Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Cierpienie wiruje na wstecznym biegu. Karmelowe ciernie ranią świeczki na urodzinowym torcie. Uśmiechnij się dziecko. Masz nadzieje na dmuchnięcie. W pętelce kolorowej wstążeczki gnije pomarszczona twarz. Nie roń łez. To jeszcze nie twoja. Obca. Tego drugiego. Całe życie przed tobą. Przynajmniej tak mówią. Choć lukier na bagnie bardzo cienki. Tyle możliwości wyboru pośród łanów zbóż.

 

Jesteś jezdnią. Szaleńczą furią pędzisz po kierowcy. Siedzi w nim samochód. Korzenie drzew w szybkim bezruchu, rzucają cienie na błękit w najwyższym dole. Przeraźliwe pohukiwanie cząstek ciszy, bębni o suche krople deszczu. Wiatraki napędzają wiatr. Mielą ziarno kwadraturą koła. Trójkątne słońce grzeje mroźnym ciepłem, a gdzieś tam, na podszewce wszechświata, biała dziura więzi w sobie mrok.

 

Lecz ty widzisz ciemną postać. Ma prześwitujące ciało. A wewnątrz pełno czasu. Odmierzają zegary. Ubywa ich. Wskazówki przebijają ciało. Czy skorzystasz? Musisz zwolnić, by prędzej biec. Szaleństwo kryje ciebie w sobie. A może tylko zwykłe życie przemija. Czy widzisz, czy tylko patrzysz?

 

W powiewach lepkiego wiatru szybują oderwane skrzydła urodzin. Szkarłatem odcinają pióra. Słyszysz wilgotne, miękkie stukanie.

 

Przyszli. Możliwe, że nie wszystko stracone. Cień nadziei ściemnił galaretkę. Za wcześnie, żeby było za późno. Jesteś gorzkim cukierkiem w słodkim opakowaniu. Może znajdzie się chociaż jeden, który nie pogardzi. Zje całość

Chociaż cuchniesz i dławisz.

 

 

*

 

W kłosach bielą śniła chlebem.

Czas minął.

A był dla ciebie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak, rozdźwięk jest w moim przekonaniu :) Pozdrawiam :)
    • @violetta przychodzi mi na myśl "umarła klasa" Tadeusza Kantora... Ale to tylko moje wyobrażenie...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Starzec ;) To zależy w czym. Bo śmiejących się warto naśladować (ale nie należy ich prześladować! :)). Cierpiących nie naśladować ale pomagać im, jak kto potrafi i jakie ma możliwości, to oczywiste. Dzięki, również pozdrawiam:)       @LessLove ... Dziękuję     
    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...