Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

MISTRZ Jan Wołek

Trwoga

 

 

 

W ziemi gwera rdza zeżera

Oręż dziadzia oficera

Szabla smętnie w pochwie drzemie

Wspominając dawne plemię

Hand-granaty – dar od taty

Zawinięte pięknie w szmaty

Marzą, leżąc na podeście

Żeby się rozerwać wreszcie

 

Masz gotowość i masz wolę

Żeby jutro ruszyć w pole

I przywalić z siłą gromu

Tylko w mordę nie ma komu

 

Trwoga, ludzie, wielka trwoga

Trzeba nam wyznaczyć wroga

Bo inaczej, Panie, Pany

Same się powyrzynamy

 

Ociepliła się historia

Wszędzie miłość i euforia

Nikt nikogo nie opluje

Tylko cięgiem negocjuje

Jakieś kurde konsensusy

Interesy robią Rusy

Drepcze Szwab przyjaźni mostem

Już mu przeszło "Drang nach Osten"

 

Czasem jakiś Osetyńczyk

Wyjmie z szopy karabińczyk

A świat robi się na bóstwo

Wszędzie ruja i poróbstwo

 

Trwoga, ludzie, wielka trwoga

Trzeba nam wyznaczyć wroga

Bo inaczej, Panie, Pany

Same się powyrzynamy

 

Więc przed laskę marszałkowską

Naród składa z wielką troską

Apel - niech się w Sejmie ziści

Podkomisja nienawiści

 

Lecz nim dali to pod głosy

Już targali się za włosy

Więc chwilowo rada w radę

Ustalilimy z sąsiadem

Że od środy on mi wrogiem

Do soboty ja mu mogę

A w niedzielę, jak w niedzielę

Spotykamy się w kościele

 

Trwoga, ludzie, wielka trwoga

Trzeba nam wyznaczyć wroga

Bo inaczej, Panie, Pany

Same się powyrzynamy

 

 

Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zamieszkała obok nas młoda parka, jeszcze bezdzietna. Sympatyczni. Ona bardzo ładna, trochę przy kości (ale nie za bardzo), seksowna blondynka. On taki zwyczajny, w dżinsach, t-shirtcie ; twarz pogodna, uśmiechnięta. Cały czas coś podśpiewywał pod nosem (muzykalny :)).

       

      Dom w którym zamieszkali miał już wcześniej wielu właścicieli. Stary dom z przybudówką, która często służyła jako mały sklepik wiejski, najczęściej spożywczy. Nowi właściciele zdecydowali jednak, że to nie będzie sklep tylko wiejski pub (z duchem czasów - już nie gospoda). Piwko, coś do piwka, muzyczka ; kilka stoliczków. Sympatycznie. 

      Za ladą najczęściej on (barman :)), wesoło podśpiewujący, podrygujący w takt muzyczki lecącej z głośników. 

      Ona... jednak trochę znudzona. Wiejskie życie bez atrakcji (przeprowadzili się z miasta). Ani specjalnie gdzie się pokazać w wystrzałowych ciuchach, ani pochodzić po galeriach, eventach etc. Na intelektualistkę raczej nie wyglądała więc książki odpadały. A telewizja... Ileż można oglądać. Nie była też kobietą w stylu: co tydzień mycie okien i zamiatanie podwórka. Oporządzać na cmentarz też nie musiała jeździć, bo przecież nikogo tu na cmentarzu nie mieli.

      Nudziła się więc i z tych nudów zaczęła się uśmiechać do wiejskich chłopaków (tych młodszych i tych starszych) przychodzących do pubu na piwo. Oni - rzecz jasna :) - odwzajemniali uśmiechy.

      Wychodziła z nimi na papierosa a z czasem też na spacery - nad rzekę, a nawet dalej - do lasu.

      Mężowi to nie przeszkadzało, dalej podśpiewywał i podrygiwał za ladą nalewając szczodrze kolejnym klientom bursztynowy napój. 

       

      Po pewnym czasie pojawiły się we wsi plotki. Że ona to taka i taka, że z tym i z tamtym. A mąż - nieświadomy!

       

      'Chłopie' - odezwał się kiedyś jeden z klientów pubu - 'żona ci się puszcza. Ponoć już większość męskiej części wioski ją przeleciała'.

      W pubie zamarło (łącznie ze mną, bo akurat przyszłam kupić fajki - wtedy jeszcze paliłam). 

      I co teraz, jak zareaguje... Wścieknie się, trzaśnie kuflem i pobiegnie jej szukać, by sprać tę niewierną niewiastę.

       

      Nic z tego. Młody mąż uśmiechnął się tylko szeroko i rzucił od niechcenia: 'A niech ją j...ą.'

      I dalej podrygiwał i podśpiewywał wesoło.

       

      Po powrocie do domu zaczęłam rozmyślać o tolerancji. Oto byłam świadkiem jej spektakularnego przejawu. Zero zazdrości!

       

      Za jakiś czas młodzi małżonkowie wrócili z powrotem do miasta, bo żona tęskniła za miejskim życiem a mąż, bardzo ją kochawszy, nie oponował, by spełnić jej pragnienie.

      Zresztą, w mieście też można podśpiewywać i podrygiwać. Może nawet bardziej :)

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...