Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zalega na dnie czyniąc dyskomfort
w bólach podbrzusza i czoła pocie
gość co nie spostrzegł że nieproszony
w poprzek moszczące się ciało obce

ciągnie do dołu i wgniata w ziemię
za skrzydła chwyta ponury balast
czysta złośliwość rzeźbiona w brudzie
w dal siną łatwo się nie wydala

aż wreszcie z ulgą puszczą zawory
zerwie się bestia z nerwów uprzęży
- twa samozwańcza mądrość gówniana:
o tym jak żyć mam
myśleć
w co wierzyć

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo dziękuję.

To ciekawe, nie byłem świadomy, że zmieniam jakoś formę. Szczerze mówiąc, nadal tego nie dostrzegam ;D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki, zawsze marzyłem, by napisać wiersz o sraniu, z którym czytelnik mógłby się identyfikować xD

No tak, teraz rozumiem, co miałaś na myśli ;D Rozbicie ostatniego wersu wydało mi się dobrym rozwiązaniem, bo taka wyliczanka w wierszu bez przecinków byłaby średnio czytelna. A tak chyba nawet zyskała na wybrzmieniu.

Każdy wie najlepiej, co ma mieć w głowie, a co w dupie - czyż nie właśnie o tym jest ten wiersz? ;D

Opublikowano

@iwonaroma To nie Piłsudski? Racja jest jak... Tischner są 3 rodzaje prawdy święta prawda

Tyż prawda i gó.. prawda

Może coś pomyliłam, pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Klucz do sprawy tkwi w mniejszych reperkusjach. Gdyby nam zabrać lub ograniczyć liczne reperkusje byłoby dużo znośniej. W większym rozluźnieniu i w pięknym, rozpromienionym uśmiechu słuchałoby się po prostu interesujących solówek na perkusji. Sprawy by się swobodnie działy i lekko płynęły, a nie bez przerwy tąpały. Widzę pracę ku temu wielkim sensem pracy u podstaw. A ty?     Warszawa – Stegny, 20.05.2026r.    
    • Otwieram oczy i patrzę na Ciebie, co w bieli Ty z ziemi dłońmi się wygrzebiesz. Twych oczu nie widać, ciemność z nich wylana.  Co palcem w szybę pukasz, krew na nim przelana.    Trupi widok w mej głowie się buntuje, jednak strachu już w ogóle nie czuję, bo na co dzień Cię mam i widzę w odbiciu.  Nawet po szklanki wina czerwonego wypiciu.    Cóż począć, gdy taka natura z tobą obrana, bezimiennie nazwa mi została nadana.  W samotności zgiełku, twój widok przyjazny. Mimo, że na czaszce twej wyraz grymaśny.    Czy odejść planujesz? Zostawić mnie samą? już porównuje Cię ze swoją nową mamą.  Matką choroby, której imię zakazane. Czy dobrze, że imię jej jest mi już znane?   Odchodzisz bez słowa - wyrokiem ciszy zostawiasz.  Samotnie porzucić mnie w ciemności postanawiasz.  Jak przywyknąć do zdrowia, gdy choroba codziennością?  Obdarzysz mnie znowu swą bezlitosnością?   Teraz pukam w to lustro zniecierpliwiona myśl sama że Cię już nie ma, mnie pokona. Widzę swój nos i usta całkiem już suche. na policzku widzę powolną srebrzystą muchę.   Spojrzenie me cierpkie - wpatruje w nim Ciebie. Codzienność zabrała mi drugą część siebie.  Jestem w potrzebie, brakuje mi Ciebie.  Naprawdę, brakuje mi Ciebie
    • trudno przechodzą litery między zębami rozsupłana pętelka z języka otwiera tamę   topią się receptory przepalają synapsy wir wciąga wszystkich gości    ciemnowłose pijaczki rozbijają szklanki na kocich łbach wątrobiarze liżą liżą liżą   won mentalny menel z cynicznym uśmiechem  wali pieścią w stół   wódka się rozlewa pękają życzoneczka
    • @Berenika97 docierasz do sedna rzeczy... wyryję w sercu na ostatnie chwile  to mądre...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...