Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

w mieście Aleppo

pod kontrolą

Rady nieBezpieczeństwa

dzieci wybiegły na ulicę

 

na prawym chodniku stał

żołnierz armii amerykańskiej

energicznie żuł gumę

i trawił Jacka Danielsa

 

na lewym chodniku stał

żołnierz armii rosyjskiej

z ukraińskim papierosem

w ustach

śmierdział zwykłą wódką

 

kiedy zastanawiały się

czy pocisk ma smak wybawcy

ktoś z zaskoczenia

zbombardował ich beztroskę

 

nikt

nie policzy chwil

nieskończenie długich

wypełnionych milczeniem

 

 

Opublikowano

@MIROSŁAW C. Dobry i ponadczasowy utwór. Ten temat został już przykryty zapomnieniem..... niewybaczalne. Należy uruchomić wyobraźnię dziecka na chwilę, żeby zrozumieć co widać z jego perspektywy.

Wiesz, jeden z moich pierwszych wierszy ( chociaż teraz czytam i myślę,że nadużywam owej kategorii do mojego pisania) w życiu, wywołany był tym samym obrazem.

Przeraża mnie ta broń biologiczna o zapachu jabłek. Takie wyrafinowane skurwysyństwo. 

Polecam Ci film, jeśli nie widziałeś "The Cave" o podziemnym szpitalu w Syrii, arenie do testowania broni przez tych, którzy zagarniają rzeczywistość od wielu lat. Putin i jego porty na wypadek wojny zimą...Tyle są warte istnienia ludzkie, stygmowane jako dzicz, emigranci z koniem trojańskim Islamu.. 

 

Projektant broni na celowniku

sensu twoich myśli
koncepcji projektów
nie chcę tłumaczyć
architekcie śmierci
daleko sięgający 
swoim geniuszem
w polowaniu
na człowieka 

 

jesteś wnikliwym
anatomem
psychologiem dziecięcym
chemikiem zwycięzcą
wymyślne twoje dzieła
służą panom
grającym w szachy
naszym życiem

 

w ciągu sekundy 
gasisz oddech laserem
parzysz niewidzialnym
promieniem
zdalnie sterowanym
wynalazkiem 
strzelasz 
szybko i skutecznie

 

 czytając dzieciom
książki na dobranoc
widzisz ich strach
podziurawione głowy
zmiażdżone ciała 
jak smakuje
satysfakcja z pracy
odebrany czek 

ile jeszcze pomysłów
ukryłeś dla ludzkości

Opublikowano

@Dag W tym surrealistycznym obrazie, przypada nam rola tła. Chciałbym, żeby nasze wiersze, stały się, choć odpryskiem na obcym nam płutnie - utopia. 

Twój wiersz, po prostu - ekstraklasa! 

Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tylko tyle, że piszę i będę o tym pisał. 

Dziękuję za ślad, pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Już wiem, że to sen. Ta wiedza niczego nie ratuje. Biegnę - a raczej zapadam się w bieg. Jak człowiek w melasie. Ruch istnieje, ale nie ma prędkości. Miasto znam. Na pewno znam. Byłem tu kiedyś. Albo śniłem, że byłem. Ulice rozpoznają mnie szybciej niż ja je. Bruk pamięta ciężar moich stóp, choć nogi mam z opóźnionej decyzji ciała. Próbuję przyspieszyć. Ciało nie wierzy. Każdy krok ciągnie się jak źle postawione zdanie, którego nie da się cofnąć. Asfalt ma temperaturę krwi. Wpija się w podeszwy. Zlizuje moje imię z dokumentów w kieszeni. Oddycha. Przytrzymuje mnie jak dłoń na karku. Wciąga sznurówki, resztki tętna. Miasto bierze mnie małymi porcjami. Ktoś jest za mną. Od pierwszej sekundy mojego snu. Słyszę go w zmianie powietrza. W tym, jak cisza robi się cięższa. To drapieżnik. Poluje. Jego obecność zagęszcza ulice. Oddech ma wagę betonu w ruchu. Nie słyszę kroków. Słyszę, jak pod jego ciężarem pękają cząsteczki powietrza. Jest tak blisko, że moja własna skóra próbuje się odwrócić, by go nie widzieć. Wie, że nie muszę się spieszyć - to ja muszę. Uciekam w kręte uliczki. Znam je. A jednak nie wiem, gdzie jestem. Miasto przesuwa mapę pod stopami. Znajome miejsca gubią nazwy. Nie ma kierunków. Jest tylko przód i to, co jest za mną. Biegnę w miejscu. Nogi mielą noc jak zużyty mechanizm. Powietrze gęstnieje, opiera się płucom, myślom, strachowi. Oddycham za wolno. Przez chwilę sen patrzy na mnie. Krzyczę. Krzyk nie wylatuje. Zastyga w przełyku jak stygnące szkło. Rozrywa płuca od wewnątrz, bo świat nie chce go przyjąć Gardło pęka - ale krzyk wraca, wbity z powrotem w usta jak knebel z własnego ciała. Kamienice nachylają się tak nisko, że czuję na karku ich stęchły oddech. Zamykają powieki fasad. Miasto mnie pamięta. I to jest najgorsze. To miasto śni mnie dokładniej, niż ja potrafię śnić je. Bruk układa się w kształt moich lęków, zanim zdążę o nich pomyśleć. Drzwi są oczami. Okna - jamami ust. Nikt nie pomaga. Wszyscy wiedzą, jak to się kończy. Cień za mną jest cierpliwy. Cień nade mną rozlewa się jak smoła, która zna każdy mój krok i wie, gdzie zwolnię. Upadam. Podnoszę się. Jeszcze wolniej. Drapieżnik już stoi przede mną. Nie goni. Czeka. Aż do niego dojdę na resztkach ruchu. Serce wali w żebra jak pięść w zamknięte od wewnątrz drzwi. Sen dławi mnie ręką z betonu włożoną w gardło. Krzyczę. W nocy. Krzyk przebija sen, ściany, cudze sny. Budzi domowników - obcych świadków mojego pościgu. Pęknięcie. Światło. Budzę się. Sprawdzam dłonie. Pod paznokciami mam pył z tamtego bruku. Cisza w pokoju nie jest pusta. Ma ten sam ciężar, co tam, za rogiem. Z gardłem spalonym od krzyku. Z sercem, które jeszcze biegnie. Leżę w łóżku. Cisza oddycha obok. I nie wiem - czy to miasto istnieje naprawdę, czy tylko wraca nocą po mnie.      
    • Oooooooobażaaaanki! preeeecle! 3 w cenie 2, tylko dziś! Okaaaazja! Oooooooobażaaaankiiiiiii!!!
    • No i fajno. Żegnam ozięble;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @EsKalisia i tym mnie pokonałaś - zakładam szlafmycę i oddalam się na z góry upatrzone pozycje! Żegnam wywrotowo! ;)
    • przewrót lepszy Niż nawrót  " jesteś lepszy bo nie bierzesz pregabaliny" ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...