Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Autostop

 

Jadę autostopem. Pytam kierowcy:

– Tak z ciekawości… co tam pan wiezie z tyłu… w tych skrzynkach?

– Granaty – odpowiada.

– Rozumiem – kiwam głową.

Jedziemy, rozmawiamy, widoczki migają wesoło… nagle widzę, że kawałek wcześniej miałem wysiąść. Zdenerwowany przerywam wątek w połowie i grzecznie pytam:

– Może mnie pan wysadzić na poboczu?

– Oczywiście, proszę pana.

 

 

Krzywo patrzę

 

Płytka chodnikowa jest jedną z wielu. Nikt jej nie zauważa. Myśli sobie: trochę krzywo poleżę, może ktoś nóżką o mnie zahaczy i moje życie nabierze sensu.

Chodnikiem idzie mężczyzna. Płytka jak prorok przewidziała co nastąpi. Poleciał na kobietę. Razem upadli. Tak się poznali. Została jego żoną. A płytka oklapła ucieszona.

 

 

Kamień

 

Mały ptaszek usiadł na kamieniu. Nagle słyszy głos:

– Ptaszku, jeżeli mnie podniesiesz, będziesz żył długo i choroby nie zaznasz.

– Nie kpij ze mnie. Jesteś duży i ciężki.

– A skąd wiesz? Próbowałeś mnie udźwignąć?

– Nie.

– To uwierz i spróbuj.

Ptaszek zacisnął pazurki na kamieniu ze styropianu i razem z nim poszybował.

 

 

Dobry uczynek

 

Łabędź ląduje na brzegu jeziora. Widzi, że jakiś ptak kołysze się na wodzie. Podpływa do niego. Mała kaczuszka jest chora. Holuje ją na brzeg. Może zdoła ją uratować. Obok ląduje orzeł. Jest wycieńczony. Mówi do łabędzia:

– Musiałeś widzieć, że ledwo lecę. Przygotowałeś dla mnie obiad. Uratowałeś mi życie. Bardzo dziękuję.

 

Warkoczyki

Wrzucono moją psychikę do srebrnej czeluści. Ogromna wirująca istota o skośnych ściankach, razem z przerażającym echem, niesie moje miażdżone ego, ku wielu świecącym punktom widocznym na horyzoncie. Słyszę przytłumiony dźwięk. Jakby zardzewiały wiatrak, skrzypiał mój koniec. Stalowe ostrza szatkują moje myśli.

Przez małe otworki, wylatuje gęsta wiązka warkoczyków: różnego mnie.

 

 

Motyl

 

Mała dziewczynka biega po łące. Uwielbia motyle. Dają tyle roześmianej radości. Sukienka w kwiatki, jeszcze bardziej je przyciąga. Biegnie ucieszona do domu.

– Mamusiu, spójrz! Złapałam jednego! Cudowny!

– Kochasz go?

– Tak.

– To go wypuść.

– Ale on jest mój! Bardzo bliski mojemu sercu!

*

Dziecko! Znowu muszę spierać plamę z twojej sukienki.

 

 

Nagroda

 

Stoimy przed niewielkim budynkiem. Mówi do mnie:

– Jeżeli z pokoju na piętrze, wyrzucisz za pół godziny ciężar który tam jest, otrzymasz ode mnie kupę kasy. Wiesz, że dotrzymuje słowa.

Pomyślałem: może jak wyrzucę wcześniej, to mnie pochwali i dostanę więcej.

Nie pochwalił.

Ciężar zleciał na niego. Poszedłem siedzieć bez nagrody.

 

 

Żabka

 

Zlękniona żabka stoi na poboczu autostrady. Błaga w myślach Boginię Żab, żeby jej pomogła. Prośba zostaje wysłuchana. Obok niej ląduje bocian.

– Nie martw się. Zabiorę ciebie na drugą stronę.

– Ale ty mnie zjesz. Jesteś bocianem.

– Nie zjem.

– Przysięgasz?

– Przysięgam.

Bocian wziął żabkę i zaniósł do gniazda. Dzieci miały obiad.

 

 

Pszczółka

 

Jadę rowerem. Pszczółka wpada mi do przełyku i tam go dziabie. Mam trudności z oddychaniem. Przystaję i dzwonię po pogotowie. Uzyskuję połączenie. Ledwo mówię. Trochę niewyraźnie podaje namiary i dodaję: duszę się. Ostatnie słowa które słyszę przed śmiercią, brzmią:

– Co pan wyprawia! Proszę się nie dusić! Łapy precz od szyi!

 

 

Niedźwiadek

 

Jestem małym niedźwiadkiem. Zabito mi mamę. Szukam innej mając nadzieję, że mnie przyjmie jak własne dziecko. Widzę swoje wybawienie. Biegnę do niej z ufnością. Może mnie przytuli okazując miłość. Zadaje pytanie:

– Będziesz moją mamą?

Niedźwiedzica patrzy na mnie zamyślona i mówi:

– Nie jestem twoją mamą. Nakarmię tobą moje głodne dzieci.

 

 

Marzenie

 

Miał jedno marzenie: zdobyć szczyt wielkiej góry. Wspinał się z całych sił. Klapki na oczach zasłaniały wszystko, oprócz widocznego wierzchołka. Nie myślał o czasie który przemijał. W końcu stanął na szczycie. Lecz jego radość była połowiczna. Zapragnął się podzielić swoim szczęściem. Powrócił do rodzinnych stron. Odwiedził groby wszystkich swoich bliskich.

 

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jak można było zerwać się ze smyczy, Wyjść ze strefy komfortu, Wiedziałeś- powstanie listopadowe nie miało szans. Jerzy Adamie Czartoryski, dlaczego? Ty, co w pieśniach masz pąki białych róż, wierzb płaczących, złotych łanów zbóż. Kraju Słowackiego, kraju Norwida, Ojczyzno moja. Ty, co wiarą i orężem w ramionach, znikąd się wzięła biało- czerwona?       -cdn -
    • Ludzie żywi mają może kilka minut na komentarz. Tak do końca żywi, mający prawdziwe rodziny, zajęcia, żyjący dla ludzi także, nie tylko samego siebie  Ja swoje wierszyki pakuję w ISBN i podpisuję, to wydaje mi się najlepszy patent, czy jesteś prawdziwy w sieci.  I dlatego całkiem szczerze najbardziej z wszystkich ujęła mnie piosenka z prawdziwym obrażeń zająca i niezbytcczysta gitara, w której nikt mi niczemu nie próbuje "podkręcic". Może to nie na Eurowizję, ale jak najbardziej dla ludzi takich jak ja i wielu innych w swojej małej niszy. Pzdr Być tym, kim się jest, Sylwestrze 
    • ze słów układam ślad ręki na twojej skórze popatrz na mnie taka jestem wstrząśnięta zliż ze mnie krople potu – słoną rozpacz   rabbi löwa niesie karty i mówi śmierć to życie myśl paruje goryczą której początków nie znam i tak jak twojego gniewu - nie rozumiem   dotknij we mnie przyczynę wszystkich czułości a zostanę dla ciebie najpiękniejszą formą podróży do pierwszego ze światów wspólnych   ale jeśli to jest miłość to nie buduj dla nas domu bo przeminie tylko zdmuchnij pył z moich ramion z przeniebieskiej sukienki wokół moich piersi
    • @Poet Ka ... mój kot  przyniósł dobre wieści  jest świat  gdzie wszystko  się mieści  nic nie odchodzi  z sobą się godzi   zapach wiosny się roznosi z porannej rosy ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • z innej beczki odpowiem kto w rymy wkłada pytania kto tak pięknie włada nimi ja nie wiem a Pani wie? ale to napewno że sens musi być w przeciwnym razie straciłby byt zagubiony ten kto utraci sens bo tylko z nim że jestem wiem a Pani jest? zakładam że tak i widzę sens i widzę wiersz a prawda? ona krąży tu gdzieś czy ciężka? nie ważyłem jej :)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...