Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z niczego powstał mój charakter
Dzięki Tobie
I jeśli dla mnie
Jest nadzieja
Wiem, że Ty
Mi o tym powiesz
Wiem, że zawsze mogę
Zacząć na nowo
Bo ty mi w tym pomożesz
Nawet jeśli uznam że to chore
Wtedy mi pomożesz ?
~~~~~~~~~~~~
Jesteś jedną nogą w grobie ?
Cofnij się zamiast się pchać do przodu!
Jeśli nadziei nie masz
Posłuchaj cichego głosu
mówiącego od początku
 jak można uniknąć ciosu
Tłumionego wciąż przez ego – dno !
~~~~~~~~~~~~
On jeden ma mnie za anioła
Przepędza demony
I dziwię się jak
Dobrą wersję mnie
Dało się stworzyć
I chociaż jestem człowiekiem
Ciężko mi uznać to miano
Bo nie wymawiam już prawie
Słów typu ‘’ Tato ‘’ i ‘’Mamo’’
~~~~~~~~~~~~

I chociaż nie było  nadziei
Wzoru, wytłumaczeń
Udało nam się to wytrwać
Dzisiaj na Ciebie patrzę
Jesteś jak skrzynia skarbów
Zawsze potrafisz zaskoczyć
Twoje dłonie są podporą
A Ty zaś jedynym wsparciem
~~~~~~~~~~~~~~
Żyłam na użytek śmiechu
Dziś się śmiejmy razem
Twój uśmiech moją radością
A życzenie rozkazem
Chcę pokazać
Dobrą stronę
Żebyś miał porównanie
Ze smutku w uśmiech
Euforia
Tyle przepięknych zdarzeń!




~Bardziej moje dłuższe przemyślenie - pisane pod bit~

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam Ciebie Jedyna - sorki - maleńka sugestia - czwarta zwrotka , trzeci wers - czy nie powinno być przetrwać zamiast wytrwać - ja myślę że wytrwać to można w CZYMŚ - a w tym przypadku  -TO można przetrwać  - zrobisz jak zechcesz - pozdrawiam serdecznie.  :)

Edytowane przez Bogdan Brzozka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Klękasz naga przed wrogami mymi i przed ich żonami -

      Do licha z tobą, precz z moich oczu!

      Twej głowy nie przykrywa chusta,

      A ciało swoje wystawiasz na wab - 

      Niech Bóg trądem cię okryje!

      Pożegnaj się z ladacznicami swymi,odłącz się od ich stada - 

      Dla niegodziwych jest obcowanie z nimi!

      Spójrz jak zieje twe ciało nieczyste -

      Butwa zaczyna je chwytać,

      A muszki brunatne już zlatują do niego,

      Wabione tym, co tchawki wychwycą!

      Ono jest mierzwą dla nich,

      A ich odwłok przebarwia się na nim!

      Czy chcesz aby stało się ono ich wylęgarnią?

      Zerwij z siebie ten pancerz,

      Niech on nie będzie ci zbroją!

      Bo czy to nie dla ciebie mąż drążył w ojcowiźnie

      Byś mogła czerpać a abisynki, która tam stanęła?

      Czy może łotr jakiś urwał jej żurawiaI stała się bezużyteczna?

      Napełnił miednicę wodą czystą

      I przemyj nią swe lico pierwej

      Nim ktoś je zobaczy!

      I stopy swe obmyj byś czystymi stąpała po glebie czystej!

      Zmyj to wszystko z ciała swego

      Co przyniosło ci zaniedbanie!

      I przestań czynić jak czynisz,

      Bo to cię zgarsza!

      On zmierzchłych czasów nierząd swój głosisz jawnie

      I ściągasz na siebie pogardę ludzi -

      Oni krzywią usta na twój widok

      I szeptają o tobie na ulicach!

      I wspominają cię pijacy w karczmach,

      Jak to sprzedawali cię za wino!

      A kupcy, co od nich cię wzięli

      I zaciągnęli do stajni bez słowa twego sprzeciwu,

      Śpiewają zawiani o tobie w swych pieśniach!

      Z powodu twej rozpusty,Twój syn zanosi się szlochem,

      A córa nie patrzy już na ciebie z umiłowaniem!

      Odraza do ciebie wypisana jest na nich!

      Mnożysz nałożników,

      By jak najwięcej klejnotów

      Wrzucano do twej jaskini,

      I tęskinisz za młodością zepsutą,

      Za nacieraniem oliwą i pijaństwem w bramach!

      I za zagabywaniem nieznajomych!

      Namiętność kierujesz niewłaściwie

      Na urodziwych młodzieńców - 

      Ale zaprawdę, oni nie tkną nieczystości swymi dłońmi,

      Bo brzydzą się ohydztwem!

      Nie spojrzą nawet ukradkiem, boś nie umyta!

      Zapędziłaś się brudem

      I nikt nie ma wątpliwości!

      Spojrzenie skierować na ciebie wystarczy,

      By ujrzeć, żeś doprowadzona!

      I nozdrza odór drażni jak przejść blisko!

      Precz mi z oczu, pókiś tak porobiona,

      Pod lampą przy oberży znajdziesz jeszcze dla siebie miejsce!

      A nuż to ono okaże się dla ciebie przystanią!

      Precz do diabła!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...