Mythos Opublikowano 28 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2018 (edytowane) popatrz na drzewa zamknięte w dłoniach z liśćmi jak krew już wyschniętymi, obok ptaki zamarły bez dziobów-to paznokcie, siedem gór, morza rzeki przy płucach-jedno jest sprawne, a wyżej gwiazdy i księżyc na barkach, giną wśród strupów chmur tak czarnych i gęstych jakby spaść miały i przykryć warczenie czy wycie? ja - jak pies skomlący, a spod kołdry ogonem macham ze strachu codziennie o świcie Edytowane 29 Grudnia 2018 przez Mythos (wyświetl historię edycji) 1
Kobra Opublikowano 28 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2018 Hm. Metafory mi jakoś nie do końca.
WarszawiAnka Opublikowano 28 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2018 Niemiły ten poranek - i metaforyka dobrze ten negatywny stan oddaje. Uporządkowałabym rytm. Pozdrawiam
Mythos Opublikowano 28 Grudnia 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2018 Ciężko było mi to właśnie jakoś bardziej uporządkować, gdyż w oryginale niektóre wersy były dłuższe, jednak ramy, które tutaj są w wiadomościach mi je przerzucaly do kolejnej linijki. Jednak popracuję nad tym ;)
Luule Opublikowano 28 Grudnia 2018 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. linie papilarne? A mnie ta metaforyka odpowiada, ta zacytowana wręcz zaskoczyła. Obraz z wiersza, jak mi się zdaje, celowo jest momentami strasznawy, odczuwam niezgodę podmiotu na ten stan, wiek. No i ten pies. pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się