Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Nauczyłaś się czegoś w tym stanie? Dwa bieguny powinności, cztery nogi, spojrzenie nie związane w stu procentach z sytuacją, jakieś cienie za plecami... płynne, że rozjeżdżają się po ścianach, kapiąc na podłogę. Potem trzeba je zbierać, mopem do wiadra i wyciskać napierając całym swym ciężarem. W kółko tylko sprzątasz. Płacą ci za to? Ach płacą, tylko nie są to niebotyczne kwoty. Raczej papierowy bilon, który trudno zamienić na lepsze życie. Godne jest to życie, czy niegodne, bez czasu dla siebie? Tylko dachy zwiedzasz, ciągle nowe, bo dachu nie trzeba kupować, każdy może z niego korzystać.

W sąsiedztwie niewielki wybór. Jeden jest po kastracji, drugi już po złotych latach, trzeci uwiązany na balkonie, a czwarty... nawet go nie widać. Gdzie się podział czwarty? Ot kawalerzy, lokalne gwiazdy marcowych nocy. Bezgłośnie przechodzą, bo nie mają o czym gadać. Można przystanąć, powiesić na nich oko, przesłać fotografię z małym życiorysem. Taka a taka uczelnia, w tym a tym roku. Trochę pomlaska jeden z drugim i rzuci w kąt – nie, to nie ta - potrzebna mi tańsza. Najlepsza byłaby za darmo, albo zdalnie, albo siłą umysłu, byleby nie trzeba było wciągać własnej trucizny, która mogłaby zacząć działać pod koniec miesiąca, albo w pierwszym tygodniu następnego – to się nazywa dzień wypłaty.

Oni by chcieli w zamian tylko głaskać, nic więcej, włosy tobie od tego głaskania powyrywają, przetłuszczą przynajmniej. Nic atrakcyjności nie zostanie. Ktoś wymyślił więc system płac. Wchodzisz, siadasz na krześle i ci się taki pyta - ile? To coś jak nowoczesny targ niewolników, kto mniej chce, by się dać dłużej, szybciej i dokładniej wydoić, ten wygrywa. Godzić się czy nie na brak godności w imię społecznej powinności? Opłacony ZUS, jakie to kuszące.

Podpisałaś umowę... ktoś uderzył w stół mówiąc „sprzedane”, teraz jeszcze tylko znajdź drugiego kupca i haruj na półtora etatu, bo z jednego na nic nie starczy. Spinaj się po zakładzie, hali przemysłowej, łaś się kiedy taki patrzy, kiedy nie patrzy odsypiaj. I żyj myślą, że mógłbyś jednak swój dach położyć w końcu. Leżałabyś wtedy całymi dniami zamiast biegać z mopem. Tylko ten projekt... ech, no i to, że na twój dach każdy będzie mógł wejść.

 

 

Edytowane przez Natuskaa (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ty wypluta śliwka hmm... mnie system nie trawi. Jakoś tak zawodowo mam ciągle dziwne zwroty... ostatni to przez pandemię, ale szczerze mówiąc trochę mi pomogła ruszyć się z jednego miejsca, bo zaczynałam tam wrastać.

Właśnie zmieniłam pracę :) albo raczej dołożyłam sobie, poprzednią ścinając o 3/5 i jestem w ciekawym położeniu.  Pandemia nauczyła mnie jednego, że nie warto opierać się na jednym źródle zarobkowania.

 

Co do cytowanego kawałka - niestety, ale ciągle to pytanie jest podstawowym na rozmowach.

Jednemu z potencjalnych pracodawców wyrzuciłam ostatnio, że jak mogą przyjmować takie kryterium...

 

Dzięki i pozdrawiam :)

:)) Czasami ciągnie mnie do prozy, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że wychodzi mi specyficzna.

 

Dziękuję za miłe słowo i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ROZMOWA O POEZJI   Dzwonił kolega z uczelni starej, Że mnie wspomina, że... i tak dalej. Prosił o wierszyk w bieszczadzkich rymach, Najlepiej taki o połoninach.   No to mu odpowiedziałem: Żeby mnie miało pozbawić wzroku, Żeby mnie nędza dopadła w kroku. Żeby mi miało pokrzywić gębę, Do mgieł i górek wzdychał nie będę!
    • Zapisuję słowa na ciele wiersza między wersami ukryte piersi szepczą do ust głodnych czytania kuszą liter wypukłe wdzięki pozuje naga bezcielesna modelka słucha uważnie myśli czytelnika cała drży zachłannymi oczami widziana przygryza wargi na granicy szczytowania dłonią dotyka wilgotnych strof metafory pachnące umyte weną wypisana skóra pożąda ciała weź mnie – nie czytaj prosi nieśmiała
    • w nocy padały z nieba żaby czasem tak bywa gdy tornado wysysa staw   słyszałem urywki rozmów w których brałem udział   byłaś pod powiekami  pod paznokciami we włosach byłaś w hotelowym pokoju nad mglistym fiordem   wszędzie gdzie twoje imię znaczy na moich ustach ślad  
    • Ponoć to czas nasze życie mierzy a gdyby tak miast nim przeżyciami zmierzyć? życie jest pełne ich przecież starczy aż nad to    Łykami kawy napisanymi wierszami i osobami  które w mym życiu znaczyły wiele   To nie przypadek to przeznaczenie lecz nie traćmy czasu    nad jego znaczeniem wzamian cieszmy się                                    chwilą                                                 tą piękną zanim przeminie zamknijmy w pamięci   By móc wrócić do niej by móc opowiedzieć by częścią naszego życia się stała by zamiast wieku pewną ere oznaczała  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - dziękuję serdecznie za przeczytanie -                                                                                     Pzdr.usmiechem. Witaj - cieszy mnie że się podoba - dzięki -                                                                            Pzdr. poranną mgłą. @Myszolak - @Simon Tracy - @Poet Ka - @aniat. - dziękuję - 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...