Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
W chińskiej prowincji Yulin, jak co roku, rozpoczął się festiwal psiego mięsa. To jedno z najbardziej okrutnych widowisk na świecie. Protestujmy, choć sami mamy wiele na sumieniu.

Podczas trwającego miesiąc "święta" ginie kilkanaście tysięcy zwierząt. Przerażone, trzymane w małych klatkach czekają na śmierć. Zdjęcia szykowanych do zabicia psów co roku obiegają internet.

Podczas festiwalu w Yulin amatorzy psiego mięsa tłuką zwierzęta pałkami i czekają, aż wykrwawią się na śmierć. Bywa, że porywają psy z domów właścicieli. Później psy są wieszane na hakach, patroszone, obdzierane ze skóry i sprzedawane jako mięso do jedzenia.

"Psiaki muszą cierpieć potworne katusze. Badania wykazały, że jeśli chodzi o odczuwanie emocji, psi mózg niewiele się różni od ludzkiego, o czym od dawna dobrze wiedzą właściciele i miłośnicy czworonogów. Tortury, jakim te żywe, myślące i czujące istoty są poddawane podczas tzw. »festiwalu«, przechodzą wszelkie pojęcie" - apelowali aktywiści z 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Wydawało się, że nacisk społeczności międzynarodowej ograniczy ten proceder. Avaaz zebrał 3 mln podpisów i ogłosił, że władze Yulin zakazały sprzedaży psiego mięsa na tegorocznym festiwalu, ale radość zdaje się była przedwczesna. Prawo - prawem, ale tradycję i przyzwyczajenie trzeba zmieniać latami.

 
W pomoc organizacjom ratującym psy przed rzeźnią zaangażowały się gwiazdy. M.in. słynąca z kampanii dla PETA Joanna Krupa. Na swoim profilu facebookowym zamieściła filmik, na którym widać moment uwalniania zwierząt z klatek przygotowanych na festiwal.
Opublikowano

Pi_ to nie jest niemiłe, to fakty. Wiem o tym. Kropla w morzu potrzeb. To, jak pomaganie głodującym w Etiopii, czy umierajacym z pragnienia.Pomoc niby jest, ale zanim dotrze do potrzebujących jest rozkradana przez np. miejscowych kacyków itp. Forsa rządzi światem , wiemy to obie, forsa, forsa, forsa.... forsa. I tyle. 

Wycinanie lasów deszczowych, sprzatanie Himalajów - forsa, forsa, forsa, forsa. 

 

Wybacz, ze to powiem/ napiszę. Wiesz, moja babcia - już nieżyjąca, urodziła się w sierpniu 1914 r. - wybuchła wtedy I wojna światowa, była bieda, ona przetrwała, dozyła 95 lat. Mawiała tu cytat:

"ŚWIAT OPIERA SIĘ NA DUPIE I NA PIENIADZACH". I ja tez tak myślę. 

 

Dzięki za komentarz. 

 

Co do kotka - ja ratuję tez bezdomniaki, skazane na śmierć, na cierpienie, ktoś kiedyś powiedział - ot taka historia:

 

Raz jeden mężczyzna chodził nad brzegiem morza, na którym to brzegu leżało pełno żywych jeszcze ryb. Umierały, on podchodził do nich i wrzucał do morza, nie był jednak w stanie uratować wszystkich i to mu powiedziano. On odpowiedział, trzymajac jedna z ryb w ręku:

- Może i nie uratuję wszystkich, ale ta akurat będzie żyć. 

 

Taka prawda, Pi_. J. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Znam inną wersję tej historii. Z filmu "Cudotwórca" z Eddiem Murphym (chyba mój ulubiony z tym aktorem).

 

G. Opowiadał o chłopcu, którego spotkał na plaży podczas swej wędrówki:

"- Dlaczego ratujesz te wszystkie rozgwiazdy? I tak nie uda się ocalić wszystkich.
- Bo dla tej jednej, którą uratuję to znaczy wszystko."

 

Być może historia jest starsza od filmu. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To dwa skrajne przypadki. Brigitte Bardot brakowało wrażliwości jako matce. Odnalazła się jako obrończyni zwierząt. Wielu ludziom trudno to pojąć. Ja sądzę, że nie była złym człowiek. A rodzicielstwo zwyczajnie może ludzi przerosnąć.

 

Joannie Krupie nie jedna osoba zarzuca, że bierze udział we wszelkich akcjach dla promocji własnej osoby. Nikt nie wniknie w jej psychikę, a nawet gdyby to była prawda to jednak. Promuje wartościowe akcje, a ważniejszy jest efekt niż cel modelki.

 

Kiedyś kolega w pracy czytając gazetę nagle odezwał się do mnie i doszło do rozmowy:

- wkurza mnie ten Gortat, popisuje się w akcjach charytatywnych dla reklamy

- facet ma sporo kasy. Fajnie, że pomaga innym, nawet jeśli oddaje drobny procent.

- patrz tu jest zdjęcie jak przekazuje czek niepełnosprawnemu

- to dobrze, że  ten chłopak dostał wsparcie

- ale on do robi dla autopromocji

- większość celebrytów pomaga dla poprawy PR-u. Jednak najważniejsze jest, że dzięki marketingowym pieniądze trafiają do potrzebującym. A że akcje nie są anonimowe to dodatkowo mogą zachęcić swoich fanów.

 

Rozmowa się skończyła. Nie wiem czy facet zrozumiał mój przekaz.

Opublikowano

Zapomniałem wczoraj dodać ostatniego akapitu.

 

Z tymi akcjami jest jak z rybami/rozgwiazdami opisanymi wyżej. Nawet jeśli tylko 1 na 20 przyniesie pożądany skutek to bądźmy szczerzy - jest bardzo dobrze. 

 

Z inicjatywy Prezesa Tysiąclecia zakazano w Polsce hodowli zwierząt futerkowych (Polska jest światową potęgą jeśli chodzi o tę wstydliwą dyscyplinę). Do dziś, nie którzy PiSowcy wychwalają tę ustawę. Jednak nie przyjmują do świadomości, że chwile później rząd się z niej wycofał pod naciskiem "producentów"... Trudno to pojąć.

 

W różnych organizacjach dzieją się złe rzeczy. Jednak wielu ludzi, którzy nigdy grosza nie oddali na cele charytatywne (nie mówiąc już o wolontariacie) dużo energii przeznaczają na obrażanie takich osób jak Jurek Owsiak. Patologia. W moim domu stał agregat tlenotwórczy zakupiony ze środków WOŚP. Gdyby nie on to moja siostrzenica wyszła by ze szpitala pewnie ze 2 lata później niż to miało miejsce (a i tak długo leżała w inkubatorze). Nawet nie próbuje sobie wyobrazić w jakim stanie byłaby dzisiaj w takiej sytuacji.

 

Mała jest podopieczną fundacji "Zdążyć z Pomocą". Są pewne sprawne, za które mógłbym otwarcie skrytykować fundacje. Nie ukrywam, nie działa idealnie. Jednak pomoc, którą Nadusia otrzymuje dzięki niej jest nieoceniona. Najlepszy przykład - na ich koloniach rehabilitacyjnych nauczyła się samodzielnie chodzić. Siostra zapomniała mi podesłać filmiki z jej pierwszych samodzielnych kroków. Wróciłem z pracy kilka godzin po ich powrocie. Siostra kończyła rozpakowywanie kiedy do mnie ruszyła Nadia bez podparcia na własnych nóżkach. Nie spodziewałem się tego. Wziąłem ją na ręce i się rozpłakałem ze szczęścia. To była jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. 

 

Co roku znajomych zasypuję danymi do przekazania 1% podatku na naszą księżniczkę. Niemal wszyscy zapewniają, że wpiszą jej dane przy rozliczeniu. Po przelewach łatwo wywnioskować, że większość kłamała. Nie umiem tego zrozumieć. Przecież ja nigdy nikogo do tego nie zmuszałem. Odmowę potrafię zrozumieć. Jest wiele innych potrzebujących, do tego nie każdy sam się rozlicza i zwyczajnie olewa czy osoba, która go rozlicza skorzysta z tej opcji, a jeśli tak to na jaki cel. Potrafię to zrozumieć. Jednak nie umiem ogarnąć dlaczego jestem tak często okłamywany.

 

Jest dużo absurdów jak chodzi o różne pozytywne inicjatywy... Jednak nagłaśnianie takich akcji jak bojkot Święta Yulin z pewnością nie jest niczym negatywnym.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja nie wątpię w cuda. Mojej siostrze powiedzieli, że nigdy nie będzie miała dzieci (wtedy się z tej wiedzy cieszyła). Nagle gdy pojechała na operacje okazało się, że nie będzie przeprowadzona ponieważ... jest w ciąży. 

 

Nie byłbym w stanie opisać wszystkich problemów, które jej dotyczyły od samego początku. Tak czy inaczej. Mała urodziła się w 24 tygodniu. Nie miała nawet pół kilo. Była reanimowana od razu po porodzie (co uszkodziło jej płuca). Siostra też ledwo przeżyła ten poród. Rokowania: Calineczka nie przeżyje doby. Po dobie przedłużyli jej szacunkowy czas życia do 48h. Później stwierdzili, że pożyje ok 2 tygodni w inkubatorze. Ostatecznie stwierdzili, że po kilku miesiącach nas opuści. Jest z nami do dzisiaj. Ma 6 lat. Nie jest zdrowym dzieckiem. Jednak jest kochana. W dużej mierzę żyję w swoim świecie, jednak tak jak zdrowi ludzie odczuwa swoje radości, złości, smutki. Kocha swoich bliskich. Jest wspaniała. Nie jest łatwo w moim wieku mieszkać ze starszą siostrą. Jednak ze względu na jej córeczkę nie wyobrażam sobie bym jej nie przyjął gdy tego potrzebowała. A malutka potrafi mnie rozczulić w trakcie najgorszego rozdrażnienia. 

 

Z mądrością przesadzasz, ale nie ze szczerością. Zawsze piszę z głębi serca. Dziękuje za uwagę Justyno. :)

Opublikowano

Co kraj, to obyczaj. Niektóre takie obyczaje praktykowane są od setek lat, ale dowiadujemy się o nich dopiero teraz, bo są media. Świat jakoś od nich dotąd nie zginął, dlatego nie ma o co, moim zdaniem, robić rabanu. Bardziej od katowanych psów przejmują mnie katowane i mordowane dzieci, o czym słychać coraz więcej. Różną kto ma jednak gradację.

Natomiast co tyczy się różnej maści fundacji, to niechaj sobie będą, choć ów 1% podatku stał się już dziś całkiem niezłym biznesem i świadczy o tym, chociażby tu w Warszawie, coraz większa liczba żebraków, którzy zaczepiają na ulicy a to na leczenie tego, a to owego. Nota bene, skoro owych fundacji tak wiele i tak dobrze się mają, to po co zaczepiać przypadkowych przechodniów, zamiast zwrócić się o pomoc do którejś z nich. Kolejny wykwit Owsiakowego zapuszkowania. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jesteś typowym przykładem osoby, o której mówię. Sam pewnie nigdy nikomu nie pomogłeś, ale patrzysz na ręce wszystkim, którym los pokrzywdzonym leży na sercu. Ja nie krytykuje opierania kuchni na psim mięsie, u nas najpopularniejsze są mądrzejsze i bardziej wrażliwe świnie. W Ameryce Płd popularne są świnki morskie. Mięso jest ludziom potrzebne, a jego źródło jest różne. Tylko ludzkie mięso doprowadza człowieka śmiertelnie chorych chorób... Co mnie nie dziwi biorąc pod uwagę styl życia ludzi...

Tu chodzi o humanitarne podejście do człowieka. Pewnie wyzwiesz mnie od lewackich ciot. Jednak żadna istota, nawet ta przeznaczona na rzeź na znęcanie. Nawet nie chcę mi się tego tłumaczyć. Jak na ziemię przylecą kosmici to wolę by mnie zjedli bez zabawy nad moją osobą. :)

 

Nie wiesz o co chodzi w tych fundacjach. Każdy podopieczny ma swoje konto, na które zbiera fundusze indywidualnie. Przynajmniej w tych typu fundacji mojej siostrzenicy. Nie wiem ile prezes z prowadzenia fundacji zarabia, ale wiem ile zyskuje malutka, bo widzę efekty na co dzień. Na pewno lepiej wciskać znajomym ulotki i kalendarzyki niż liczyć na pomoc państwa. A możesz mi uwierzyć. Rehabilitacja niepełnosprawnej osoby nie należy do tanich rzeczy. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rzeczywiście przesadziłem. Jednak trudno trzymać nerwy na wodzy kiedy człowiek stara się wyżebrać 2,5pln od znajomych (grosz do grosza będzie kokosza). Ponieważ sam finansowo nie jest w stanie zapewnić leczenia dziecku . Oczywiście, że w fundacjach trafiają się oszuści. Z tym się zgadzam. Złodzieje są wszędzie. W polityce, sporcie, kościele, szpitalach... itd Trzeba robić kontrole, finanse w pewnych miejscach muszą być publicznie dostępne itd...

 

Ale nie odmawiajmy ludziom dobrych chęci. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Szczególnie, że fundacje dobroczynne to nie polityka. Spore grono ludzi (i nie tylko) na tym zyskuje. Ja widzę efekty codziennie.

 

Tak czy inaczej Każdy ma prawo do swojego zdania na dany temat. Powiedziałeś swoje i chociaż się z nim nie zgadzam to szanuje :)

 

A za poprzedni komentarz przepraszam, za mocno się wypowiedziałem. Pozdrawiam

 

Trudno zaufać we wrażliwość człowieka, który znęca się nad zwierzętami. Większość takich innego człowieka też potraktują jak przedmiot.

 

Jeszcze mnie zwyczajnie nie znasz. Zobaczysz to jeszcze nie raz. Często się rozpisuje i łącze główny wątek z różnymi tematami. 

 

Świat jest złożony. Wiele elementów łączy się we wspólną układankę. Skoro mamy miejsce gdzie możemy przeprowadzić ciekawe dyskusję to szkoda się ograniczać i warto każdy temat wykorzystać całkowicie. 

Z Owsiakiem wyszło przypadkowo. Poczułem lekki atak czytając "Kolejny wykwit Owsiakowego zapuszkowania. " w odpowiedzi na moją wspominke o korzystaniu ze sprzętu zakupionego przez WOŚP. 

 

Nie mogę się wypowiedzieć jaki jest świat ludzi pretendujących poetów. Niech się oni na ten temat wypowiedzą. :)

 

Ja jestem prostym górnikiem bez wykształcenia. Lubię sobie porozmawiać i często zbaczam z tematu. Uwierz mi, dzięki temu potrafi dojść do ciekawych rozmów. :)

 

I pozdrawiam. Każdy ma swoje czułe punkty :) Mój już znasz :P

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...