Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czerwona Kokardka                                   

                                     

                                          

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                                     

Na piąte urodziny podarowano mi czerwoną kokardkę.

Wtedy nie przypuszczałam, że to wspomnienie

będzie impulsem do recytacji metafory.

Mam poetycką duszę i zmysł planowania.

 

*

Od kilku chwil miętosi w spodniach, patrząc jak nadchodzi.

Ładniutka, młoda i bezbronna.

Ma pecha. Zegarek mu stanął.

 

*

Na wierzchu dłoni czuje delikatność podwiniętej sukienki,

a od spodu gładkość spoconych ud.

Wskazówka się rusza.

Stracił czujność.

 

–– Mam niespodziankę – słyszy słodki głosik. – Wiem czego pragniesz.

Połóż się na plecach. Zamknij oczka.

 

Zamyka.

 

*

Cienkie ostrze rzeźbi kanion o miękkich, wilgotnych zboczach.

 

–– Na pamiątkę spotkania zostawiłam czerwoną kokardkę.

Nie dziękuj. Widzę, że masz problem z mówieniem.

 

 

 

 

Bajka o Rybce i Rybaku

 

 

Stary rybak siedzi przed chałupą, rozmyślając cicho.

Nagle podchodzi złota rybka słusznych rozmiarów.

Siada na pieńku, mówiąc:

 

–– Starcze. Jeżeli spełnisz moje życzenie, to ja spełnię twoje.

 

Zagadnięty spoziera na rozwalone koryto i coś mgliście jarzy.

 

–– Czyli tak… hmm... mam problem z żoną. Zaradź coś.

–– Naturalnie… gdy mnie nauczysz przestać zrzędzić

i żebym nie pragnęła... wciąż więcej.

–– Umowa stoi.

–– I żebym zaległa ciałem w morzu.

–– O, fajnie.

 

Gniotąc śliską talię, obłapuje przybyłą.

Ta zaś zaczyna trzepotać płetwami, jakby chciała zwiać.

Lecz zostaje związana i wrzucona między bałwany.

 

*

Nad ranem rybak trzeźwieje. Nie może nigdzie znaleźć żony.

Złota rybka spełniła życzenie.

 
 
 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława Jakże nie zerkać,                       jak ptaszek ćwierka. Sto lat Reniu.
    • @bazyl_prost Dzięki. Myślisz, że to oda do braku słów? Czy jeszcze coś innego?
    • trochę by było niebezpiecznie gdyby tak było , pewnie chcesz na Islandię?
    • Stary cenzor Wasyl Aleksiejewicz Srogin siedział za biurkiem i czytał właśnie rękopis, który mu przyniósł do opinii 36 –letni poeta. Wasyl trzymając papierosa w ustach cedził każde słowo, które wypowiadał komentując obszerne dzieło. - No wot , -mruknął w końcu wypuszczając kłęby dymu nosem. - Nawet byłoby niezłe, ale strasznie długie. Nie dałoby się tego jakoś skrócić ? Te zapychacze w wersach w dodatku wszystko psują. Okropna zaimkoza już na samym początku. Kilka zaledwie wersów i co mamy? wszystkie wasze zaimki po kolei : moja, ty, cię, ten ,cię ,twą ,tobie i tak dalej i tak dalej... - Ależ, proszę pana…to jest inwokacja – usiłował się bronić autor. - Proszę mi nie przerywać, bo nigdy się pan niczego nie nauczy –warknął złowieszczo Wasyl i zapalił kolejnego papierosa. Cały pokój po chwili wypełniony był błękitnym dymem o nieprzyjemnym zapachu. - Okropne poza tym są te rymy – kontynuował cenzor – jak wy to nazywacie? Aaa … rymy częstochowskie…. -istna grafomania panie poeto... -w sumie całość do poprawy albo do wyrzucenia. Poeta posmutniał i rzekł zdławionym głosem : - Trudno, skoro się nie podoba panu to pojadę z tym tekstem do Paryża. -Może tam będą innego zdania i mi to wydrukują. - A jedź pan, gdzie pan sobie chcesz – odrzekł Srogin i zawołał sekretarkę. -Taniu , zrób mi mocnej kawy i odprowadź pana poetę. - -Ha ha chciałby być lepszy od naszego Puszkina ! wykrzyknął jeszcze tubalnym głosem. Poeta wziął z biurka Wasyla rękopis i z szacunkiem przy drzwiach się ukłonił.   Za oknem coraz mocniej świeciło słońce. Na drzewach głośno śpiewały ptaki. Piękna była tamta warszawska wiosna . Był rok 1834.  
    • Wulkan, nie kobieta Moje serce płonie przy tobie Wprowadź mnie do serca wulkanu Będziemy miłością w postaci lawy Nie pozwólmy, by ta lawa ostygła, zapraszam na kawę Nadszedł okres gorących dni oraz miesięcy Na Ziemi kwitną czerwone róże, są wulkany, a ty jesteś wyjątkowa Świat obawia się wulkanów, lecz ja się cieszę, że jesteś Wszystkie wulkany na świecie, łączmy siły, wybierzemy się na wizytę Rozpalimy jego serce Czyż nie zbliża się era wulkanów? Otwieram serce dla wulkanów, zapraszam do środka                                                                                                                                                       Lovej . 2026-02-16           Inspiracje . Siła miłości
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...