Anna Romanek Opublikowano 28 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Stycznia 2005 Pani Żabie się zdawało Że jej czegóś(ć) brakowało (albo-czegoś) Więc rozgląda się dokoła Ordynansa swego woła A ordynans rozwścieczony (albo: nachmurzony) Po raz setny poproszony Pyta znowu, Tak jest, pani? Służę grzecznie, cóż się stało? Żaba nie wie po co woła, Tylko trochę jest znudzona Ach, mój drogi, Podaj ciapki, Bo mi chyba marzną łapki Ależ służę, droga pani, Leżą w kącie koło pani “Ach-powiada stara żaba- Za wzrok już nie odpowiadam” Założyła kapcie swoje I ordynans odszedł sobie Ale znowu jej się zdaje, Że jej czegóś(ć) nie dostaje I natychmiast(co rychło) sługę woła “Jestem taka przestraszona” “Czego lękasz się, o pani, Wszystko jest pozamykane Żaden zbój się nie dostanie, Choćby nawet miał karabin” “Jednak boję się troszeczkę O najlepszą swą(mą) bluzeczę Popatrz drogi, jaka plamka, Lepiej przebrać się w piżamkę” Sługa zdziera z żaby “skórę”(bluzkę) I już w myślach się buntuje “Starej babie się wydaje Żem na każde zawołanie Lecz cóż zrobić mam, ja sługa, Kiedy ona mnie zatrudnia I na każde jej życzenie Muszę lecieć jak szaleniec Dożywotnia taka praca To każdego powykańcza” Lecz nie skończył myśli swojej, Żaba znowu głośno woła: “Zbliż się do mnie, ordynansie, Coś tam skrobie w mojej szafie Jaka może być przyczyna? Kto to taki hałas wszczyna?” Sługa wózek popchnął żwawo, Zamknął drzwi za starą żabą I powiada –“Droga pani, Już wiem kto tak wrzeszczy z szafy! Lecz dopóki pani krzyczy, Nie wypuszczę pani nigdy Sądzę że się pani dowie Jaki ze mnie sługa dobry, Że za tyle lat tyranii Jeszcze daję pani szansę Więc się pani dowiedziała Jaka to jest ciężka praca Dla ropuchy w kółko latać! Więc już zmienią się maniery Wreszcie pani znormalnieje! Bo jeżeli nie, to sprawa Skończy się wnet u lekarza Będzie pani żałowała!” Lecz nie trzeba już lekarza, Bo się udusiła w szafie Smutek oblał ordynansa, Bo nie była to zła żaba, Tylko trochę rozpieszczona, Smutna i rozgrymaszona Ale przecież go żywiła Tak historia się skończyła Co do sprawy ordynansa Żyje teraz na koszt państwa Teraz na koszt państwa żyje I za późno, że żałuje …tu się może kończyć lub dalej: Żaba go odwiedza we śnie “Może jeszcze chcesz kromeczkę?” Lecz jej nigdy nie dostaje Żaba kły(ów) wielkie(ich) dostaje “Oj, nie pójdziesz ty do raju! Będziesz w stawie wraz z rybami, Co zwą się piraniami!” Potem się oblewa potem Żaba budzi go nad z powrotem “Już poranek jest, “kochanie”, Co dasz mi dziś na śniadanie?” I tak to się toczy wkoło Prawie już postradał rozum W nocy mary, we dnie służba, Dręczy go wciąż żabia dusza Wreszcie po dość długim czasie Opuściła go z zaświatów I dopiero teraz czuje, Że już wcale nie żałuje W szafie zamknął, życie zabrał We śnie miał problemy z żabą Lecz gdy nasłał nań piranie, Co już miały dosyć żaby, To odpocząć mógł w spokoju, Dobrym sycić się nastrojem “Pokój” ciasny i nie własny, Ale wreszcie bez tej Żaby!!! (baby!!!)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się