Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

setki dziesiątek arterii każda
jak rzeka biegnie łączy zabiera
miliardy sześcienne myśli pragnień
marzeń zwątpień sumieniem zlukrowane wspomnienia

owocami powtykane sentymenty

siedzisz patrzysz jesteś
burzysz zmieniasz jesteś
gonisz trwonisz jesteś
kochasz ranisz jesteś
rodzisz zabijasz jesteś
zabierasz zostawiasz jesteś

podwodne pasma górskie
woda co uderza o skały
te pchane odwieczną siłą
zmiany pory roku anomalie
pogodowe harmonicznie
hormonicznie metafizycznie

jesteś człowiek* a duch
mieszka w tobie

 

 

 

 

 

 

 

* brak odmiany rzeczownika człowiek w tytule i na końcu wiersza jest zabiegiem z góry zaplanowanym i przemyślanym

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Na swój użytek odczytuję nawiązanie do ostatnich wydarzeń; pierwsza zwrotka kojarzy mi się z demonstracją, druga zmienia pkt widzenia i osadza w jednostce, trzecia w ciągłości życia. 

A wszystko zbiera duch, jako energia jednocząca. 

To, rozumiem, Twoje stanowisko w sprawie uchwały o zakazie aborcji? bb

Opublikowano (edytowane)

Jako "piorun" :) z lat dzieciństwa może być tylko jedno, Kobieta XXI wieku powinna decydować sama o sobie. Co do demonstracji rozumiem ich siłę i emocje, ale te ciosy są wyprowadzone zbyt szeroko i na oślep też są. 

Jestem spokojny że Kobiety z mężczyznami u ich boku zmienią to po raz kolejny i pójdą znacznie dalej.

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Dobrze, że napisałeś pod wierszem wyjaśnienie, bo już chciałem się przyczepić ;)

Przywiodłeś mi na myśl tym tekstem taki stary kawałek Róż Europy "Mamy dla was kamienie".

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To mi się szczególnie podoba. Moim zdaniem świetnie oddaje, idealizację, czy tęsknotę za przeszłością. 

 

Dotknąłeś człowieka Panie Ropuchu ! 

 

Dobrego dnia da Ciebie 

Opublikowano (edytowane)

Miło Was tu wszystkich gościć, wpadam tu bardzo zdawkowo i okazjonalnie i obiecuję, że jak tylko znajdę więcej czasu to postaram się odnieść i do Waszej twórczości w postaci komentarza.

 

Dziękuję że mnie nawiedzacie i sercujecie! Z pełnym sercem na (w) dłoni

pozdrawia Was

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bezsenna noc  Kamieni      Kryształowy owoc Czerwieni      Staw iskier  Zamieni słowo  W kryształowy owoc      W bezmiarze pełni Mieni mi się w czerwieni  Wola słowa, która krząta się  W stawie iskier, przemieniona  W bezdenny proch ludzkiego języka   
    • nie mam ochoty na zimę nie mam ochoty na blisko nie obchodzi mnie imię nie obchodzi nazwisko nie mam chęci na dystans ani chęci na lato chcę krzyczeć MERRY CHRISTMAS w gwiazdkowej pidżamie psikus, a to!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Szum drzew śpiewa nad jeziorem Falami rozpaczy i żalu Przemawia woda jęzorem O balu, o balu   Nad jeziorem zamek z kamienia Księżniczka we śnie zaklęta Tak piękne miała marzenia Jednak przeklęta, przeklęta   Żywa, choć nieżywa już No cóż, no cóż   Śni bal, królewicza pięknego Na tysiąc gości wesele Więcej nie śni niczego Tak niewiele, niewiele   Lecz wyśniła nie życie A sen w pustce zupełnej I puste wyśniła wycie Jednak pełnej, tak pełnej   I tylko rozpacz i żal A śnił się bal, śnił bal   Niesyta, niespełniona, nieprzytomna Leży na łożu z kamienia Snów swych niepotomna Bez znaczenia, bez znaczenia   W gorączce życia i śmierci Co tchnieniem odrętwiałym W sumienie śpiącej wierci Snem tak trwałym, tak trwałym   Znów śni się baśń Któż waś, któż waś   I śni się rycerz w zbroi I śni się zamek złoty I w śnie się miłość roi Ktoś ty, ktoś ty   I śni się bal i wesele W śnie pogrążona rozpaczy Tak mało, a tak wiele Cóż znaczy, cóż znaczy   Kim ów rycerz był Co śnił się, co się śnił   A rycerz w śnie natchniony Księżniczkę piękną spotyka I widzi dwie korony Lecz sen umyka, umyka   Gdzie umknął sen niewinny Cóż znaczą białe ognie Co palić się nie powinny A palą zgodnie, tak zgodnie   I w sercu żar Bo śnił się bal, śnił bal   W zbroi do boju rusza Lasy przemierza i gaje Wichrem gnana dusza Nie ustaje, nie ustaje   Odległe tereny podbija I snu nie znajduje pięknego Mieczem ostrym wywija Cóż z tego, cóż z tego   A przed sobą dal I żal, i żal   W rozpaczy w sen zapada W sercu boleść i pustka Powieka ciężka opada Oko łza muska, łza muska   I śni zamek i skarbiec wielki I śni się służba i wojna Jednak znikł ślad wszelki Księżniczki co strojna, co strojna   W sen strojna i w żal Bo śnił się bal, śnił bal   W sen strojna księżniczka płacze Skórę gorzka łza rani I tylko ból i rozpacze I ludzie zebrani, zebrani   I pogrzeb, i snu kres wszelki I pustka głucha gdzieś znikła I znikł rycerz wielki Do którego przywykła, przywykła   Mimo starań i prób Głęboki grób, ah, grób   Rycerz do zamku zmierza A tam księżniczka zaklęta Na horyzoncie wieża I ona przeklęta, przeklęta   Na progu wejścia staje A tam treny śpiewają Księżniczki nie poznaje I grają, i grają   Treny śpiewane we łzach Oj, ach, oj, ach   I baśń co się śniła Tej jednej jedynej nocy Rojeniem ledwie była W niemocy, w niemocy   I legł rycerz bez natchnienia Gdy brakowało kroku Legł pod wieżą z kamienia O zmroku, o zmroku   I sen, i mrok Gdy był o krok, o krok
    • @Charismafilos Dziękuję bardzo! 
    • Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze. Stanisław Dygat   nocami wciąż przychodzą chwile gdy myśli zawiązują moje ciało na ciasny supeł bez oddechu   za dnia zakasuję rękawy i biorę się do pracy nie mogę przecież zawieść   odśnieżam mosty maluję karuzele jasnymi barwami stawiam na stole dwie gorące kawy by próbować się cieszyć   by było jak dawniej jak zawsze   lecz od świata oddziela mnie dziś nieprzemakalna przesłona nie czuję smaków zapachów nie słyszę dźwięków kolory i kształty są zamazane rozmyte   nocami ubywa mnie niczym śniegu lub ognia zależy co wybierzesz jestem daleko o wiele wierszy nienapisanych jeszcze a może już nigdy   nie wiem czego się chwycić spadając w dół górskiej rzeki spadając spadając   spadając   kiedyś może zechcesz rozplątać te wszystkie supły i będzie jak dawniej na zawsze    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...