Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Nie wiem, czy zwracasz się tylko do Marcina, bo jego cytujesz, ale co do wspomnianego przez Ciebie pielęgnowania to jest to jedna z najpiękniejszych czynności, jakie może człowiek wykonywać.

A co do przewrotności tytułu... :) to  musi taki być, aby coś przewrócić ;)

Pozdrowienia

 

 

 

 

@Marcin Krzysica  podziękowania za serce

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zaraz Ci udowodnię, że się z Tobą nie zgadzam:D Wprawdzie tylko w jednej kwestii, ale jakże ważnej.

 

Na temat miłości i tego czym jest owa siła, można by długo dyskutować. Co jeśli wziąć pod lupę miłość metafizyczną? Zapewne znasz moje opowieści piotrowe, tam jest dużo metafizyki, ale wracając;
Załóżmy że nie ma już przedmiotu miłości (kochana osoba umarła) i jakkolwiek dotarło do nas że go nie ma, to niepodobna wyobrazić sobie, że nie ma go/tej miłości wcale. 

Więc tu się z Tobą nie zgodzę, że wtedy nie ma już miłości, jak to napisałeś. To jest było i będzie w naszych zmysłach, wyobrażeniach. Pamiętamy o marności i znikomości życia doczesnego, dlatego też chcemy zachować pewną czystość. Są ludzie, którzy z łatwością (choć może to niewłaściwe słowo) potrafią oddzielić to co było, od tego co jest i iść dalej, naprzód, wziąć jak to powiedziałeś ster w swoje ręce i szukać szczęścia i nie ma w tym, ani nic złego, ani nic dziwnego. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, pragnie miłości, bo to nadaje życiu prawdziwy sens, ale są też i tacy, którzy pomimo iż potrafią przekraczać samego siebie, bo tak poniekąd pojmujemy metafizykę, to jednak porządek poznania uważają za wtórny wobec uczucia jakim jest miłość, lub jej brak. 
Tak więc temat trudny, a samo zjawisko miłości jeszcze bardziej:)

 

 

A i owszem Iw odniosłam się do komentarza Marcina z racji tego, że mnie ten komentarz zaczepił, jest ciekawy, ale nie tylko, do Twojego również, pisząc o okolicznościach i fazach. Ujęłam to ogólnie, bo nie widzę potrzeby cytowania każdego. Kończąc odniosłam się także do tytułu, więc wszystko o wierszu pod wierszem:) 

Co do pielęgnacji zgadzam się z Tobą w stu procentach. Tytuł idealnie przewrócił myślenie;) Pozdrawiam.
 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To dla mnie rdzeń Twojego wiersza, jego wspaniała, decydująca i rozstrzygajaca wypowiedź, dlatego mogłaby, według mnie, być jego silnym i pozostającym w pamięci zakończeniem, które nie epotrzebuje dalszego rozwinięcia... Z tą wypowiedzia też się zgadzam, lecz dołączę do niej pewne "ale": "jeśli masz w sobie zdolność kochania", bo w odróżnieniu do powszechnej i wciąż obecnej w nas zdolności grzeszenia, możemy ją stracić lub jej nie rozwinąć... Chociaż na pewno wszyscy mamy w sobie jej potencjał. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

No tak, sporo ludzi żyje i umiera tylko z potencjalnością, a szkoda.

Ten rdzeń jest u mnie w środku :) żart ;)

Nie chciałabym być źle zrozumiana z tym nicnierobieniem bo bardzo często miłość objawia się i sprawdza w działaniu. I tak też powinno być gdy ukochana przez nas osoba potrzebuje namacalnej, konkretnej, fizycznej pomocy. Natomiast bywają okoliczności, gdy możemy (jeśli potrafimy, mamy tę zdolność) doenergetyzować miłością na odległość. Ale Ty to wiesz :)

Dzięki i również pozdrawiam  :) 

Opublikowano

@iwonaroma  Fundamentalnie nie zgadzam się z wierszem. Grzechem rzeczywiście są takie czyny jak zabójstwo, kradzież, gwałt etc. I tak, to prawda, większość tego nie robi. Co jednak katolicy co niedziela powtarzają i będą powtarzać do grobu? ... Mową, myślą, uczynkiem i zaniedbaniem... Oto jak zgrzeszyłem. Nie zadzwoniłem do dziadków, choć bardzo czekali, nie zatrzymałem się pogadać z bezdomnym, zbyłem swoje dziecko, które chciało mi pokazać jaką fantastyczną zabawę wymyśliło, rzuciłem złym słowem, które będzie w kimś kiełkować przez lata, choć zapomnę go za dwie minuty... Można tak bez końca. Bycie odpowiednikiem niemego kamienia nie jest więc wcale rozwiązaniem. Ktoś mógłby skwitować, że powyższe przykłady to właśnie to ,,nic". To nie jest wcale ,,nic". To z tysięcy takich drobnostek składa się nasze życie i to w nich tak naprawdę waży się nasza świętość.

Kochać to znaczy cały czas wychodzić do drugiej osoby. To wymaga czasu, zaparcia i wysiłku, a wbrew pozorom nie jest samo w sobie wcale łatwe. Umiejętność do kochania trzeba w sobie bez przerwy ćwiczyć, aż nie wejdzie w krew. Wtedy dopiero jest łatwe jak oddech i intuicyjne. Nie wcześniej. Człowiek z natury jest egoistyczny, lecz miłość (zdefiniowana jako bezwarunkowe dążenie do dobra drugiego człowieka) jest tego egoizmu zaprzeczeniem. W tym świetle droga do świętości to droga do okiełznania swojej natury- ponownie- nie jest to łatwe.

Nie jest na szczęście też znowu tak katastrofalnie jak to opisałem, bo nie jesteśmy na tej drodze sami. Wystarczy tylko prosić o pomoc, a On ją da.

I tym optymistycznym akcentem zakończę swój wywód, amen :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tomku :) jak dobrze, że użyłeś znaku zapytania oraz słowa 'chyba', bo moje "dzieło " rozpuchłoby się a potem rozsypało  :);)

Dzięki i pozdrowienia również 

 

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

:) A ja fundamentalne z Twoim komentarzem :) no, nie tak z całym ;)

Podane w wierszu grzechy celowo zostały użyte, aby dobitnie ukazać wysiłek konieczny do ich wykonania. Oczywiście mamy mnóstwo pomniejszych grzechów i do każdego potrzebny jest wysiłek. Złodziej musi się wysilać logistycznie i konceptualnie (na ile oczywiście jego ograniczony umysł mu pozwoli :)). Do chorej babci się nie zadzwoni ale potem trzeba to jakoś wytłumaczyć, skłamać, sprawa może  się  ciągnąć w nieprzyjemny sposób, pojawią się wyrzuty (babci i sumienia) a jak jeszcze babcia umrze to wyrzuty sumienia mogą nam towarzyszyć długo. 

Ale... nie zadzwolilismy, bo nam się nie chciało, czy mieliśmy powód? Ukradliśmy z pazerności, czy byliśmy śmiertelnie głodni? etc.itp.

Następną kwestia - piszesz, że  z miłością trzeba cały czas wychodzić do drugiego człowieka. A co z miłością do siebie? Wychodzenie CAŁY CZAS na zewnątrz skutkuje wyczerpaniem, konieczny jest czas na doładowanie siebie.

Oczywiście, dostajemy z góry mnóstwo energii do kochania/służenia innym ( znam przyklad kobiety - drobnej :) - która podniosła samochód, by wydostać spod kół swoje dziecko) ale potem potrzebny jest odpoczynek. Takie są realia wydolności ciała fizycznego (ale także emocjonalnego jak i umysłowego) - ruch i odpocznienie, ruch i odpocznienie.  

Ten niemy kamień... :) nie mów, że tak to zrozumiałeś :) kochający człowiek, który jest daleko też może pomóc. Miłość to określony typ energii, dla której czas i przestrzeń nie stanowią problemu. Oczywiście, by się nią w ten sposób dzielić trzeba ją najpierw mieć. I tu zgoda - trzeba nad sobą pracować, doskonalić się, ale taka praca przynosi radość :) Jeśli będziemy straszyć ludzi mozołem, 

niewyobrażalnym wysiłkiem- to nie podejmą się tego. I nawet ksiądz ze straszeniem o piekle nic tu nie wskóra. 

Trochę chaotycznie coś odpowiadam :)

 

 

 

 

 

@milczenie owiec  podziękowania :)

Opublikowano

@iwonaroma  Niemy kamień to tylko taka metafora na osobę, która robi dosłownie nic ;)

Zacznijmy od tego, że każda czynność, nawet najprostsza wymaga wysiłku. Nawet oddychanie czasem go wymaga.

Podane przeze mnie przykłady grzechów miały pokazać, że istnieje cała kategoria przewinień, które popełnieniamy robiąc nic, ignorując coś/kogoś, albo używamy minimum energii (np. obrażenie kogoś). Czy można z tego wywnioskować, że grzech jest czymś prostym? Nie, ponieważ mamy też przykłady na to, że może wymagać dużo wysiłku. Jedynym logicznym wnioskiem jest zatem stwierdzenie, że nie możemy jasno sklasyfikować jego trudności popełnienia.

Przemawia też za tym powszechność grzechu. Gdyby bezgrzeszne życie było proste, to czemu jednak tak nie żyjemy? To prawda, nie popełniamy (w większości) wielkich zbrodni i przestępstw, ale jednak czystego konta nie mamy.

Przechodząc do tematu miłości- odnoszę wrażenie, że mamy inne jej definicje ;)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Może to z tego wynika nieporozumienie. Kiedy piszę, że miłość jest trudna, nie mam na myśli syzyfowego trudu kochania. Łakniemy miłości całymi sobą, szukamy jej przez całe życie- jesteśmy przecież do niej stworzeni. Jednak ta jej oczywistość i naturalność, nadal wymaga od nas wysiłku. Osoba za oceanem pomaga bardziej tylko będąc, czy raczej pamiętając codziennie wysłać jakiegoś króciutkiego SMSa, albo dzwoniąc co jakiś czas? Oczywiście nie musi to być zawsze wysiłek wielki, lecz stoi za nim przeorientowanie swojego myślenia z siebie na drugą osobę.

Czy powinniśmy się więc martwić, że jest to harówa bez końca? Nie, powinniśmy być wdzięczni za to co już udało się nam zrobić :) I nie jest to też praca bez nagrody, bo czy muszę tłumaczyć, że gdy się kocha, życie nabiera kolorów (i większego sensu)?

Pozdrawiam

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

No - wiadomo :) z tym kamieniem.

Zgoda, że czynności wymagają  wysiłku, ale czy zawsze? Chory człowiek oczywiście oddycha z wysiłkiem, ale zdrowe niemowlę? Poza tym czynności, które sprawiają nam autentyczną radość czyni się tak lekko... wschodni nazywają to działaniem bez działania (wu wei ). 

Oczywiście masz rację że spektrum grzechów jest przeogromne, i niektóre takie, które na pierwszy rzut oka wydają się nie być grzechami np. grzech zaniechania. Rozumiem Twój protest, że nicnierobienie jest w takie sytuacji złe. Ale to zawsze trzeba rozpatrywać indywidualnie. Czasem pomocą jest nieudzielenie pomocy. 

Pytasz, dlaczego powszechnie grzeszymy jeśli założylibysmy zgodnie z moim poglądem, że do grzechu potrzebny jest wysiłek.  

Z głupoty :) z ignorancji, wdruków społecznych i rodzinnych. Z choroby, cierpienia, depresji, zazdrości etc.  Są oczywiście świadome przypadki czynienia zła ( i przy tym bardzo sprawne, perfidne) ale na szczęście to wyjątki. 

Co do definicji... cóż, można mnożyć :) miłość niejedno ma imię ale energia jest jedna w tym względzie - scalająca. To co dzieli, rozwala, niszczy - też używa energii, ale nie scalającej  :)

 

Mam pytanie do Ciebie:

 

lekkie jak piórko - 

 

ciężkie ja kamień - 

 

Gdzie umieściłbyś miłość a gdzie grzech? 

 

wg mnie miłość czyni lekkim, radosnym, bezwysiłkowym

 

a grzech ciężkim, coraz bardziej ciężkim. 

 

To oczywiście w konsekwencji, bo na początku może  faktycznie miłość wydaje się trudem a grzech łatwością. Ale to pozór.

 

No to namieszałam :);)

 

Pozdrowienia 

 

 

 

 

 

:) Grzesiu skąd wiedziałeś, że będę wieczorem odpisywać? ( odnośnie życzeń miłego wieczoru, które pisałeś lekko po południu :))

Odwzajemniam oczywiście :)

No tak, uciekamy, czasem od wszystkiego ... a wystarczyłoby tylko od złego...  ale ja taka mądra jestem tylko teoretycznie :) Nie raz nie dwa zdarzaly mi się ucieczki od dobrego.. z własnej nieprzymuszonej głupoty :);)

Dzięki za serce 

 

 

 

@Sylwester_Lasota  :) podziękowania 

Edytowane przez iwonaroma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@iwonaroma czy zabić człowieka sprowadza się do.... "porąbać, zakopać, zatopić"... ciało? Czy tylko o ciało chodzi...? 

Kolejne pytanie kto komu przewrócił myślenie? I dlaczego "nam"? Kto kryje się za użytym w tytule "nam" ? Czy piszesz również w moim imieniu? 

Poezja to język, styl, smak, metafora.... w twoim tekście jest, jak dla mnie, tylko teza i powtórzenia. 

Oj nie, pozdrówka

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Z jednej strony to prawda, że nam wmówiono, że grzech jest łatwy, ale z drugiej - Kain zabił Abla z własnej inicjatywy...

Nie zgadzam się jednak, że miłość jest łatwa - samo  o d c z u w a n i e  miłości - może tak, ale okazywanie jej to zwykle wielki wysiłek, nawet jeśli jest to wysiłek radosny.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 Oczywiście, mówi się o trudzie miłości ale mam wrażenie, że to bardziej jest do zaobserwowania z zewnątrz, wewnątrz człowiek jest radosny w tym trudzie, a więc lekki. Poza tym pozostawia po sobie lekkość natomiast grzech ciągnie się za człowiekiem jak kula u nogi. 

 

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) zawsze można się przyczepić do uogólnień, nikt ich nie lubi, bo niejako zabierają nam indywidualność, jednostkowy ogląd i przeżywanie rzeczywistości. Rozumiem to. Ale czasem trudno jest coś zapisać by uniknąć tego i owego. Część się zgodzi, część się nie zgodzi. Bywa, że nikt się nie zgodzi :) Czasami zgadzają się wszyscy, ale to rzadkość i nie u mnie ;) Ale ja aż tak nie chcę się certolić w moich tekstach czy coś jest dla kogoś prawdziwe, słuszne etc. Piszę co mi w duszy gra :) zresztą , chyba każdy z nas to robi...

Zawsze można olać i nie czytać ( to do @w kropki bordo  :)) jeśli coś notorycznie nie pasuje). 

Wrażliwie czytasz, że wiersz to zapis chwili, w ktorej tak a nie inaczej odczuwamy, myślimy, postrzegamy... już następnego dnia może być przecież całkiem inaczej :) bo coś lub ktoś przewrócić nam myślenie ;)

Zdrówka serdeczne 

 

Opublikowano (edytowane)

@iwonaroma  W przytoczonej przez ciebie analogii dokonałbym pewnie takiego wyboru jak ty (piórko- miłość, kamień-grzech), ale dokonałbym go myśląc o wpływie na mnie, (jak z resztą mówisz) a nie o ciężarze wykonania. Ponownie- gdyby grzeszenie było trudne, mniej ludzi by grzeszyło.

I już ostatni przykład, że miłość to nie ,,hopsiuptralalala": ile siły i cierpliwości wymaga w okresie niemowlęcym bycie rodzicem? Ile trzeba znosić dla takiej małej osóbki, która jeszcze bardzo nieporadnie umie tę miłość odwzajemnić?

Pozdrawiam serdecznie :)

Edytowane przez dmnkgl (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) widzę, że jesteś cierpliwy w ukazywaniu swojego stanowiska :)

No tak... opieka nad nad dzidziusiem a opieka np.nad zniedołężniałą teściową, która deklarowala nam nienawiść.. te same czynnosci a jednak ... ciężar opieki jakby inny... Zgoda, miłość czasem wymaga większego wysiłku, zwłaszcza w stosunku do osób, które nas nie lubią, nawet nienawidzą ale znoszenie go w stosunku do osoby, która nas kocha, akceptuje bądź jest przynajmniej neutralna to jest na pewno lżejsze :) (nawet jak jest ciężkie ;))

Z tym grzeszeniem to ja akurat podtrzymuję swoje stanowisko. Ludzie nagminnie grzeszą z głupoty, ignorancji gdyż jesteśmy jednością i szkodzenie drugiemu jest w konsekwencji szkodzeniem samemu sobie. Ponieważ tego tak od razu nie widać - jest jak jest. 

Również serdecznie pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...