Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

myślę że w każdym jednym kraju
na placu przed główną siedzibą
powinna stać ku przestrodze szubienica

 

a zamiast wymagania wszędzie kodu QR
wystarczy że na dobry początek wszyscy ważniacy
okażą negatywny wynik na ASPD
bo to jest niemoralne żeby garstka uczciwych ludzi
zmuszona była przebywać wśród tylu łotrów

 

spróbuj się zamknąć jako normalny człowiek
na jakiś czas w wariatkowie o zaostrzonym rygorze
z porządnie walniętymi na dekiel świrami
i wyjść bez uszczerbku na zdrowiu

Edytowane przez animuslumen (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nastał czas deszczu. I deszcz ten… Łzy w swojej obfitości skapują z wielkich fasad kamienic. Z gzymsów i z liści akantu. I z gałęzi jeszcze. I z tych innych, co są splątane ze sobą na wieki…   Spływają kropliście szemrzące strumyki. Szumiące w swojej niemocy. W milczeniu, w swojej skromności nieuchwytnych drżeń.   Płynę, a wraz ze mną ty. Płyniemy cicho na siny skraj. Za las. Za wszelki czas istnienia.   Choć może to tylko ja płynę. Bez ciebie płynę. Choć może…   Nie było nas wiele ze sobą. Pamiętasz? Wiem, że tak było. Ale ja tylko na chwilę. Zobaczyć jak się masz. Ja tu tylko na chwilę. Przelotnie, jak ten deszcz.   A zaraz po mnie jedynie wiatr. Taki lekki powiew wspomnienia na twarzy. I już. Jakby nigdy nic nie było.   Wiesz, ten deszcz dzwoniący (słyszysz jak łka?) skapuje wciąż kropliście i tkliwie. Deszcz we mnie płynący strumieniem kryształowych tchnień. I deszcz ten. I łzy… I ten deszcz odbijający się echem. Idący tryumfalnie jasnym snopem światła. Idący między nas.   Pamiętasz wtedy, kiedy nie było nas?   I mokre plamy na tynku, kiedy przytulam twarz (tu, tu, i tam, i jeszcze tam…) do chropowatej ściany. A na języku...   Na wystawionym, lśniącym i mokrym… Na języku tym okruchy i pył. I łzy... Kiedy całuję mikroskopijne ziarenka kwarcu, smakując je czule jak usta umarłej dawno kochanki.   Kiedy ty. I ty. I tylko ty… W ten deszcz.   W ten czas ułomny. Chwilowy. Zaprzepaszczony. A, co potem? Nic. Tylko przeszłość. Spokojna jak morze. Jak całe niebo… Jak wieczność… Jak my…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-08-02)      
    • @Stary_Kredens   Bardzo dziękuję!    To prawda - choć tyle już o tym napisano, to wzruszenie wraca za każdym razem na nowo, jakby czas nie miał tu żadnego znaczenia. Pozdrawiam serdecznie. @Leszczym   Dziękuję, że tyle o niej napisałeś - to jest dokładnie ten rodzaj obrazu, którego nie da się znaleźć w żadnym archiwum.  Twoja babcia brzmi jak ktoś naprawdę żywy - z honorem, ale i z fantazją, z wymaganiami, którym mało kto mógł sprostać. To chyba bardzo trudne - dorastać obok kogoś, kto mierzy ludzi miarą wojny, kiedy dookoła jest już pokój. Cieszę się, że mogłam choć trochę dotknąć tej historii.   Co do samego Powstania - to pytanie, które historycy do dziś toczą bez jednoznacznej odpowiedzi- decyzja o wybuchu, moment, rachuby polityczne wobec Zachodu , itp. – to wszystko można analizować na chłodno. Ale masz rację, że to nie umniejsza czystości intencji tych, którzy poszli walczyć. Można uznawać decyzję dowództwa za błąd,   (jesteśmy  mądrzy po faktach)  a jednocześnie oddawać cześć ludziom, którzy zapłacili za nią najwyższą cenę. Bo to jest w tym wszystkim najważniejsze.   Pozdrawiam.  @Migrena   Bardzo dziękuję!    Jestem poruszona tym komentarzem. Ująłeś coś, czego sama nie umiałabym tak nazwać - że to nie dziecko zostaje ocalone, tylko "zakonserwowane" w kształcie przedmiotu. To zdanie zostanie ze mną na długo. Dziękuję za tak głębokie czytanie. Serdecznie pozdrawiam. 
    • @Berenika97 Znalazłaś osobę, świetnie. Ale ona ta moja babcia nigdy nie przestawała być bohaterką, powstańczynią, bywała trudna, niezrozumiała, od śmigła, bywała fantastką, snuła przedziwne i fantazyjne plany, a czasem dziwne kombinacje, a my, młodsi dużo i inaczej doświadczeni w całej rodzinie przez długie, bardzo długie lata nie potrafiliśmy jej zrozumieć. Miała też kłopot z miłością. Ona oczekiwała klasy, fasonu, poziomu, honoru i tych wszystkich okołowojskowych i powstańczych cech, której napotykani mężczyźni nie mieli po prostu w sobie ani grosza. Trudny temat. Jako że dzisiaj już drugi sierpnia, uważam tych ludzi za najprawdziwszych bohaterów, którzy w komunie dodatkowo byli mega prześladowani, ale skłaniam się ku tezie, że powstanie warszawskie nie było konieczne i niezbyt dobrze zaplanowane i podpuszczone zachodnio. Co nie zmienia, że ich działania i intencje uważam za czyste i rozumiem je w 100 %. 
    • @Marek.zak1   Właściwie, to bardziej zainteresowałam się planami Niemców wobec Krakowa i Warszawy po przeczytaniu Twojej książki. :)  O Warszawie wiedziałam, ale o planach wobec Krakowa już nie bardzo!  Serdecznie dziękuję za  ciepłe słowa. Pozdrawiam równie serdecznie.
    • drzwi młodości - cóż że zamknięto gdy ona z serca nie chce wyjść w czułości przecież jest przepiękna potrafi śnić i jeszcze ckni :)))  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...