Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Teo-retyk


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Słynął z dawania rad teoretyk,

Lecz nieżyciowe były niestety,

Bo choć na wszystkim znał się praktycznie,

To sam żył tylko teoretycznie.

Opublikowano

@Annie

 

Dzięki Annie.

Nie wiesz? Sporo ludzi żyje teoretycznie. Boją się spróbować czegokolwiek nowego. A może nie teraz, kiedy indziej, no nie wiem... itp.

@Marek.zak1

 

O to, to :)

 

Dzięki Marku.

Opublikowano

Jest ciekawie i zabawnie, chociaż jedno stwierdzenie troszkę kłóci mi się z puentą.

 

Bardziej w zgodzie z nią byłoby, gdyby np. "praktycznie" zamienić na "faktycznie",

 

albowiem ktoś, kto ma życiową praktykę - teoretycznie raczej chyba nie żyje i nie żył :)

 

Pozdrawiam.

Opublikowano

@Annie

 

Niby tak, ale ileż to ja się nasłuchałem teoretycznych rad od kogoś, kto jak się później okazywało, nie miał doświadczenia w temacie, w którym doradzał. Weźmy np. księży nauczających o wychowaniu dzieci i życiu w rodzinie.

@Karina Westfall

 

Dzięki Karino i pozdrawiam :)

@dot.

 

Dzięki Dot. Trafnie odczytane :)

@Gosława

 

Dzięki Renato.

Próbowałem też w szpilkach, ale lecę na pysk ;)

@Antoine W

 

No cóż. Prze-praszam i dzię-kuję :)

@iwonaroma

 

Tak mnie się jakoś nagryzmoiiło.

Dzięki :)

Opublikowano

@jan_komułzykant

 

Hmm... Niby tak, ale chodziło mi o powiedzenie, że ktoś np. zna się praktycznie na wszystkim, co nie oznacza wcale, że on jest w tej dziedzinie praktykiem. Zagmatwałem? To jest takie niepraktyczne "praktycznie", oznaczające w zasadzie "niemal". Ty wiesz, o co mi chodzi. Mam nadzieję.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...