W jego bilans (a może balans?) wdarł się już lans, a więc strojnia, uśmiechy, sympatyczności, pozorności, poparcia, promocje, rozmówki i inne miłości oraz wielce radości, a wszystko bo wypada oraz bo nie wypada i w sumie jednak, co nie aż tak osobliwe przecież, by wpadało, no ba, by wpadało, a zatem – co ważne – by utrzymywało, ten statek płynący gdzieś donikąd na powierzchni rozszumionych fal.
Warszawa – Stegny, 10.04.2026r.
@Berenika97
Pisanie i spacerowanie po lesie. Mój Mistrz właśnie kończy pracę i wyruszamy w stronę zieleni i nadziei, że nie wszystko jest ciemnością. Blaszany drwal podąża za Dorotką :) Wszędzie jest słońce.
@Proszalny
Zaintrygowało mnie Twoje nawiązanie do Blaszanego Drwala. W oniryzmie często szukamy "serca" lub "domu", nie zauważając, że sam proces pisania jest dowodem na to, że już je mamy. Może to "rozdwojenie jaźni", o którym wspominasz, nie jest błędem systemu, ale jedynym sposobem, by Jonasz mógł w końcu spotkać samego siebie w brzuchu wieloryba? Pisanie to rzeczywiście bezpieczna meta dla tej ucieczki.
Kolejny utwór z serii "Echo"
W grobie. Na dnie duszy
Gorycz w pustce zamknięta
Sen w śnie z nagła przerwany
Ulga pragnienie głuszy
W ciemność i ciszę sprzęgnięta
Sen pierwszy zerwany
Wzbogacony duchów zastępem
W sen kolejny zapada
I w ciemność, w wesele – czarami
Bez skargi, z myśli postępem
Na kolejny sen napada
Z czarnego słońca promieniami
Śni – serce nie umarło jeszcze
Płonie czarne słońce – świat drugi
Tragedią śmierci zapętlony w sobie
Gdzie znaczeń znaczenia głębsze
Niż łez gorzkich nieprzerwane strugi
Umarł – lecz już nie w grobie
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się