Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Serce


Widziałem chłopca jak szalał
przecież ludzie są na ziemi...
Biedak wyszedł z ciała, a nikt
nie poznał bogacza, bo leży.

 

A twej miłości ostatniej
ostatnio jest głębiej, lecz żywo
patrzeć w jej oczy do życia 
żeby opisać dawne spoiwo. 
(...)

 

Moja pustka, wpatrzona w blask
ma trzy pary kończyn i kłów
za dwa życia był przelany
za sześć żyć, cały świata ból.

 

Moja pustka ma mózg, myśli
więcej niż serce, to jest gdzie?
Pragnę pustkę stłuc, krzyczy 
wpatrzona w blask 
moich oczu.

Edytowane przez Nieznajomy Niewidzialny (wyświetl historię edycji)
  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos Bracie, szedłem Via Dolorosa i zrozumiałem syndrom jerozolimski, bo nawet dla takiego ateusza jak ja - nie jest to droga bez znaczenia. Wtedy (może to był 2018) sporo izraelskiego wojska w tych uliczkach, a przy wejściu do Al-Aksa - straż muzułmańska. Wyczuwalne napięcie. Podszedł do nas chłopiec i powiedział, że pokaże nam Stare Miasto z dachów budynków - niesamowite z tej perspektywy. Co do treści wiersza... Jest to, co najważniejsze - autentyczność opisywanego przeżycia.  
    • @Christine   to ja Ci Chrissy dziekuję, że miałem szansę napisać coś co Ty przeczytałaś.   uszczęśliwiasz mnie :)    
    • @violetta Zaufałem Ci, zjadłem i przeżyłem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Chleb(zawsze żytni) zamrażam już z przyzwyczajenia i z rozsądku. W Warszawie wszystko na życzenie... Gdyby zamówić... Nie, nie, płetwa rekina to banał, gdzieś tam, obok sushi w ofercie... Mózg sąsiada? Padłoby pytanie: "Duża porcja, czy mała, dla pana?" Przepraszam za niesmaczność żartu  Zimne ziemniaki? Hmm. Byłaś kiedyś "Ewą", no wiesz, Raj, te rzeczy? Boje się, ale... 
    • @Christine   największym  super jest to, że jesteś :)   milion uśmiechów dla Ciebie :)
    • Przypadkiem znalazłem starą płytę ze zdjęciami sprzed ośmiu lat. Jedno z nich pokazuje naszą ziemię tuż po kupieniu – a więc pionierskie czasy. W miejscu, gdzie robiłem ogniska, są teraz grządki i kwietne tarasy mistrza. Teren zmienił się nie do poznania; ja także. Człowiek na fotografii wydaje się być kimś tak obcym, jak czas dzielący mnie od niego. Każdy dzień zmagań ze sobą przyniósł oczekiwany rezultat i czuję się pokonany. Mam miłość, dom, ogród i las – wszystko, co chciałem i na czym mi zależało. Kupony po zrealizowanych marzeniach spaliłem w piecu, by ogrzać dom i pustkę w sercu. Nie jestem już sobą, lecz kimś wymyślonym, stworzonym według wyobrażeń swoich i mistrza; jestem kimś stworzonym na obraz i podobieństwo naszych pragnień.   Jestem też głupcem, bo kiedy noc jest tak jasna jak ta dzisiejsza, kiedy światło księżyca odbija się na masce topielca, który na chwilę wyjrzał ze studni, to czuję niedosyt. Patrzę na siebie i zastanawiam się, gdzie podział się tamten człowiek. Na szczęście nie rozmieniłem go na drobne; mam rzeczy stałe i pewne, lecz nadal są to tylko rzeczy. Mnie już nie ma – tak samo ten dzisiejszy zniknie za kilka lat i pojawi się ktoś, kto nadal będzie się czuł niespełniony. Spełnienie jest przecież nudne, nie przynosi nic nowego, dlatego wciąż trzeba sobie stawiać nowe cele. Mam jednak coraz mniej sił i chęci. Poczucie sytości przeradza się w ból przejedzenia – nie istnienia, lecz właśnie przejedzenia.   Straciłem nie tylko siebie. Nie ma już ze mną mojej kochanej psicy ze zdjęcia, nie ma Synseia, dawnych radości i biedy. Gdy Synsei był mały, klepaliśmy taką biedę, że jedyną przyjemnością, na jaką mogłem sobie pozwolić, była paczka chrupek przy wypłacie. To dzisiaj nie do uwierzenia, ale tak było. A jednak byłem wtedy szczęśliwy. Bałem się każdego dnia i nie myślałem o jutrze, a jednak życie we mnie tętniło. Wiem, że to są kombatanckie opowieści i sam się ich brzydzę, jak każdego objawu słabości. Nigdy nie pozwalałem sobie na słabość – być może teraz przyszedł na nią właściwy czas. Nie mam już dokąd iść, nie mam nowych kierunków, jestem człowiekiem osiadłym. A przecież na początku chciałem być wędrowcem. Bez domu i bez przeszłości.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...