Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Gdy głowę mam wypełnioną potłuczonym szkłem,
a ogrom cierpienia odbiera zmysły - 
nie próbuję wytłumaczyć gdy 
ktoś mówi - opisz ten ból - 
a ja po niedawnym 
ataku wzrok mam wciąż nieprzytomny -  
to tak,

jakbym miał przekonać 
kogoś że na czubku igły
uda się zmieścić statuę wolności - 
tak ogromny...
 

Edytowane przez Bogdan Brzozka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Muszę przyznać, że poruszenie tego tematu, to sukces sam w sobie. Ale to jak oddałeś temat w słowach naprawdę brzmi prawdziwie i poruszająco. A do tego ten wymowny przykład na końcu, który stanowi swoistą hiperbolę słowną. Bardzo ciekawe użycie tej możliwości w tym krótkim, ale jakże ważnym wierszu :-)

 

Pozdrawiam!

*Życzę wszystkim migrenikom ulgi w bólu...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki wielkie, za komentarz, serducho i współodczuwanie - a ulga przyda się - ostatnio dziś rano - 3 godziny obłędu 

                                                                                                                                                                      pozdrawiam serdecznie. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Przykra sprawa. Rzeczywiście nie do zniesienia takie momenty...

Coś mi wiadomo o intensywności bólu i w ogóle o złożoności tego tematu, ze względu na żonę, która ma migreny. Bywa, że nawet trzy dniowe. To jak ona czuje się po tych trzech dniach, to normalnie kwalifikuje się na solidny odpoczynek, a tu wiesz, rzeczywistość - praca, dom itd.

Trzymaj się Bogdan, wszystkiego naj ;-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk W 2021 obejrzałam reportaż o pielęgniarce, która opowiadała o tamtych wydarzeniach, a także o matce Romka, kobiecie przepełnionej bólem, która całą noc trzymała dłoń martwego synka i nie mogła, nie potrafiła odejść...   Dziękuję serdecznie za przeczytanie, pozdrawiam🪻  
    • @aff Wołyń? Gaza? Lub każdy wojenny dzień. Bardzo przejmujący i bolesny obraz. Pozdrawiam.  
    • @karenkaMiło mi ze się podobało - serdecznie pozdrawiam 
    • @Berenika97 Świetny wiersz, bardzo bliski sercu, ale zaczynam się martwić... Wiele serdeczności

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popielicy sierść zalśniła, przetarła czarne perły łapką. Korzenie zwisały nad nią, zbyt krótkie, zziębnięte na wysuszenie podłoża. Brunatne liście zaszeleściły. Przewróciła się na drugi bok, oddychając powoli. – Zgromadziłam te wszystkie listy? – patrzyła spod ukosa na stertę upchaną w rogu pieczary. Myślała wolno, odświeżając wydarzenia sprzed zapaści zimowej. Przegarnęła ziemię losowo wybierając jeden liść bez adresu. Potarła go ostrożnie. – Przesyłam tobie matko... urwała korespondencję. Spojrzała jeszcze raz i posmutniała. Nadawcą było młode drzewo Bukowiny. Stracone podczas wycinki jesiennej razem z krzakami. Wzięła drugi listek, pismo zdobione, pozłacane żywicą, szlachetne. – Moja kochana... pnę się ku Tobie... czytała wyrywkowo. Pośpiesznie, unikając wzruszenia. On tam nadal rośnie stary Wiąz, przywiązany do płotu wyciąga gałęzie do niej. Popielica ujrzała Lipę z dziurą w konarze w trzecim wysłanym i niedostarczonym skrawku kory. – W mojej torbie jest list do mnie — pomyślała i przeczołgała się w stronę wejścia do dziury.   Papeteria była w polne kwiaty. Otwarta koperta ukazywała atramentowe pismo. Kaligrafia nienagnana. Popielica rozłożyła czerpany papier, ogromny arkusz utworzył dywan w legowisku.   Potarła łapką, jak miała w zwyczaju róg strony i nic. Lekko zirytowana ponowiła próbę. Nadal nic. Przeskoczyła na drugą stronę. Ponowiła odczytanie, nic nie zrozumiała oprócz szelestu. Zdziwiona pośliniła paluszki. Nacisnęła pierwszą literę. – Jest! Pisnęła głośno. Dotyk był coraz bardziej niemiły. Na środku oderwała łapkę.   "Piszę do Ciebie te słowa, ponieważ tylko duch mi został... Przeszedłem proces wycinki, zmielenia i... jestem wyczerpanym papierem z drzewa." *** Popielica wpatrywała się długo w skrzynki na listy przy ludzkich domach. ***
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...