Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 6 Sierpnia 2020 Zgłoś Opublikowano 6 Sierpnia 2020 Znów nie załapałem się na zdjęcie, poszedłem piechotą. Byli prawie, że wszyscy – praca - dzieci – dom. Krzysiek nie był. Krzysiek zszedł na ziemię pod lampą ledową, wciąż okrągłą - jak maca. Ty to byłeś normalnie, punkowiec, pamiętasz jak w Zakopanem… - Jasne – chociaż czarne dziury mam w głowie, bo po prawdzie gdzie indziej się szwędać lubiłem, nie wspiąłem się do trzeciej i z budy nieomal mnie wykopał wychowawca, w trosce o zdrowie (głównie swoje). Zaprosić go chcieli - - eee, Jankoś był w porząąądku – ja milczę, że troszkę inną mam perspektywę, a niech im się pieni. Karol się ze mną dzieli pustynnym milczeniem. Och Karol, nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczny, za chłód, za oddech , piwo chłodne, niech się wiedzie Tobie Karolu - lekki tak żyję i ciężki. Co taki wycofany? A jak mam powiedzieć, że usłyszałem pomruk lwa, kiedy terminal odrzucił mi kartę, gdy piwo, nie chcąc wiedzieć, chciałem sobie postawić, bo taka pustynia. Toż lazłem gdzie chciałem, tam gdzie mnie oczy niosły, na to moje pustkowie, oj kusi, tu przepaść w kuflu bym chciał i grzeszyć myślą z tą ze szkoły Martą (czytała o mnie), jak kran się odetkać. Ale Maciek naciera i dumny wciąż ze mnie, (a raz by wystarczył i oddech), zauważa, (z oddechem), że mi się też odznaczył - na giełdzie atrakcyjnych w dół poszedł Maciej i opada mu głowa na stół.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się