Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 2 Listopada 2019 Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2019 W parującym bezruchu po deszczu tylko mgła potrząsała dzwonkami na drzewach, które same wydawały się ulepione z mgły i lepkiego spoiwa księżyca, a to, co jak pamiętam, widziałem, było drzewem albo bramą szeroko w opar rozpartą, wsrebrzoną w rozmyte brzegi nocy, o ciszy matowej, w którą miarowo, kropla po kropli, wpadał słowik i w kręgach rozchodził. Niby na srebrnym gwoździu nieruchomo wbitym w fale mózgowe, pajęczo rozwibrowane, zawieszony jest we mnie ten obraz, i ty nim poczęstuj się, kiedy w progach wiersza przystaniesz.
Gość Opublikowano 2 Listopada 2019 Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2019 Ależ to ładne :-) no i ta mgła :-) bliska mi bardzo :-)
Jan Paweł D. (Krakelura) Opublikowano 2 Listopada 2019 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2019 Dziękuję, cieczy mnie, że się podoba :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się