Rafał Pigoń Opublikowano 2 Maja 2021 Zgłoś Opublikowano 2 Maja 2021 Huk. A to pewne, że w dole Chmarę wzniesionych lornetek Zaślepił jaśniejszy nad słońce ogień, Jak to też, że od drgania gruntu Utonęło w jego blasku wszystkie Poderwane z gałęzi naraz ptactwo. To nieważne. ... Bo my, gdzieś w górze, dotykamy Już słońca, a tak, jakby wabieni jego Chylącym się, załamanym W poczerwieniałych chmurach promieniem..., Był zachód. ... Potem błękit, nieco wyżej granat, Minęliśmy foliową torebkę. A gdy strzałki kontrolek stały się Wyraźnie seledynowe, patrzysz... Noc... Myślisz, wszyscy poszli spać. I to nieważne. Lecisz..., bez snu, jakby w wiecznej nocy, Do majaczących gwiazd w dali, Obietnicy jutrzejszego światła. 3
Rafał Pigoń Opublikowano 3 Maja 2021 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2021 @Dag Bardzo Ci dziękuję za komentarz. Milszy ten jest, niż choćby szeregi całe innych czytelników.
Nefretete Opublikowano 3 Maja 2021 Zgłoś Opublikowano 3 Maja 2021 @Rafał Pigoń-Bbard Witaj! Napisałeś wiersz, ktory zgoła, interpetuje czas człowieka; poświęcający czas trybików, zwłaszcza nocą> Jakby to ująć? W erze " Batmanii " echolokujemy, i przelewamy na papier. Mam podobnie! , Nie patrzę, że skrzydła spalone w blasku słońca, przestaną wzywać Pegaza -:) Tu nie ma reguł, jedynie cień roztropności pozwala, ujrzeć jakieś światło. Piszę to, na podstawie, własnych doświadczeń. Dlatego, ów wiersz, podoba się! Pozdrowienia
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się