Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zabiłam. Z premedytacją, bez chwili zastanowienia. Mechanicznie. Wszystko to wydawało mi się niezwykle naturalne, proste i jasne. Po co coś takiego miało żyć? Nie wiem. I chyba nigdy nie chciałam wiedzieć.

A przecież to stworzenie także miało swoje życie, jakiś cel i jakieś pragnienia. Mnie nieznane, ale pewnie tak samo ważne jak moje. Tak samo czekało codziennie na nowe wrażenia, chciało spokojnie przeżyć kolejne chwile. I obserwowało świat, uczyło się żyć. Zamieszkało tam, gdzie było mu dobrze. A że był to mój dom? To nic. Przecież to tylko jego mały fragment! Cicho, nie dam zagłuszyć moich racji wyrzutami sumienia! To bezsensowne. Czasu nie cofnę, muszę żyć dalej. Zresztą zapewne zrobiłabym to samo jeszcze raz, gdybym tylko miała ku temu odpowiednią okazję!

Był malutki, dopiero niedawno go zauważyłam. Spacerował po ścianach mojego mieszkania ciuchuko. I w sumie nawet mi nie przeszkadzał. Mogłam go wziąć, przenieść na podwórko i wypuścić na wolność. A ja? Nie chciałam zbytnio się poświęcać. Bo po co? Wolałam wyjście, które zabierze mi mniej czasu...

Zabiłam. Z premedytacją, bez chwili zastanowienia. Mechanicznie. Przecież mnóstwo ludzi robi tak samo! Czy to może usprawiedliwiać także mnie? Może, musi, to już nieważne, stało się. Miną kolejne dni i zapomnę, że taki mały brzdąc przez parę chwil tracił swe życie pod moim pantoflem w niebieskie groszki. Czy to aż tak ważne?

Ciekawe, czy miał rodziców i gdzie oni są? Czy takie małe istotki potrafią myśleć, komunikować się? Chyba nie... Ale w takim razie po cóż zostały stworzone? To proste, żeby żyć i cieszyć ludzkie oczy. A ja, niewdzięczna! Muszę się uspokoić, przecież to już było. Parę sekund cierpienia tego małego stworzonka i parę chwil mojego smutku, potem zbyt późna myśl: "Dlaczego?" Psychologowie nazwaliby to wyrzutami sumienia. Uzasadnionymi czy nie? Kwestia dyskusyjna...

Po ścianie spaceruje spokojnie brzdąc, bardzo podobny do tego, który już nigdy nigdzie nie powędruje! Może brat? Schodzi na podłogę, przemieszcza się równym krokiem koło moich pantofli w niebieskie groszki. Zabić go? Czy nie zabić?

Wzięłam ze sterty gazet tę z najdawniejszą datą i podeszłam niemal bezszelestnie do tego stworzonka. Nieczego złego się nie spodziewało i bez pośpiechu weszło na nowy rodzaj powierzchni. Szybko zbiegłam na dół i wypuściłam je na wolność. Ubrudziły mi się pantofle, ale zapanowało we mnie coś w rodzaju triumfu. Zawsze panicznie bałam się pająków. Teraz udało mi się to pokonać. Czy to dzięki śmierci jednej małej istotki, czy też przez moje wyrzuty sumienia? A może powodem zmiany mojego zachowania był wewnętrzny głos, który usłyszałam wtedy wyraźniej niż kiedykolwiek? Szeptał wtedy dwa słowa: "Nie zabijaj!"

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...