak:

"Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego.

Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu.

Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".

 

To jednak wkurza. A najbardziej boimy się tej surowej ręki. Doszliśmy do wniosku, że najwyżej w tych najbardziej czerwonych momentach, będziemy tylko bezdźwięcznie poruszać ustami. Jest jeszcze więcej niedogodności. Będa znęcać się nad nami najpierw kaprale a później stare wojsko w ramach “fali”. Ale i trepy też się znęcają nad młodym wojskiem, podobno. Ponoć teraz już jest dużo łatwiej i nawet niektóre “szweje”,  gdy przegną pałę i każą naprawdę zrobić coś obrzydliwego młodemu to dostają wyroki więzienia. Znęcanie inaczej wygląda na szkółce a inaczej już w docelowej jednostce. Nasi starsi koledzy w pracy to już przeszli. Opowieści ich były bardzo barwne ale trochę straszne. No i to strzyżenie prawie na łyso od razu po przyjeździe nam się nie podoba. Wycisk fizyczny, rozłąka z dziewczynami to też nic przyjemnego. Na szczęście obaj jesteśmy w dobrej formie.

Ja skończyłem Studium Pomaturalne. To takie pół studia. Niestety od dwuletniej służby wojskowej nie zwalniają. Trzeba będzie swoje odbębnić. Ci po normalnych studiach, idą do podchorążówki.Różnie, czasem na rok, czasem krócej. No i podobno tak w dupę nie dostają. Mają mniej głupich trepów. Może trzeba było iść na studia. 

Ja jednak doszedłem do wniosku, że w naszym polskim socjalizmie, studia dają małą przewagę w życiu. Albo w ogóle jej nie dają. Przecież nie można wywyższać inteligenta ponad robotnika czy chłopa. Dobry ślusarz zarobi tyle co inżynier. Gdybym miał giętki kręgosłup i nie miałbym narodowych przekonań to zostałbym zaprzańcem i zapisałbym się do PZPR. Ci goście w Komitetach mają najlepiej. Ludzie załatwiają im wszystko co do życia potrzebne. I tylko za przysługi. Ubierają się w Pewexach. Jeżdżą samochodami, ba niektórzy mają kierowców. Mają piękne mieszkania. Jedzą codziennie mięso. Żyć nie umierać. Można też zostać milicjantem, to właściwie to samo życie.

 

Najlepiej jednak, chyba byłoby zostać zagranicznikiem. Wykształcenie do tego jest niepotrzebne. W Niemczech czy Francji, ponoć najlepiej sprzątają nauczyciele, dobrze malują lekarze  a inżynierowie sprawdzają się jako murarze.

Przyjeżdżać w odwiedziny do rodziców np. Golfem. Robi wrażenie, co nie?. A jak ci ludzie z Zachodu są ubrani. Jak taki przejdzie koło ciebie to jeszcze pięknie pachnie jakimś proszkiem, czyli świeżością. Od razu widać, że z Francji albo ze Szwecji. Gdybym został zagranicznikiem to na imprezę z przyjaciółmi przyniósłbym Johny Walker’a, piwo w puszkach, soczki w kartonikach i pachnące Golden American’y.  Po rękach by mnie całowali.

A gdybyśmy chcieli sobie zrobić grzańca z piwa to byśmy je grzali bezpośrednio w puszkach. Pamiętam, jak ciotka z Wiednia kiedyś przyjechała i przywiozła butelkę Coca Coli ale w litrowej butelce, no niesamowite. I w smaku lepsza była ta Cola niż nasza Cola. Zaopatrzenie tam jest niesamowite.

 

Może nadejdzie "Nasz Ulubiony Ciąg Dalszy".

 

Edytowane przez Pandemia (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Fajny tekst z dystansem i humorem na poważne tematy. Jedna nieścisłość, bo znam wielu moich kolegów inżynierów, którzy wyjechali i wszyscy pracowali i pracują jako inżynierowie. Politechnika to ciężkie studia i na Zachodzie też mało komu się chce, bo wolą zarządzanie, marketing i podobne. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Zgoda !!
    • @WarszawiAnka To nie wojskowi świat rujnują. To politycy w tym celują.  My ich wybieramy, i im klaskamy.    Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia       
    • @Konrad Koper Może zapłoną, żeby więcej mogła mówić. Czarodzieje lubią się pomylić, w swoich czarach :) pozdrawiam. 
    • @hollow man nie zawodzisz;)    To 6 wersów czystej refleksji ;)  Sam motyl jest delikatny, piękny. Symbol motyla ma wiele znaczeń. Tytuł jest wykładnią tego, o czym jest ten wiersz.    W kontekście przemiany i odrodzenia jest symbolem "starej wersji" siebie i narodzinami nowej.  Mógłby być także symbolem wolności, to taki symbol "tu i teraz", który nie ma planów.    Oczywiście klasycznym odczytaniem jest także symbolika ulotności życia, to takie "carpe diem". W tym odczytaniu - życie szybko pędzi i jest ulotne.   Po zastanowieniu pokusiłabym się także o odczyt psychologiczny w kontekście Junga. Nie jestem doszczętnie wybitnym znawcą. Tu przychodzi mi na myśl symbol kogoś, kto staje się sobą i uwalnia się z kokonu. To jest mi najbardziej bliskie odczytanie.    Pasjonowały mnie kiedyś także wierzenia słowiańskie i nakładając ten obraz, też można by go odczytać duchowo jako duszę zmarłych, które przychodzą nas odwiedzić.   Dla mnie to 6 wersów, w które każdy może włożyć swój odczyt.  Jest to refleksja, która mówi o dłoniach, oddechu i decyzji. Łączy się tu pragnienie i wybór - granica.    W odniesieniu do tego całość wiersza odbieram, w najprostszym znaczeniu, że to wiersz o wolności drugiego człowieka - gdy się kogoś kocha, chce się tę osobę zatrzymać. Tu wolność drugiej osoby jest ważniejsza niż pragnienie.   Dla mnie mógłby to być też wiersz o samym tworzeniu, gdzie motyl stanowi inspirację. Sama sztuka, u nas pisanie, żyje tylko wtedy, gdy jest wolna.   Może w nieoczywistym odczytaniu myślę, że refleksja może pokierować do odczytania o nas samych, o naszym wewnętrznym dziecku. To pragnienie cofnięcia czasu, ochrony. Nie da się tego osiągnąć, bo nie da się cofnąć czasu, jednak można to chronić, ale trzeba iść dalej.    Kolejnym odczytaniem, które się mi nasuwa, to uczucie między dwojgiem ludzi. To wybór między pokusą, która jest zakazana. To ból bliskości, której nie można mieć.   Ta krótka forma wzbudziła wiele myśli. Dziękuję.
    • @Charismafilos Bracie, dla dobra peela starałem się, żeby to nie było jednak takie wyznanie:  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...