Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jestem z gatunku który nie oszczędził
żadnego innego gatunku
a nawet siebie

 

właściwie, czym jestem?
Bakterią, wirusem, niematerialnym ściekiem
nie wiem

Opublikowano

Pierwsza strofa byłaby całkiem niezła, gdyby była zapisana w czasie teraźniejszym:

 

Jestem z gatunku który nie oszczędza
żadnego gatunku - innego kłóci się z kolejnym wersem
nawet siebie - bez a

 

Ten gatunek jeszcze wszystkich nie wykończył, więc tekst napisany w czasie przeszłym to bzdura. Mógłby Autor coś widzieć i zauważać (a propos zaprezentowanej odpowie-dziwko-mentarzu powyżej). Rozumiem akcenty trupistyczne [sic!] w tym co piszesz i czasem to nawet milutko poszczuć taki powiewik świerzbości, ale tutaj niby pierwsza strofa na poważnie, a w drugiej heca i to do rymu. W dodatku zamiast bronić swojego tekstu jedziesz po komentujących - trochę to bardzo słabo moim zdaniem.

 

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie jest głupie to co chcesz przekazać (mowa o wierszu) - acz nieco bym uczesał (nie, że ugłaskał - co to to nie). Przekaz na plus (ten gatunek jest mocno autodestukcyjny i warto o tym pisać, póki jeszcze się nie zeżarł), ale dopowiedzenia w drugiej strofie? Zrobiło się tak jakby rozpaczliwie niepewnie zamiast z hukiem pierdolnąć jakąś prawdą ostateczną ;) Nie wiem, może to ten niespodziewany rym na końcu tak mnie rozbawił, że coś mi umknęło i nastawiłem się na "nie", a może po prostu wolałbym widzieć tam trochę ironii i czarnego humoru.

 

PS. Polecam kapelę do przesłuchania - tutaj na podobny temat:

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Szanuję za własne zdanie, za to plus. Rozumiem o co Ci chodzi, aczkolwiek każdy ma inny gust i to, chyba, jest w życiu najpiękniejsze- różnorodność, a także nutka nieprzewidywalności.

Wbrew pozorom (oraz powyższym zarzutom) wiersz- powiedzmy, że to wiersz, właściwie obojętne jest mi to jak zostanie określony, więc- to zostało przemyślane i nie jest napisane na hop-siup, ma taką formę, bo chciałem, by ją miał- po prostu i aż! 

 

Pozdrawiam sobie

jeden z miliarów

Ja

Opublikowano

Tak jeszcze wracam, żeby powiedzieć, że "czym jestem?" to jest bardzo dobrze sformułowane pytanie - "kim" miałoby zbyt wiele znamion autoświadomości i byłoby nacechowane poczuciem wyższości wobec co niektórych gatunków (wybacz jeśli brzmi górnolotnie, ale nie umiem tego lepiej opisać ;)). Treść i przekaz przemyślałeś - co do reszty, ze swoich zastrzeżeń się nie wycofuję. Polecam jeszcze jeden kawałek do odsłuchu:

 

 

Może muzycznie nie Twoje klimaty, ale tekst jest w opisie i warto go sobie... rozwinąć ;)

 

Nie truję już (kto wie czy i ja nie materialnym ściekiem, wirusem czy bakterią) - raczej się ulatniam, więc...

 

PS. Może zainteresują Cię teksty https://poezja.org/profile/62214-azi_xxx/?do=content&type=forums_topic&change_section=1 (co się naszukałem to moje - zapomniałem jak się pisze ten nick, nowszych dokonań nie znam - przejrzę w wolnym jak mi nie umknie - ale coś kiedyś musiał zamieścić takiego prosto w ryj, że mi się skojarzyło).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tekstowo- rozważania w utworach są świetne, muzycznie- nie każdemu musi się podobać, mi pasuje! 

Za podesłane teksty bardzo dziękuje, utonąłem w tym konkretnie i czytałem kilka godzin, nie tylko teksty, ale też komentarze. W trakcie tego naszła mnie refleksja,  iż czasem niektórzy nie potrafią spojrzeć na coś porzucając wszelkie utarte schematy i zasady. Czasem warto jest patrzyć na życie jak w tym słynnym powiedzeniu z okładką. Nie brać niczego za wyznacznik, gdyż każdy z nich musiał jakoś się narodzić, zrozumienie jest w tym wszystkim najważniejsze. A wykreowane formy? Czas i tak mamy limitowany, niech sobie będą, ale czy warto o nie walczyć? 

Opublikowano

Justysiu, wpadłaś sobie powycinać fragmenty gazet i zrobić z tego własną układankę? 

Mam się wczytywać we własne odpowiedzi?

Jestem, kurcze, sobą!

Eureka!

Odkrycie roku, naukowcy go nienawidzą

zobacz jak! 

 

Jeśli nie możesz to nie patrz, chociaż, tutaj każdego prowadzi się za rączke, wiec spytam;

Zamknąć Ci oczka? 

 

Ps

Nadinterpretacja, praca wyzerowana.

jeśli chcesz wkładać mi coś do ust to niech to będzie dobre jedzenie, nic innego nie zdzierżę.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Kolego nie obrażaj się, bo nikt Cię tu nie krytykuje. Dziewczyny zwróciły uwagę, że warto wprowadzić drobne poprawki i ja się pod tym podpisuję. Jeśli prześledzisz forum to dowiesz się, że jestem chyba ostatnią osobą, która by wpływa na cudzą twórczość. Jednak czasem warto posłuchać rad innych. To nie jest wywyższanie się czytelników, tylko wsparcie dla autora, który popełnił drobne błędy (w mojej twórczości to normalka, zwykle nie poprawiam z powodu lenistwa, a nie ignorancji). Napisałeś fajny tekst, podpisuję się pod twoimi przemyśleniami, ale należy go poprawić. Powtórzenia zupełnie nie potrzebne, a z pewnością jesteś w stanie zastosować synonimy. Filozofia twojego wiersza (ja tam się nie znam, nie mogę powiedzieć, że to nie jest wiersz) trafia w moje poczucie człowieczeństwa, więc wierzę, że jeszcze go dopieścisz. 

 

Sam niestety nie każdą radę Justyny zrozumiałem (pod moimi tekstami), ale warto przeanalizować jej wypowiedzi, bo są fachowe i serdeczne!

 

Pozdrawiam i mam nadzieję, że pozytywnie przyjmiesz rady użytkowników. Poza tym nie tylko ludzie degradują środowisku dla własnej rozrywki. Takie bobry też potrafią całkowicie przekształcić środowisko w swojej okolicy. Nie jestem znawcą tych zwierząt, ale wiem, że ich wpływ na ekosystem potrafi być miażdżący...

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... o tym samym pomyślałam. Na upartego, można by zapisać podwójnie... kim czym...

Uwaga Dona, z pierwszego wpisu, słuszna.... pierwsza w czasie teraźniejszym, byłaby lepsza.

ps. zajrzałam, ponieważ także mam "to", w swoich.

Pozdrawiam.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...