Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie pamiętam, czy ów tekst już tu jest.

Może pod innym tytułem.    

Nie sądzę, żeby ktoś wytrwał do końca:)                

                         

 

                           ––?/–––

przeistoczyć ciało w błękitną cząstką farby

rzucić na wiecznie drgający obraz

kwadratowych kół

 

kapią gorące krople wątpliwości

skwierczą niby oczywiste prawdy

nie wszystkie dania dostępne dla mózgu

trzeba się obyć smakiem

a obiad stygnie niezrozumiały

 

poznać kwitnące i zwiędłe kwiaty myśli

wzlecieć pod sklepienie sensu istnienia

otrzeć się o freski pojmowania

czułych doznań i drapieżnych uczuć

 

ogrodzenie piekielnie wysokie

wzniesione ze skalpeli i brzytew

sięga poza horyzont postrzegania

prawie że odcina palce

gdy się po nim wspinam

krew wsiąka pod powieki

 

na krawędziach przeistoczenia płoną tajemnice

dostrzegam pomarańczową łunę

blizny wytaczają nowe ślady ran

lęki zagradzają drogę

suną w moją stronę

otaczają i zamykają

dławią i wyciskają odwagę

pastę z tubki na spróchniałe zęby

 

co z tego że poznam wiele prawd

skoro będę zgliszczami opakowania

gorącym popiołem

śmieciem do wyrzucenia

w którym sypie się zapętlane ego

 

walczę z wewnętrznym potworem

ogromnym kornikiem

zamknąłem go w drewnianym domku

niestety

po jakimś czasie potwór wychodzi na wolność

o wiele większy i mocniejszy

wzmocniony strawionym więzieniem

 

logiczne myślenie

bywa zakrwawioną szmatą na kolczastym drucie

nie na każdym deszczu tak samo się moknie

gdy parasol chaotycznie przesiąka

niektórzy wolą utonąć lecz mieć możliwość wyboru

nie istnieje złoty środek

który zlikwiduje każdy psychiczny ból

jeżeli już to radykalny wycior

trzeba zastosować

 

zdarzają się chwilę zwątpienia

gdy nagle człowiek zdaję sobie sprawę

że jest półfabrykatem

częścią w maszynie

która zgrzyta lub zgrzytają nim inni

plugastwem ludzkiej pychy i nienawiści

zgnilizną tego świata

nieustannie cuchnącym wrzodem

niestety nie na dupie lecz na mózgu

pelerynka z rozkładu trupa założona na ziemię

 

biedronka startuje z zielonego pasemka

rozbryzgując skrzydełkami kropelkę rosy

ma jednak pecha

płonie w oślepiających promieniach słońca

skwierczy siedem nieskalanych kropek

myślała że tam gdzie jasność to musi być szczęście

a to gówno prawda albo nawet tego nie ma

żadnych reguł i człowiek w tym

 

jaskrawe światło bywa gorsze niż mrok

przebija powieki

płonąca bestia z wrzącą krwią

 

wlatuje do gardła świadomości

podświadomości

wypala na drodze wszelkie drogowskazy

gdyby tak można było

wypluć chociaż trochę śmierdzącej mazi

dławiącego skrawka własnego ja

pozbyć się kolczastych ziarenek

przeistoczonej opacznie egzystencji

 

idę nad przepaścią po zielonym promieniu

dostrzegam ogromną kołyskę

słyszę głośne chlupotanie i szum

krew przelewa się przez brzegi

cienkie pasemka martwej czerwieni

znikają na dole we mgle

bez żadnego echa

patrzę na zakrwawione dłonie

w końcu jestem przedstawicielem

homo – nie zawsze – sapiens

 

z wnętrza łóżeczka wystaje czarny sztylet

na nim postrzępione początki kwiatów

przyklejone do ostrza zamordowaną szansą

 

są różowe

kolor stanowi wypadkową dwóch istotnych barw

mimo wszystko pragną uciec by dalej rosnąć

nic z tego

ostrze jest przeszkodą nie do przejścia

nie zaglądam do środka

brakuje odwagi

pod prześwitującą drogą przelatuje zielona kukułka

                       

kolce wciskają ostrza do czeluści brzucha

żeby chociaż miały tępe końcówki

albo lepiej nie

wchodziły by wolno i dłużej by trwało cierpienie

a właściwie jaka to różnica

rzeczywistość czy halucynacja

tak samo boli

 

leżę w ożywczej trumnie

czuję zapach lasu

krawędzie umykają do góry

słyszę szelest poduszki

ociera świeże drewno ścian

o zapachu ostatniego świerka

coraz głębiej i głębiej szybciej i szybciej

nie odczuwam lęku raczej ciekawość

 

teraz leżę plecami do góry

to co widzę na dole nie da się określić słowami

wtem pode mną dostrzegam cień

do uszu dobiega dziwny głuchy odgłos

jakaś siła zamyka nade mną wieko

 

ciemność zapada bardzo szybko

nagle jestem gdzie indziej

zdążyłem uciec

lub raczej to coś mi pozwoliło

widzę znowu ten sam cień.

ale jego źródło zostawiłem w tamtym świecie

skrawki ciemności krążą jakiś między drzewami

by po chwili zniknąć

 

co za piękny sad rześkie powietrze

nasycone zapachem słodkich owoców

pomarańcz śliwek i jabłek

tańcują przed oczami

niczym tancerki na łąkowej scenie

uplecionej z porannej mgły

 

oświetlona poświatą

w kształcie pięciolinii i dźwięcznych nut

sama w sobie jest dziełem sztuki

pszczoły w kolorowych sukienkach

nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku

odrobinki miodu do kryształowych kubeczków

wyżłobionych w mroźnych sopelkach

jak to możliwe że tak tu piękne

 

strumyk przezroczysty tak bardzo

że widać przez niego myśli ryb

unosi swoją ożywczą wstęgę

ukośnie do zielonej falującej trawy

 

jak srebrzysty wąż wije się na wszystkie strony

opłukuje drzewa i mnie z cuchnącego brudu

koi rany owija migoczącym światem

bystre rybki ocierają się o ciało

są też stada piranii to już mniej przyjemne

ale rozumem że konieczne

chociaż uciążliwe

kawałki mięsa i skóry szybują w kryształowej wodzie

 

jestem wewnątrz lecz mogę oddychać

nawet lepiej niż powietrzem

słyszę skowronka siedzi na fali wznoszącej

dosięga śpiewem daleki brzeg

klucz wiolinowy z armią nut

drąży tunel do błękitnego kresu

kapią stamtąd

odrobinki słodkiego do nieprzytomności piołunu

 

po drugiej stronie horyzontu widzę następny

muszę sprawdzić co jest za nim

pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome

obijają się o ścianki jak fruwające ćmy

żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła

zgłębiając fałszywą istotę sensu

 

chociaż i tak wiem na tyle dużo

by wiedzieć że nie wiem wszystkiego

co i tak wiedziałem lub nie

 

bo przecież kiedyś

do jasnej cholery

musi nastąpić świt!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Najszanowniejsi... Gdy tylko polski Internet obiegła wieść o napisaniu przez Jasia Kapelę trzydziestu tekstów o tematyce proaborcyjnej w ciągu jednego roku, po zapoznaniu się z częścią z nich zastanowiłem się mimowolnie czy ja zdołałbym napisać trzy wiersze o wymowie antyaborcyjnej w ciągu jednego tylko wieczora… I nim zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić już kilka rymów przeciwko aborcji napłynęło mi nieproszonych do głowy…   Będę z Wami szczery... Z racji tego że niespodziewanie dopadły mnie w nocy gorączka i dreszcze nie wyspałem się poprzedniej nocy za dobrze… O poranku miałem problemy z zwleczeniem się z wyra… W ogóle tego dnia chodziłem jakiś taki półprzytomny... Ale myślę sobie... Co??? Ja nie dam rady napisać trzech wierszy przeciwko aborcji w jeden wieczór?! Ja nie dam rady?! Zaraz robię sobie herbatę z miodem i cytryną i biorę się do dzieła!... I tak w jeden tylko wieczór (kilka godzin) napisałem te trzy poniższe wiersze o wymowie antyaborcyjnej... Oceńcie je proszę sami...     ,,Wszystko to było odległym wspomnieniem”         Choć w obskurnych lekarskich gabinetach, Na przestrzeni wielu postkomunistycznej Polski lat, Każda z ust lekarza bezlitosna diagnoza, Tak wiele młodych matek z nóg ścinała,   Choć niejedna wymodlona ciąża, Podług diagnoz była zagrożona, A rozbudzona w sercu matki nadzieja, W ułamku sekundy niekiedy gasła,   Choć natrętna proaborcyjna propaganda, Niczym straszna upiorna zjawa, Usiłowała w ich myśli przenikać By zamęt i zwątpienie w nich siać…   Choć rozwrzeszczanych feministek wybuchy złości, Załganych pseudoekspertów opinie i głosy, W pamięci tak wielu z nich się wyryły, Sypiąc się z ekranów telewizorów plazmowych…   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy tuląc do piersi maleńkie niemowlę, Niejedna skrycie uroniła szczęścia łzę, Uśmiechając się zarazem serdecznie,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy biorąc na ręce swe dziecię, Słowami przyobleczonymi w cichy szept, Obiecywała mu życie szczęśliwe,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy spoglądając w swego dziecka źrenice, Pochwycona silnym wzruszeniem, Pierwszy jego ujrzała uśmiech,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy pewnego dnia niespodziewanie, Padło z dziecięcych usteczek… - Mamusiu kocham cię…   ,,W oku niejednej matki”        Gdy w murach kościołów gotyckich Światło padające z kolorowych witraży Na twarze roześmianych dzieci, Migocąc wesoło na nich zatańczy,   Gdy maleńkie rączki dziecięce, Uczynią znak krzyża na czole, W niejednym stareńkim kościele, W skupieniu żegnając się z nabożeństwem,   W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy ukradkiem łzę, Która perląc się w jasnego dnia świetle, Przetnie niekiedy blady policzek,   W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy winy poczucie, Ból ciężkich niezabliźnionych wspomnień, Nagłe ukłucie sumienia wyrzutem…   I niejedna młoda matka, Zatapiając się w bolesnych wspomnieniach, Wzruszona w głębi matczynego serca, Pobiegnie myślami do tamtego dnia,   Gdy tamta straszna diagnoza, Padła z ust starego lekarza, Gdy z przerażeniem do wiadomości przyjęła, Że zagrożoną była jej ciąża,   Gdy pędzący na oślep świat, Nagle jakby się zatrzymał, Zimny dreszcz przebiegł po plecach, Z przerażenia tchu złapać nie mogła,   Gdy diabelska pokusa Odrzucenia nauczania Kościoła, W głębi duszy się tliła, Niczym kiełkujący z wolna chwast…   I spoglądając w oczy swych dzieci, Ocierając ukradkiem łzy, Niejedna przeklnie tamtą myśl, Gdy przyrzekała sobie aborcję rozważyć,   I niejedna Maryi podziękuje, Że w serca ich wlewając otuchę, Nadludzką wtedy dała im siłę, Ocaliła cudem zagrożone ciąże…   ,,Widziałem w mym śnie…”        Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Połamane o uliczne chodniki, Bez litości zmiażdżone obcasami, Przesiąknięte brudem ulicznych kałuży,   Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Ciśnięte do koszy na śmieci, Niszczejące pomiędzy odpadami, Obgryzane nocami przez szczury…   Widziałem w mym śnie w kościołach starych, W cieniu nadkruszonych murów gotyckich, Rozmodlone młode Polki, Przesuwające w dłoniach różańców paciorki,   Modlące się by w kolejnych latach, U boku ukochanego męża, Dostąpić łaski licznego potomstwa, Wielbiącego Boga w codziennych pacierzach…   Widziałem w mym śnie nienarodzone dzieci, Śpiące nocami pod sercem matki, Niekiedy mimowolnie ssące kciuki, Wyczekiwane przez swe anioły,   Tak bardzo pragnące być kochanymi, Przez świat w wojnach pogrążony, Zatopiony w międzyludzkiej nienawiści, Do Boga wciąż odwrócony plecami…        
    • @Mitylene utwór ma w sobie coś  klasycznego, czystego, kryształowego, niczym mityczne źródło Aretuzy.
    • @Berenika97 Dziękuję za tę nobilitująca dla mnie uwagę o dialogu z W. Szymborską. Bardzo lubię Jej poetykę, ale nie w pełni znam Jej twórczość. Ty i Poet Ka zwróciłyście mi na to uwagę. Kiedyś wcześniej padła podobna uwaga o korelacji tematu/poetyki z Wisławą. Za mało czytałem dotąd poezję. Może to Cię ubawi, ale na tym portalu studiuję poezję "z wypiekami", ponieważ sporo utworów i sporo autorów na poezja.org pisze ciekawie, inspirująco dla mnie. Jestem prawie poetyckim profanem w Waszym towarzystwie, bo mam literacką wrażliwość, ale do marca `26 w ogóle jej nie eksplorowałem w poezji. Dojrzewam przy Was, dziękuję. @Gosława  Dojrzewamy na pogrzebach. Podobnie na rozstaniach z mniej zasadniczych powodów. To brutalne i skuteczne metody. To boli, ale nie nie chcę się na nie uodparniać :-) @Poet Ka Dziękuję uważna i łaskawa :-) @KOBIETA Jakżeby inaczej u Ciebie, trzpiotko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Chwila zawieszenia pomiędzy światami jest podróżą przez pole maków. Czuć zapach opium. Z daleka szumi Morze Egejskie.
    • @Berenika97 Tak, zakochanie/zatracenie, może zakochanie w zatraceniu... Dziękuję! :)    @Lenore Grey Bardzo mi miło :) Pozdrawiam    @iwonaroma Pociągają czasem te przepastne... Dziękuję za zatrzymanie :)   @viola arvensis Chyba tak. Bardzo dziękuję :) Pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...