Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
grad_line1.gif

 


Rozgarnęłaś palcami strumyki siwizny.

Wytrząsnęłaś bemole jak płatki łupieżu.

Mistralu mego zamku, mój Boże,

pomożesz?

Ten świat taki dziwny.

Tyle smutku mi mruga teraz na kołnierzu.

 

Kochany, piszesz listy na igłach sosnowych,

a w warstwach powietrza ukrywasz chmurności.

Dotykałeś mnie przecież w alejkach parkowych.

Że mało?

Za mało.

Czas nie znał litości.

 

DNA masz straszne – zszarpane, rozwiane

jak te źdźbła trawoziół zakręcone wiatrem.

Kiedyś będę z tobą - kiedyś - tak nad ranem

włożę płaszcz...

Zostaniesz?

Kochany – zostanę.

 

To zostań. Spiję rosę z rzęs wrzosów liliowych.

Tych, co cię okryją w połoninach lata.

Ktoś szepce...

Kto kochany?

Czas lekcje odrobił.

Da nam siebie, lecz tylko w równoległych światach.

 

Jesteś?

Tak, traviata.

 

Traviata (wł) - zagubiona, zabłąkana.

Opublikowano

Spox, nie denerwuję się.Po prostu wydaje się logiczne, przekładając ten fragment na język prozy, że łupież, który jest tu muzycznym smutkiem, widoczny jest najbardziej na kołnierzu.

Jak ten prawdziwy.

A co do samej konstrukcji - jest podporządkowana rytmowi.

Dzięki za uwagi i chęci.

Znaczy, że warto nad tym wierszem myśleć :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow man   Bo może żaden kłamczuch, tylko przyszedł w nowych butach i był tak struty, że nie mógł wstać i wyjść? :)))
    • @Berenika97 Ślicznie! Przede wszystkim oczy! Ale do Kłamczuch nie ma rymu ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Władysław Podkowiński, Ulica Nowy Świat w Warszawie w dzień letni, 1892, zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie   Na Nowym Świecie   I Najniedowcześniejszych wspomnień; Markizy, pergole, surmie, Konwalie, dalie - rozwarte, I nieme krzyki begonii, Bratki i akroteriony.   II Pelargonie tak widoczne Z pozycji bruku, dachówki, Ach, te rozety, wykusze! Te balkonowe, żeliwne, Secesje zgniłe koloru.   III Zieleni, w której ukryte Te maszkarony, tarasy, Secesje i pierwszych wspomnień. Beże i brązy i biele, Jak lody z kawą w ogrodzie.   IV O, sole mijo z żelaza, Szumią drobne liście z tej mgły, I światła iluzja szklanna. Nie można być jednak pewnym, Czy to Złodziej, czy też Panna.   V Marianny zaśpiew poranny, Hosanny, Madonny tych lat, Do Krakowskiego od ronda. Pył ten z zeszytu poety, Śródmieścia, mgły, zorze złote.   VI Zmienia barwę ze srebra Na ozon piaskowo-złoty, Tak czysty jak białość karty. I poszum tak srebrny tylko, Jak tylko srebrne gołębie.   VII Na lukarnach i rozetach Pistacje czy ajerkoniak, Metonimie pars pro toto. I totum pro parte przedświt, Najniedowcześniejszych wspomnień.
    • @Myszolak   Bardzo dziękuję!  Mam nadzieję, że następny będzie też piękny.  Serdecznie pozdrawiam.  :)    @Charismafilos   Bardzo dziękuję! „Miłość nigdy nie ustaje”. Serdecznie pozdrawiam. :)   @Jacek_Suchowicz   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam:)    Patrzy na mnie w półmroku, zanim dzień zabierze ciszę, i myśli, że to niemożliwe - jak miłość w sercu pisze.     @[email protected]   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)    Nie obchodzi mnie inne spojrzenie, żaden obcy, przypadkowy gest. To tylko jedno mgnienie - i dla mnie nieważne jest.   @Leszczym @wiedźma      Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)    
    • @Dori Hahah... Znaczy, że działa.  Natomiast z japońskich wynalazków wolałbym hikikomori ;)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...