Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Sklep, można powiedzieć

iż sklepik w prostokąt.

 

Dzień dobry. Witam.

Piękna miła Pani

poproszę butelkę spokoju.

 

Hmm...

Cóż ja mogę Panu dać?

Małpkę, Żytnią, Wyborową?

Finlandię?

 

Proszę Pani...

ja spokoju poproszę butelczynę.

Jestem niepohamowany.

Cham do tego. Nie Pan.

Człowiek żart. Niefart.

 

Hmm...

Cóż ja mogę Panu dać?

Uśmiech wystarczy?

 

Butelkę uśmiechu poproszę,

O tak. Od tak. Na jutro.

 

Proszę bardzo,

dodam wymiar zainteresowania

i żart i kłamstwo słodziuchne.

 

Należy się

- niech podliczę -

trzy banknoty przeszacunku.

 

Złapałem się za lewą kieszeń.

Dobrze, że nie za głowę.

Wyskoczyłem z zapłaty.

Reszty nie trzeba. Co to to nie.

 

Proszę. Dziękuję. Do widzenia.

Cichy trzask drzwi.

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Jak w "żółtym szaliku" scena z alkoholikiem w barze... Jeszcze płynę, ale kra nade mną zamarza. Fajnie napisałeś, impresyjnie, że tak się "wymądrzę" :)

Opublikowano (edytowane)

Szela był takim "chłopskim"... Piłsudskim. Postacią tyleż ambiwalentną w ocenie, co fascynującą w swojej epoce. "Rabaci" Szeli - jakkolwiek nie byłoby to zaskakujące dla "widza" w dzisiejszym "teatrze zdarzeń" - nie różnią się od... Ukraińskiego UPA z okresu 2WŚ...

Jedni i drudzy walczyli w "słusznej sprawie" - bo o wolność... Jedni i drudzy, zastosowali w tej walce okrucieństwo i ludobójstwo.

Szela - i Piłsudski szli dokładnie na tych samych "paskach" - obaj będąc agentami mrocznych sił - mówiących w języku Goethego...

Ale w kraju w którym jak podają media - można być skazanym za nieuprawnione powieszenie kartki na drzwiach posłanki

(vide sprawa Anny Sikory i... drzwi odmóżdżonej posłanki Lichockiej) - starch jest mówić, o "ojcu narodu" takie rzeczy...

Ja oczywiście się boję i dlatego "takich rzeczy" nie mówię ;) 

Miłej lektury

Edytowane przez JEYDEE (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@JEYDEE nie mówię, ale mówię:)) Polityka to specyficzny grunt bardzo. Dziwne i niekiedy złe rzeczy tam się dzieją zwłaszcza w niespokojnych czasach. Bardzo ciężko jest oceniać pewnych ludzi i pewne zachowania, zwłaszcza wtedy gdy pobieżnie wyrywamy je z kontekstu. Nie podejmuję się tego tematu, a w życiu prywatnym staram się, co ciągle nie zawsze mi się udaje, unikać polityki. 

Opublikowano

W Vabanku Machulskiego jest taka scena na (wyimaginowanej) granicy Niemiecko-Polskiej

Kramer mówi: Nie interesuje mnie polityka...

Oficer - odpowiada: Ale polityka interesuje się panem.

___________

Oczywiście można udawać, że nie bierze się udziału w politycznych wydarzeniach - ale one i tak w nas są...

Wcale nie jest ciężko oceniać - to bardzo łatwe. Widzę, że czytasz o Jakubie Szeli. Jak później "poszperasz" więcej - wyrobisz sobie swój własny pogląd na temat tej postaci.

Wszyscy oni - (jop ich mat' - bo ten rusycyzm mi najbardziej pasuje kiedy o nich myślę) są siebie warci.

Piłsudski układający w Magdeburgu pasjanse i "spuszczony z łańcucha", dał kilka razy później dowody swojej miałkości, których wyznawcy "dziadka na kasztance" nie widzieli - lub widzieć nie chcieli.

Szela był autentycznym "chłopkiem - roztropkiem" wykorzystanym przez Wiedeń do rozbicia jedności ws rodzącego się nowego powstania... Ówczesna postawa ziemiaństwa ws chłopów była bardzo podobna do ideologii nazizmu ws Żydów i pozostałych "podludzi" 

Austriacy wykorzystali te animozje do rozegrania Polaków.

Dokładnie tak samo było z Leninem, Piłsudskim czy Wałęsą. Tylko w przypadku tego ostatniego - "rozgrywającymi" byli "towarzysze" z PZPR.

Czy nie zadziwia Cię fakt, że "po wszystkim" - Szala dożył spokojnej starości na nowym gospodarstwie - gdzieś na terenie dzisiejszej Rumunii?  Przecież to nie była nawet tajemnica Poliszynela - że był wspierany przez CK władzę w Wiedniu...

Jak należy więc oceniać Szelę inaczej niż agenta? Nawet jeżeli maił swoją własną ideologię - to od początku był sterowny i wykorzystano jego popularność.

Opublikowano (edytowane)

@JEYDEE Dzięki za lekcję z historii, bezsprzecznie wielu faktów nie wiedziałem. Skądinąd wiem, że łatwo jest każdego człowieka w ten czy inny sposób złamać i nawet przekonać do tajniactwa, agentury i tym podobne. To tylko kwestia organizacji i użycia odpowiednich argumentów, czy pociągnięcia za odpowiednie sznurki motywacyjne. Wyobraź sobie jesteś sam lub prawie sam, a tu banda jakiś dziwnych zbójów łamie Cię, organizuje Ci rzeczywistość, zastawia pułapki itd. Wydaje mi się, że wiem, iż nie łatwo się przed tym obronić. Jak widzisz do tematu podchodzę trochę od innej strony, a mianowicie na bazie własnych doświadczeń, a nie wiedzy historycznej, której mi trochę brakuje. Nie lubię, bardzo nie lubię służb specjalnych, ale jest mi bardzo ciężko krytykować w czambuł tych, których oni złamali. Do tego zawsze dochodzi szereg kontekstów, czasy, okoliczności, działanie w słusznym celu itd. etc. itp. 

@Gosława O tak, na cito:)) Fajnie, że do mnie wpadłaś;)

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Leszczym Ależ masz CAŁKOWITĄ RACJĘ. Bezsprzecznie. Całkowicie w tym aspekcie podzielam Twój pogląd. Dużo by o tym mówić i rozważać. Kiedyś na pewnym forum napisałem o działalności agenturalnej w kontekście przeczytanej książki M. Wójcika "Baronówna"

Pozwól, więc, że zacytuję... samego siebie

_________QUOTE____________

Przeczytałem tę książkę. Nie ukrywam, że brałem ją do ręki, z pewną taką nieśmiałością... Okres 2WŚ jest moją fascynacją. Postawy ludzi w tamtym trudnym czasie stanowią dla mnie taką jakby analizę... człowieczeństwa. Jestem pokoleniem "1960" i od zawsze interesowało mnie co powoduje, że ktoś żyje i umiera godnie - jak bohater, lub po prostu zostawia za sobą przyzwoite wspomnienia. Inny zaś ktoś, zasługuje jedynie na... splunięcie. Kiedy czytam życiorysy "gigantów" tamtej epoki często doznaję dziwnego mrowienia na karku. Rzeczą niesamowitą dla mnie jest też sposób w jaki (nieliczni - żyjący już dziś) opowiadają o tamtych dniach. Mówią bez etosu, często podkreślają jak bardzo... się bali - i że w ogóle się bali... Na pytanie dlaczego to robili (walczyli z najeźdźcą - niemieckim i sowieckim) - odpowiadają zwykle:
Bo tak było trzeba, Bo to był obowiązek (w domyśle każdego) przyzwoitego Polaka. Pięknie określił to po latach prof (sic!) W. Bartoszewski, w swoim słynnym zdaniu o "opłacalności uczciwości" Kiedy czytałem "Życie niewłaściwie urozmaicone" K. Leskiego (ps. Bradl) Kiedy obejrzałem, krótki film o nim (dostępny wciąż na różnych "Chomikach") p.t. "Byłem generałem Wehrmachtu" Zrozumiałem, że pozytywnym człowiekiem albo po prostu się jest - albo nie... Nie istnieje nic "pomiędzy"

Teraz wracając do postaci Wandy Kronenberg. Czytałem tę książkę w nadziei, że dowiem się na jej temat czegoś więcej niż można znaleźć na forach historycznych i w Wikipedii. Niestety... Prócz chaotycznej narracji, przeplatanej "twórczością własną" autora, (w której głównym motywem są jakieś wyimaginowane rozmyślania UBeka prowadzącego powojenne śledztwo ws W. Kronenberg) oraz zawiłe rozważania p Wójcika n.t. "wbiegła Kroneberg na powstańczą barykadę z pejczem - czy też... bez pejcza" Nie dowiedziałem się niczego więcej...

Dobrze napisała wcześniej jedna z czytelniczek. W książce jest zbyt dużo osobistych myśli p. Wójcika a zbyt mało (czyt.) niewiele o Wandzie Kronenberg. Wg mnie jest to poważne autorskie nadużycie zaufania czytelnika. Kupując książkę z inwokacją "śledztwo dziennikarskie" oczekuję przede wszystkim FAKTÓW. Nie interesują mnie stany emocjonalne autora, ani jego "twórczość własna" jego "stękanie" i opowieści o tym jak ciężko było i trudno - bardzo.

Paranoja która zionie z tej "pracy śledczej" przypomina mi jako żywo "radosną sensację" innego dziennikarza śledczego W. Sumlińskiego, który to "cudem" :) uniknął zemsty służb PRL i będąc w beznadziejnej sytuacji, zdecydował się... popełnić samobójstwo, również "cudownie" nieudane... (Ponieważ w swojej rozpaczy na miejsce tego aktu wybrał... ławkę w jednym w Warszawskich kościołów ;)

Jestem zawiedziony i zdziwiony, że takie książki trafiają na rynek wydawniczy i cieszą się dobrymi recenzjami. Przykro mi ale jedynym określeniem dla tej pozycji jest wg mnie jedno słowo - "gniot"

W miarę otwierania tajnych archiwów dramatyczna postać Wandy Kronenberg doczeka się w końcu podobnych, opracowań jak choćby (jeszcze wciąż utajniona w brytyjskich archiwach) Krystyna Skarbek... Legendarna kobieta wamp - 2WŚ. Tajne służby do osiągnięcia celu, od zawsze używały najpotężniejszej "broni" - jaką jest... seksapil. Naiwnością jest myślenie, że nie zdawały sobie sprawy z potęgi tego "oręża", nie wykorzystywały (i nie wykorzystują go nadal) w swoich strategiach.
Polski "pięknoduch" uważa, że dobry szpieg/agent jest wtedy patriotą, kiedy działa tylko dla jednego wywiadu a zdekonspirowany "idzie w zaparte" i pomimo wyrywanych paznokci - pluje w twarz i drwi ze swojego oprawcy. Umiera zaś z okrzykiem "Jeszcze Polska nie zginęła!"

Tak nie jest. Złamać można każdego - nieliczni, zaczadzeni ideologią narodową, wychowani na "Sienkiewiczu" potrafią oczywiście umrzeć w męczarniach - ponieważ ich imperatywem jest tak właśnie postrzegany patriotyzm.

Gra w drużynie pt. "wywiad" zawsze jest tylko grą. Tak naprawdę nie ma nienawiści do przeciwnika... Motywem przewodnim tych "zawodów" jest właśnie gra intelektualna w zdobywanie informacji. Środki które służą do ich pozyskania to niezmiennie te same wartości: Intelekt, pieniądze i seks.

Najlepsi z najlepszych zawsze pracują dla więcej niż jednego wywiadu i tyko oni sami wiedzą, dla kogo pracują naprawdę. Kronenberg zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że zapłaci najwyższą cenę i mówiła o tym. Dariusz Baliszewski opowiedział nam pewną "historię niespełnioną" organizacji - MUSZKIETERZY - kpt Stefana Witkowskiego. Sporo wiedział o nich również Kazimierz Leski. Dla kogo "tak naprawdę" pracowali? Co zamierzał Śmigły Rydz? Dlaczego Anders - skazał Czesława Szadkowskiego na karę śmierci i zaraz potem doprowadził do ułaskawienia - emisariusza Muszkieterów?
Wg ideologii wywiadowczej - ludzi dzielimy na tych którzy są agentami - współpracownikami i na tych którzy nimi zostaną - kiedy zajdzie taka potrzeba. To tylko kwestia ceny.

Na tym tle Baronówna - Wanda Kroneberg, elokwentna, mówiąca biegle w kilku językach, seksowna, zarówno umiejąca znaleźć się na salonach jak i "wypić z gwinta" - była cennym "materiałem wywiadowczym"

Gra wywiadów jest z "etycznego" punktu widzenia czymś najbardziej sprzedajnym ale jednocześnie ekscytującym... W aspekcie strategicznym, efektów pracy wywiadów nie da się przecenić. Bo jedną nocą spędzoną w "łóżku wroga", agent może zyskać więcej niż całe dywizje na polu walki.

Są więc szkoleni i w tym zakresie. Kobietom z natury przychodzi to łatwiej. Mężczyźni poznają "specjalne techniki" by "okazać zainteresowanie" średnio atrakcyjną partnerką w łóżku... Co więcej - potrafią okazać je nawet w przypadkach "sprzecznych" z ich własną orientacją seksualną.

Kto, więc ma oceniać Wandę Kronenberg, "chłopcy z AK" biegający po Warszawie z... maszynką do strzyżenia, czy tzw. "racja stanu"?
Z punku widzenia tych pierwszych - Wanda Kronenberg z pewnością zasługiwała na maszynkę i 9mm - Parabellum. Z punktu widzenia drugiej wartości - jestem pewien że zasłużyła na... Virtuti Militari. Cześć jej pamięci.

A książka pana Wójcika to raczej wg mnie na order nie zasługuje, jeżeli już koniecznie to na taki... strugany z kartofla, 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

____________end of qoute__________

Jak widzisz - mam podobny (bardzo) punkt widzenia na agenturę...

 

I słowo do @Gosława.

Cieszę się, że jesteś z nami, a raczej że my jesteśmy z Tobą ;)

Edytowane przez JEYDEE
literówka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@JEYDEE Trafne analizy, pod ich generalną myślą, bez wchodzenia w szczegóły podpisuje się oburącz. Jeśli nie można uniknąć rewolucji, to przez swych agentów, trzeba wmanewrować w bunt w zaułki, gdzie można tłumić go, rozwodnić, przerobić tak, aby zmiany, żadnych istotnych zmian poza kolorem fasady nie uczyniły. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...