Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Nata_Kruk

Nata_Kruk

                    

 

                     Zryw   2 

 

 

bez różnicy jak jest, letnio czy zimowo,
pod wieczór ta sama dolegliwość, głusza. 
to już repeta, albo życiowa laborka, 
więc nie zasypiaj gdy wokół bez(w)ład. 
pod parasolem chowasz terapię i 
stajesz się obcy a ja - ranny ptaszek,
mam ochotę na skargę do twojej matki.

 

do niej... 
ona jak intruz, poczekaj na październik, 
w ogrodzie zdarza się, że od tyłu 
wpełza w cudze, by urodzić jedyną rzecz, 
wirówkę plotek, gdyby dodać pasjanse 
tkane z TV wizjer, to na wszystkim 
przybije pieczęcie, a potem zaćma i 
jesiennieje gdy w oknach wiosennie,
taka to aktoreczka.   

                                     

przestań - to jeszcze nie impas, 
w przyrodzie tak bywa, od czasu do czasu 
dylematy, a czasami mętlik kiedy miasto 
rzuca ci romans pod nogi  - tak wiem 
i rozumiem, każdy ma swoją wiosnę, 
ale w tobie od zawsze przesilenia, 
a my razem od lat jak w korcu maku, 
może jakiś retusz, by na koniec roku 
zaśpiewać grudniową kołysankę. 

 

znowu zaczynasz już prawie północ,
najważniejsze że... kręci się.     

 

 

 

 

 

 

                    

Nata_Kruk

Nata_Kruk

          Zryw (tytułowy paczwork 2)

 

 

bez różnicy jak jest, letnio czy zimowo,
pod wieczór ta sama dolegliwość, głusza. 
to już repeta, albo życiowa laborka, 
więc nie zasypiaj gdy wokół bez(w)ład. 
pod parasolem chowasz terapię i 
stajesz się obcy a ja - ranny ptaszek,
mam ochotę na skargę do twojej matki.

 

do niej... 
ona jak intruz, poczekaj na październik, 
w ogrodzie zdarza się, że od tyłu 
wpełza w cudze, by urodzić jedyną rzecz, 
wirówkę plotek, gdyby dodać pasjanse 
tkane z TV wizjer, to na wszystkim 
przybije pieczęcie, a potem zaćma i 
jesiennieje gdy w oknach wiosennie,
taka to aktoreczka.   

                                     

przestań - to jeszcze nie impas, 
w przyrodzie tak bywa, od czasu do czasu 
dylematy, a czasami mętlik kiedy miasto 
rzuca ci romans pod nogi  - tak wiem 
i rozumiem, każdy ma swoją wiosnę, 
ale w tobie od zawsze przesilenia, 
a my razem od lat jak w korcu maku, 
może jakiś retusz, by na koniec roku 
zaśpiewać grudniową kołysankę. 

 

znowu zaczynasz już prawie północ,
najważniejsze że... kręci się.     

 

 

 

 

 

 

                    



×
×
  • Dodaj nową pozycję...