Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ile to już razy najczęściej do szuflady

pisałem niezliczonych słów tysiące

ile już lat odgadnąć życia chcę szarady

łatwiej policzę bo to tylko miesiące

 

ukradkiem jak zawstydzony łzę ocieram

kiedy się obudzę snem cały natchniony

a kiedy każdy list z kolei szybko odbieram

jeszcze szybciej odpiszę muzie wzruszony

 

poranione serce nie czuje już samotności

w słońcu nadziei nie będę szukać cienia

promienie czuję dziś prawdziwej miłości

całkiem uwolniony z przeszłości więzienia

 

góra spełnionych marzeń wnet się piętrzy

jakby chciała nieba chciała schwytać obłoki

na moście wiary utkanym misternie z tęczy

co dnia coraz odważniej stawiam już kroki

 

aby przejść w mgnieniu oka na drugą stronę

na drugim brzegu czeka jedno tylko słowo

serce o mało z piersi nie wyskoczy szalone

witam cały wielki świat zbudowany na nowo

 

a na nim jedna droga ale jest trudna i długa

tam gdzie oczekują najprawdziwsi święci

jestem na tej drodze, to twoja Muzo zasługa

drogowskaz zachowam na zawsze w pamięci

 

Opublikowano

@Maciej_Jackiewicz

Macieju, spomiędzy wersów uśmiecha się radośnie zaangażowanie Piszącego. ☺ 

Przeczytałem z przyjemnością ;))*, chociaż wspomniane są nieco przydługie (wypełniacze) i trochę obciążone inwersjami. 

 

Serdeczne pozdrowienia.   

Opublikowano

Dziękuję Michail,

wypełniacze ? cóż jestem gadułą i często piszę za dużo ...

a inwersje są tu świadome aby skupić czytelnika na treści

a nie tylko przecinkach czy kropkach jak to niektórzy ,,mają,, w zwyczaju

ich szukać

 

niemniej dzięki za odwiedziny, serduszko i komentarz

pozdrawiam

Maciej

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...