Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

__________

***

Wyszedł łonem, które poety jest ustami ciętymi
do krwi lepkiej, na świat, którego nie ma
bo być nie może,
bo wyszedł sam z siebie.

W embrionalnym półukłonie ludziom, świata
wstydliwym poświadczeniom, mówi:
dzień dobry i
dobry wieczór powie.

Gryzie uśmiechem kąśliwym, kąsa miłym spojrzeniem.
Drapie uściskiem dłoni, paznokciem wbija się
w skórę z pełnym zachowaniem
form konwenansów i bon tonu.

Rzuca się na ludzi z dobrocią jak, organiczny
organizm, obmyty z pierworodnego grzechu
społeczeństwa i narodu
państwa i cywilizacji.

Zabija uprzejmością, dobroczynny zabójca,
tak pluje ci w twarz!

__________

Z samogwałtu zrodzony

Z samogwałtu zrodzony poeta onanizuje myśli
i spazmatycznie w słowa płodzi
na kartce tej białej przeszłości wyrwanej

Z prochu historii powstały strzepuje słowa
krwawo w cztero – stron świata wiersz układane,
który na wiatr rzucony w popiół obrócą

Z krwi ojczyzny wykarmiony dziękuje wierszem
ku pamięci narodu orła piórem pisanym
co wiecznie głodować będzie

Z miejsca w narodzie czyni pamięci tradycję
walcząc o nieśmiertelności laur
lecz przez społeczeństwo na zapomnienie skazany

Z mieczem poezji kruszy żywym ciała,
by ducha z ograniczeń cielesności uwolnić
a jedynie martwych na świat przywołuje

Z ducha wstępującego w serce przykład bierze
mistycznej śmierci drogę znacząc
do krzyża masowego grobu kultury współczesnej

Z śmierci ostatnim tchnieniem dokonuje żywota
w niepamięci mogile przez robaki zjadany,
ale jako duch powróci robactwo pożreć

__________

Jedno przede mną oblicze; Śmierć

Ta we śnie, co w piecu i kominie mieszka
, co gazem z ust uszu i oczu płynie
do mnie; samotność

A ta w płucach, która siły odbiera i z bólu skręca
, która kłuje krztusi i dusi
mnie; samotność

I ta z miłości, jak łza czysta i ideał nieistniejąca
, jak spełnienie stosunek i pocałunek
nie dla mnie; samotność

Na koniec ta z samotności, ta o jednym przede mną obliczu
, ta tocząca mnie
choroba; samotność


Zasada jest bardzo prosta: jeden nowy temat - jeden wiersz.
Tym razem tylko kosz, przy próbie powtórki takiego zagrania pożegnamy się na czas dłuższy.
MODERATOR


...



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @vioara stelelor   To niezwykle zmysłowy i pełen życia wiersz. Uderza w nim całkowite wtopienie się w naturę - nie obserwowanie z dystansu, ale fizyczne, niemal erotyczne zjednoczenie z łąką. Piękne są te synestezyjne obrazy- "świat parzy, pachnie, rozlewa się w tętnicach burzliwością kolorów" - oddycha się wraz z łąką, czuje każdą łodygę, każdy dotyk. To nie kontemplacja, to doświadczenie totalne. Zauważam progresję- od "wtuliłem się" przez "szeroko otwieram ramiona" , aż po "jestem" - jakby narrator dopiero w tym zjednoczeniu z naturą naprawdę zaistniał. Świetne metafory - "krwawnikowe batysty, tymiankowe gazy" - łąka jak kochanka w sukni, "rosa niepamięci" - zapomnienie o tym, co poza łąką. A to urwane zakończenie "jestem - - -" jest świetne. Kropki zamiast słów - bo słowa już nie są potrzebne. Pełnia istnienia. Wiersz o sile życia, przyjęciu, przynależności. Bardzo piękny i wzruszający.    
    • @andrew   Przynajmniej szelest liści pod stopami jest prawdziwy. Czasem tylko to zostaje - chwila obecna, gdy przeszłość nie chce powstać, a przyszłość nie ma pokrycia.
    • Zielenieje trawa, łodygi pną się do słońca, wyprężają korony,  przeciągają leniwie do światła.   Wkoło chodzą uśmiechy, kroczą uzdrowione marzenia, przyszłością oprószone nastroje, świeżo malowane portrety.   Łagodnieją twarze, w młodości znowu zaklęte.  Plastyczne mózgi, spragnione nauki, czytają krzyżówki na blaszkach liści, od ciemnych pokoi wyklęte.    A ja   gdzie?   Tam, leżę,  pod spróchniałym krzewem. Tam są moje zwłoki, pod  uniwersytetem. A zawiasy  drzwi tańczą w jedną i w drugą, otwierając nowe możliwości.   Nikogo nie zatrzymuje brzydki krzew.
    • @A.Between   Piękny i przejmujący jest Twój wiersz. Pozdrawiam.    Nie bój się ściany - ona trzyma jej cień, byś mógł swobodnie odejść w stronę słońca. Zimowy monsun wreszcie stracił impet, nie musi szarpać nadziei bez końca.   Słodko-kwaśne słowa niech wiatr rozwieje, prawdę zmęczoną zostawcie za drzwiami. Skoro nie siądziecie przy wspólnych stołach, nie bądźcie chociaż dla siebie wrogami. Pragnienia w pościeli niech zasną spokojnie, partytury senne niech płyną w milczenie. Idź przez ten most, niech Cię lęk nie goni, gdy ona wybiera własne wytchnienie. Nie bój się jutra, choć ona tu będzie, zostawanie też bywa rodzajem odwagi. Obudź się lekko w łagodniejszym świecie, idź przez ten most - wolny od trwogi.
    • @Wiechu J. K.   Czuję w tym taką delikatną determinację. "Znów" - jakby codzienne decydowanie się na nadzieję. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia Tobie i członkom Twojej rodziny. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...