Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Wichura tak silna,
Że wyrywa drzewa.
Ona stoi w zamieci,
Wiatr włosów nie rozwiewa.

 

Nie mruga powiekami,
Przed cierpieniem się nie chowa.
Nawet gdy śni,
Zawsze jest gotowa.

 

Nie czeka jej dobre słowo
Ani opiekuńcze ramię.
Czy krucha kra nadziei
Pod nią się załamie?

 

Istota szuka wyjścia,
A ona się uśmiecha.
Zostanie tu do końca,
Już zawsze będzie czekać.

Edytowane przez Milena
Bo tak lepiej brzmi. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@ais Wydaje mi się, że to wyraz nadziei i optymizmu bohaterki oraz jej pełnego zaufania- na coś czeka, mimo iż peel nie daje jej najmniejszej szansy na pomyślne zwieńczenie. Być może jest to kochanek, przyjaciel, stracone dziecko, jednym słowem ktoś ważny, kto nie wróci, może jakiś wypatrywany przełom w życiu etc. Najważniejsza w tym wszystkim jest nieugięta postawa bohaterki.

Opublikowano

Ok. Już mam obraz (w głowie).

1 strofa - kolejna awantura w domu, ciosy padają, ale ona jest nieugięta

2 strofa - musi być czujna, mieszkając pod jednym dachem z oprawcą

3 strofa - jest zdana tylko na siebie, ale już brakuje jej sił, może podupadła na zdrowiu

4 strofa - wciąż ma nadzieję na lepsze jutro, chociaż Istota (ojciec, mąż, brat, syn, albo matka, córka) nie rokuje, może to choroba psychiczna, alkoholowa, może syndrom sztokholmski.

 

Teraz tak to widzę.

Dziękuję @dmnkgl za pomoc.

Pozdrawiam.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Już tutaj byłam ale wiosna mnie zawołała.   Tu chodzi o mechaniczne ratowanie, które rozmija się z bólem. stawiają szkło (czyli: znieczulenie), umniejszają ją („nie była dla ciebie”), wyliczają wady, proponują wyjście w miasto, klepią po ramieniu. To jest język działania, nie czucia.   On   kiwa głową (czyli współpracuje pozornie), milczy, wraca do mikroszczegółów (pieprzyk, włosy, sposób mówienia imienia), chce zostać w miejscu zapachu. To są sygnały świeżej, żywej więzi, której nie da się „rozchodzić w butach” jak to pięknie  ujęłaś.   Oni próbują przepisać jego doświadczenie: z miłości - na pomyłkę z straty - na ulgę z żałoby - na „idziemy w miasto"   On nie zdrowieje. dopasowuje się niby do przyjaciół, których dobre intencje rozmijają się z prawdziwym przeżywaniem straty.  Życie, celnie je podpatrujesz :)
    • we wspaniałych wyzwolonych czasach dwudziestego pierwszego wieku gdzie kobieta może   mieć wszystko być matką żoną kochanką ministrą chirurżką gościnią nie być próżna i pusta mieć lat czterdzieści pięć a wyglądać na dwadzieścia jak się ją zrobi i nie jest zaniedbana lub leniwa   co pół roku wykonać botoks i stymulatory tkankowe za przecież własne pieniądze elegancko z umiarem nie gonić za młodością godnie się starzeć mieć klasę i przede wszystkim nie polegać na mężczyźnie bo na tym to polega żeby żyć niezależnie ale nie samej bo przecież wtedy coś z nią nie tak i pewnie jest konfliktowa     określić priorytety nie być karierowiczką by potem nie żałować mieć ambicję i czas dla rodziny rozmnożyć się do trzydziestki wyjechać na staż zagraniczny ubierać się nie w sieciówkach a tylko w modzie etycznej i zmieścić to wszystko przy dobrej organizacji czasu bo wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią dobrej organizacji w trzydzieści sześć godzin na dobę pomiędzy pilates na reformerach a konferencją dotyczącą obturacyjnego bezdechu sennego w stopniu ciężkim     przy moich wyższych emocjach wykształceniu wrażliwości pieniądzach włożonych we mnie przez ciężko pracujacych rodziców wsparciu bliskich terapii raz w tygodniu przystojnego męża, który tak bardzo mnie kocha     w wyzwolonych czasach po głębokim przemyśleniu i na własne życzenie podjąwszy dojrzałą decyzję po czterech latach terapii pcham glowę do rozgrzanego piecyka by nie wydać się przesadnie atencyjna nie krzycząc nawet pomocy
    • @KOBIETA

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Cudowny obraz!! bardzo mi sie podoba.   Pozdrawiam serdecznie :))      
    • „ Dalej od Boga” na szczęście rogi wpadły pod nogi  
    • @Myszolak Mnóstwo nieoczywistych ale i pięknych obrazów 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...