Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

- Czego mistrzu najbardziej należy unikać?

- Mówienia gorzkiej prawdy, nic z niej nie wynika,

a łatwo sobie wrogów zrobić przecież można,

więc zalecam w tym względzie najwyższą ostrożność.

 

 

Truth is good, but not the whole truth is good to say

 

Opublikowano

@Marek.zak1 To zależy w jakim celu. Omijanie się z prawdą jest bolesne i nasze milczenie może nie dać komuś szansy na to, żeby nad sobą popracował.

Z drugiej strony, jeśli mówimy coś tylko po to, żeby kogoś zranić, to tak, lepiej ugryźć się w język, bo w takiej sytuacji to "nasza prawda" niekoniecznie jest prawdą. 

Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Gorzka prawda nie dotyczy specyficznej oceny wydarzenia, typu "nie odrobiłeś lekcji", ale jest często gorzkim odniesieniem do całokształtu działania i charakteru.  Im bardziej trafne, bym bardziej bolesne. 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Marek.zak1 Racja. Tylko dlaczego ukrywać przed alkoholikiem, który rujnuje życie sobie i rodzinie, swoją opinię?

Czy go to zaboli?

Pewnie, ale nie należy zapominać o zasianiu ziaren niepewności w jego głowie, co do jego postawy.

Może chwilowo ma się wroga, ale co tam. 

 

To nie jest "krytyka" typu "masz grube nogi, schudnij." Ten typ "krytyki" jest bolesny i obrzydliwy i ma inny cel, niż ten pierwszy, jeśli wogole można nazwać to krytyką.

 

A Twoje wiersze bardzo lubię czytać, bo zmuszają mnie do zastanawiania się nad motywami ludzkiego postępowania.

Pozdrawiam serdecznie. 

 

 

 

Opublikowano

Alkoholizm jest chorobą i powiedzenie komuś, że jest chory, uzależniony nie kwalifikuje się, moim zdaniem do opisu. Otyłość także jest stanem patologicznym i dla dobra adresata powinno się go motywować, do schudnięcia, natomiast jego / jej reakcja bywa różna. 

Pozdrawiam i dzięki za miłe słowa. Tak, ludzkie motywy postępowania, często inne niż deklarowane, są interesującym tematem. 

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Ciekawe, z tym, że punkt 2 to do konkurenta, oponenta bo ten robi nas lepszym. 

Różnicę między wrogiem a przeciwnikiem robi nienawiść, która stanowi fundamentalne zagrożenie. Niedawno pewien ważny polityk użył słowo : nasi wrogowie i to zostało, słusznie, odebrane jako chęć zniszczenia swoich przeciwników.

Pozdrawiam

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jaka krzywdę mogą wyrządzić wrogowie mówiący prawdę? Groźni są ci, którzy się uśmiechają, udają życzliwych, a wbijają nóż w plecy, czy za plecami obgadują. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...