Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

On się wpatruje odwracasz głowę

zakładasz wariant niemożliwy

nie chcesz budować mostów nowych

twój wciąż stabilny

po co ci inny

 

bezpieczną chociaż wąską kładkę

dawno wybrałaś minęły lata

stabilizacja zapisana

rodzina praca

do domu wracasz

 

tam wszystko jest poukładane

na wiele lat pewnie do śmierci

codziennie kiedy wstajesz rano

schemat się kręci

nie trzeba więcej

 

nieznane brzegi trudno złączyć

 znów nowe przęsła znów problemy

i spokojnego życia koniec

lecz to spojrzenie

 czy warto

 nie wiesz

Opublikowano

Wyznanie człowieka dojrzałego, spokój, stabilizacja, bezpieczeństwo. a jednak może jeszcze coś warto, pomimo zagrożeń i problemów, no i czy jeszcze jest chęć? Tak to przynajmniej odczytałem. 

Bardzo fajny tekst. Pozdrawiam. 

Opublikowano

Mnie się stabilizacja swego czasu bokiem wylewała 

Są ludzie ktorych nie można tak po prostu zaszuflatkować i "zafundować"rutynę

Opublikowano

Rutyna daje złudne poczucie bezpieczeństwa, schematy wykluczają niemiłe niespodzianki ale również odbierają spontaniczność i barwę życia. Codzienność jest trudna jak śpiewał Artur Rojek "upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem".

Opublikowano

Warto! Z czasem zaczyna się żałować, że się nie spróbowało. A on leci...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Pewnie są.

 

Dziękuję i pozdrawiam

 

Proste schematy. Rozbudowane zakładają różne niespodzianki.

Też miłe.

Ale w praktyce może być nieschematycznie.

I to jest piękne.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

 

 

 

Może to jest po prostu niestabilna stabilizacja.

Może ona jest pierwszym przęsłem mostu.

Takie buduje się długo jak rzeka burzliwa.

 

Dziękuję.

 

Pozdrawiam

 

 

Opublikowano

@Franek K

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie jesteśmy wieczni.

Wietrzna na jest ospa i oczywiście pióro - dlatego warto pisać.

Wirus M jest przejściowy - prawdopodobnie.

 

Dziękuję i pozdrawiam

 

 

@M.A.R.G.O.T

 

Dziękuję.

Za krótki , przychylny komentarz nie zmuszający  do nadmiernego myślenia w ten upalny piątek.

W temacie mostów dedykuję Małgorzacie de Valois poniższy kawałek

 

Pozdrawiam

 

Gość Radosław
Opublikowano

Trafne ujęcie, przemawia.  Ciekawie rozplanowane wersy.  Pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W Zgierzu wiosna: dni coraz bardziej gorące. W parku gniazdka wiją sikorki i dzwońce. Mole się zawzięły, z ptaszków przykład wzięły i gniazdo zbudowały w markecie – w mące.   G. Budziszewska
    • I   To co myślisz  Jest puste  Wysil się, wysil się, wysil  Liczby też są puste  Tak jak miara siły...   Zdobywają coś pyszni  Łatwo żyć im Ci pokorni jak zwykle  Ukryci  Ale dla nich skarb zdobyty  Trud - duży  Upadek? Zyski?  Wyrywają się wszyscy do wyścigu  Ja patrzyłem na to z boku  Od chwili  Do chwili    Nigdy nie mów nigdy - mówili  No właśnie  Jednak zacząłem pisać rymy  Gryźć je z aromatem wanilii  A czasem ochota nachodzi się wyżyć    Że to poniewczasie zaklęty w strumieniu znak odwilży ! Między słowami - wróg mnie myli  Oczy mi mydli bo wciąż myśli, myśli, myśli    Szczerze? Tęsknię za wygnaniem z bryły  Wkładaniem rąk w wyrwy   Teraz albo nigdy - nowe dzieła powstają  Tematyką różną lecz wciąż jednostajną  Emocje buntu oryginalności eksperymentu bólu.... Stanowiły część przeszłego ciała pokaźną    Lecz teraz wyraźne się staje  Zrozumienie i przeżycie  Na poziomie pierwszym  Elementarnym - zjechałem z góry by zobaczyć  Że żyję jak inni Czuję jak inni Widzę krajobrazy  Holistycznie i uniwersalnie  Normalnie    Ból mnie nauczył że jest ważny  Wkurw i trud nie mija Od czucia, duchowych wojaży, marihuany  Nie mija skurwiel    II   Mam ręce, nie skrzydła  Mam głowę, nie czakrę korony  Jestem cierpiący, nie przebudzony  Czekam w kolejce na lek przeciwpsychotyczny, stabilizujący    Przechodzę przez drzwi, nie przez bramy wymiarów  Przez tysiące różnych stanów - do teraz  Gdzie godzę się na głód dopaminy  Gdzie nie jestem silny ani zły  Gdzie składam dzięki Bogu i mam tu na myśli nie konstrukt duchowy Tylko taki konkretny, kościelny  Którego w uśmiechach mają  I w łzach co kapią  I z którego istnieniem się nie zgadzają    Mogę teraz na spokojnie wrócić do filozofii  Nie bojąc się że mnie popierdoli   Że będę chciał być nauczycielem duchowym    Ostatnia strefa, bastion, Pełnia? Chcą mnie do pracy na produkcję mięsa  I w ten sposób życie się do mnie uśmiecha   
    • @wierszyki wzruszający 
    • @KOBIETA Przecież wiesz, że pożeram twoje teksty. Boję się komentować Violettę (what is she praying for?) ale szanuję modlitwę. Nie wszystkie modlitwy są święte, ale modlenie się jest dla mnie święte. Pisałem Ci, że uczucie jest modlitwą - to buddyjskie rozumienie. Jestem heretykiem we wszystkich religiach-według ich kanonów.
    • @Jacek_Suchowicz   :))))) podoba mi się ! Podobne właściwości ma mango ....;) Pozdrawiam !  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...