Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Fotka wykonana z okna mojego mieszkania. U dołu obrazka widać dach bloku znajdującego się po drugiej stronie ulicy i dopiero nad nim strome zadaszenie i wieżę kościelną, oraz balony przelatujące podczas pokazów, odbywających się co roku w Szczecinku.

Opublikowano

Felek pił wódkę we wsi Babięta

- o tym wieczorze nie chce pamiętać.

Pokłócił się z teściami

- wychodząc trzasnął drzwiami

... i "podprowadził" im dwa cielęta

Opublikowano

ONA

~

Jesteś mi milszą od najmilszych tłumów;
jesteś tym właśnie - błyskiem dla rozumu.
Bez ciebie czuję się niedopieszczony
- jako mężczyzna po wyjeździe żony -

Najbardziej wtedy, gdyś jeszcze cnotliwa,
nie napoczęta, lecz już pożądliwa.
Stoisz na stole, kusząc swoją treścią
a moje oczy twą figurę pieszczą.

Moja Finlandio - flaszko ukochana
- zapewne jesteś mi od szczęścia daną - 

Opublikowano

akrostychem w niemoc

~

SMOG

Ma się dobrze

Opałem spalanym

Gromadzony

 

~~

PŁUCA

Łakną

Ucieczki

Czadem

Atakowane

 

~~~

ZDROWIE

Dostatecznie

Rujnowane

Oczywistymi

Wadami

Instalacji

Energetycznych

 

~~~~

WINNI

Istniejącej

Niemal od zawsze

Niemocy

Inaczej ją oceniają

Opublikowano

sosna na drodze x 250.jpg

.

złamane drzewo

październikowym wichrem

- stuletnia sosna

 

zniszczone gniazda ptaków

i ich stałe siedlisko

Opublikowano (edytowane)

komedia pomyłek ...

 

... facet z wstrętnym ryłem

stoi na czele czegoś, co winno być opoką.

 

Tymczasem on tym chwieje, ile sił mu starcza

- dla własnej prywaty. Bo on kocha władzę.

 

Proszę o tym pomyśleć. Dobrze wszystkim radzę ...

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Im kury szczać prowadzać ... 

(parafraza z J. Piłsudski)

~

Niedzielnym marszem ku zbawieniu

- swej władzy, a nie duszy,

kroczą dostojnie do kościoła.

 

Prawdziwą twarz chowają w cieniu

- by innych obecnością wzruszyć.

Przed księżmi pochylając czoła.

 

Przed księżmi, a nie przed Bogiem,

który by pewno batogiem 

- choć litościwy - pogonił.

 

Ja bym nad nimi ni łzy nie uronił,

bo ich pozoranctwo widać w każdej chwili

- wystarczy jedynie powieki rozchylić,

by ujrzeć wartość tych, co rządzą nami.

 

Ci, co im jeszcze wierzą - marni rozumami ...

~

Edytowane przez bronmus45
literka "c" dodana do słowa "pochylają" (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

A B C D E F G H I J K L Ł M N O P R S T U W Z Ż

abecadlik - kolejne słowa tekstu (lub jedynie spójniki) odpowiadają kolejnym literom (niepełnego tutaj) alfabetu.
~
Anioł, bądź czarny diabełek
- ewentualnie figlarny gnom -
hołubić i jednać krotochwilami
lubią łakomych maluczkich.

Nauką o przetrwaniu
radują starsze towarzystwo
- uchlane widocznie z żalu ...
~

Opublikowano

~

Pewnemu chłopu ze wsi Babięta

Urząd Skarbowy depcze po piętach.

Podatki dla niego obce

- sam stacza się na manowce.

Traci forsę na płatne dziewczęta.

Opublikowano

karłowaty kabotyn kierujący krajem

komicznie kłopotliwą kreaturą

 

każdy kto kontruje kreatywne konstrukcje królika 

kończy karą kompromitującą

katastrofalne kombinacje kodeksowe

 

kryzysowy kosztorys

kipi kabaretową kadencją kacyka

kadzącego kakofonią kaczej kiełbasy

 

konieczne kajdanki 

Opublikowano

abecadlik - kolejne słowa tekstu (lub jedynie spójniki) odpowiadają kolejnym literom (niepełnego tutaj) alfabetu.
~
Agent, będący czeladnikiem dezinformacji,
emanuje faktycznie głównie hasłami
indoktrynacji jałowego kunsztu laika,
łączącego miernotę naiwniaka, 
oraz prostackie rozumowanie społeczności,
tworzącej umowną wartość zespołową.
Żenujące ...
~

Opublikowano (edytowane)

~

Felek dom kupił w miejscowości Babki

- by nie nabrudzić, nabył nowe klapki.

Dom ruderą się okazał

- czyste klapki w nim pomazał.

Chałupę spalił. Nie zostawił szczapki ...

~

Edytowane przez bronmus45
interpunkcja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
Gdybym to ja miał ...
 
... twarz Humphrey'a Bogart'a,
muskuły ze skał
- to i panna Marta
zgodziłaby się pewnie na moją ofertę.
 
Wręczyłbym jej zatem pokaźną kopertę
z zawartością wiadomą, liczoną w tysiącach.
 
Moja krew, co teraz aż wrze od gorąca,
znalazłaby lekarstwo w jej krągłych ramionach.
 
Lecz cóż - jam nie Humphrey Bogart - także niebogaty,
więc panna Marta ze mną nie pójdzie do chaty,
by zaspokoić żądzę mojego pragnienia ...
 
Więc kończę marzeń strofy. Żegnam. Do widzenia.
~
Opublikowano

Kto tu zawinił?

Winne pędy winorośli

- tak  orzekł rozumek ośli

gdy już najadł się do syta.

 

Osioł leżał, a kopyta

skierowane wprost do nieba

nie wiedziały, co potrzeba,

by znów niosły osła postać.

 

Nie mógł temu nijak sprostać

- bo pijany był zwyczajnie.

 

Było mu z tym nawet fajnie,

gdyby nie pragnienie picia.

 

Cóż, bez wody nie ma życia,

więc gramoli się biedaczek

- ujrzał bowiem stadko kaczek,

a gdzie kaczki, tam i woda.

 

Najpierw głowa, a z nią broda ..

 

Dotarł w końcu do jeziora

- a najwyższa była pora,

bo już skołowaciał cały.

 

Wszystkie osły się zeń śmiały,

bo zataczał się pokraka

po tej uczcie w winnych krzakach ...

~

Opublikowano (edytowane)

~

Panu Felkowi w Babimoście

zjawił się jakiś guz na chwoście.

Poszedł z nim do lekarza

i zaczął się obnażać ...

 

Wy mi tu gówien nie przynoście!!!

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~

Ktoś, kto nas - Polskę - przez kolejne wieki

nie zauważa - przymyka powieki,

nie jest już godzien TRWAĆ w pozycji Boga.

 

Mnie już przed Tobą nie zamąci trwoga ...

~

Opublikowano

Każdy niech zapisuje tak, jak sam to lubi
- jeden chce tworzyć rymy, drugi wierszem białym.
Nie każdy z nas to przecież niebiański cherubin
co wszystko chce układać według boskiej chwały.

Ja, na ten przykład wolę słuchać składnych rymów,
niż głowić się nad treścią jakiejś wolnej mowy.
Często jej nie rozumiem, tak jak homonimów
nie zrozumie tu obcy. Nawet ich połowy ...

~~
Wielu z nas przejawia wielką ochotę 
do zapisywania swoich spostrzeżeń.


Wyobrażamy sobie, 
że tylko nasze odczuwanie poetyckiego piękna 
jest tym właściwym.


Nie chcemy przyjąć do akceptacji
odmienne od swojego postrzeganie świata.


Gdy tymczasem ci inni 
czują się pomiędzy nami równie obco ...

Opublikowano

~

Zbyt często nasze łzy są jedynym czyściwem dla oczu, aby trzeźwiej spojrzeć na dziejące się wokół nas sprawy - bronmus45

~

Krętymi ścieżkami krążą moje myśli,

wokół spraw tu i teraz dziejących się w kraju.

Zawsze, odkąd pamiętam swe dorosłe życie,

nie były obojętne w moim to zwyczaju ...

.

Teraz jednak, gdy widzę poczynania władzy,

która rości pretensje do swojej prawości,

ogarnia mnie żal dumnych lat osiemdziesiątych,

straconych nadaremnie w dzisiejszej podłości ...

.

Jesień mojego życia, którą budowałem

wraz z milionami innych w owych, trudnych latach,

stała się kłopotliwym wręcz skonfundowaniem,

że Polak dla bliźniego jest wcieleniem kata ...

.

To się dzieje przez takich, jak Kaczyński z Ziobro,

wspomaganych ochoczo przez Macierewicza,

dla których chory umysł z wybujałym EGO

karmi wciąż Polskę fałszem. Moherów zachwyca ...

.

Opublikowano

http://www.e-gify.pl/gify/rozne/jedzenie_i_picie/jedzenie_i_picie46.gif

.

Pijmy za zdrowie, nie na zatracenie

Zatracić pamięć, marne tłumaczenie

Z kacem do pracy, pożytku nic z Ciebie

Pij w dni urlopu - jak będziesz w potrzebie

.

Pilnuję siebie, kolesiów nie słucham

Zanim się sparzę, już na zimne dmucham

Radzę tak Tobie, lecz nie dla mnie rada

Być abstynentem? No, to już przesada...

.

P.S - można czytać "fte i wefte" - całymi wersami - od początku do końca, lub od niego zaczynając (do początku)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

~

Okolice Szczecinka

przeurocze lasami i jeziorami

z miejskim Trzesiecko

gęstym od żagli w sezonie

.

Tu latem jeden łabędź

dla jednego turysty

.

Rzeczka Niezdobna

z niego wypływająca

łączy go z olbrzymim Wielimiem

po drugiej stronie miasta

~

  • Ostatnio w Warsztacie

    • 1.0

      jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj

      ale jeszcze nie stało się miastem widmem

       

      pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic

      wiecznie głodne ikarusy i liście

      i światła rozcinające szarość

      jak kartki książki -  kupowało się

      bo rzucili

       

      okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz

      znajomy nieznajomy

      narzeka czasem na ból kręgosłupa

       

      moich ulic świt już nie obmywa

      zapachem kawy

      ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin

      i na chwilę się przejaśniło

       

      2.0

      przez starówkę chciałabym chodzić

      zawsze z zamkniętymi oczami

      i tylko dotykiem albo zapachem

      rozpoznawać znajome znaki

       

      restauracyjny ogródek

      zapełniony tak mniej więcej w połowie

      ostatniego gościa bardzo się boję

       

      na szałwii w donicy

      niektóre kwiaty w pąkach

      inne w pełnym rozkwicie

      a są i takie, które zaczęły otrzepywać się

      z suchych płatków

       

      jeden ze stolików

      obsiadła gromadka wróbli

      skaczą po pustych talerzykach

      wydziobują okruchy szarlotki po tych

      którzy już zapłacili rachunek

      i wyszli

       

      3.0

      jestem miastem podobnym

      do wielu innych

       

      lubię patrzeć na ludzi

      jak na fotografie z młodzieńczych podróży

       

      wchodzą

      wychodzą

      idą

      wracają

      pamiętają

      zapominają

      gubią

      odnajdują

      spokój

      niepokój

      pokój z tobą

      powtarza wieża kościelna

       

      galerie handlowe wsysają tłum jak plankton

      trzaskają drzwi sieciowych knajp

      nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków

       

      w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie

      wiją swoje gniazda

      na których mój wzrok się zatrzymuje

      a potem sprowadza deszcz

      albo bicie dzwonu

       

      zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach

      jeśli chcesz nadaj mu moje imię

      również takie jakie chcesz

       

      bliżej mi do wagabundy

      niż do tubylca

      nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam

      do cyfrowych samolotów

      i posyłam w świat

       

      4.0

      moje odbicie czasem możesz zobaczyć

      w akwarium sklepowej witryny

      gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób

       

      czasem lipa na przystanku tramwajowym

      położy ci pod nogi mój cień

      cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru

      dogasający zapach przemknie przez głowę

      na tyle mocny że poczujesz

      na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go

      w świadomości

       

      o szarej godzinie za bramkami metra

      spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów

      prawdziwych lub zmyślonych

      żywych lub martwych

      tylko że oni tam

      a ja już z powrotem

       

      a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę

      i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił

      to na pewno będę ja

       

      5.0

      miasto jest moim

      signifiant

       

      ale sens sięga dalej

      niż zajezdnie

      peryferie

      zaplecza

       

      rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach

      kopci w zaułkach sumienia

      nawołuje z bilbordów promocją na

      carpe diem lub memento mori

       

      ciężko mi dzisiaj

      nie mogę dojść do ładu

      z plątaniną ulic

      zbiegających się we mnie

      w bolesny węzeł

      raz po raz

       

      pory roku

      wytrzepane z mojej kieszeni

      są takie bezdomne

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 1.0 jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj ale jeszcze nie stało się miastem widmem   pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic wiecznie głodne ikarusy i liście i światła rozcinające szarość jak kartki książki -  kupowało się bo rzucili   okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz znajomy nieznajomy narzeka czasem na ból kręgosłupa   moich ulic świt już nie obmywa zapachem kawy ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin i na chwilę się przejaśniło   2.0 przez starówkę chciałabym chodzić zawsze z zamkniętymi oczami i tylko dotykiem albo zapachem rozpoznawać znajome znaki   restauracyjny ogródek zapełniony tak mniej więcej w połowie ostatniego gościa bardzo się boję   na szałwii w donicy niektóre kwiaty w pąkach inne w pełnym rozkwicie a są i takie, które zaczęły otrzepywać się z suchych płatków   jeden ze stolików obsiadła gromadka wróbli skaczą po pustych talerzykach wydziobują okruchy szarlotki po tych którzy już zapłacili rachunek i wyszli   3.0 jestem miastem podobnym do wielu innych   lubię patrzeć na ludzi jak na fotografie z młodzieńczych podróży   wchodzą wychodzą idą wracają pamiętają zapominają gubią odnajdują spokój niepokój pokój z tobą powtarza wieża kościelna   galerie handlowe wsysają tłum jak plankton trzaskają drzwi sieciowych knajp nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków   w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie wiją swoje gniazda na których mój wzrok się zatrzymuje a potem sprowadza deszcz albo bicie dzwonu   zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach jeśli chcesz nadaj mu moje imię również takie jakie chcesz   bliżej mi do wagabundy niż do tubylca nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam do cyfrowych samolotów i posyłam w świat   4.0 moje odbicie czasem możesz zobaczyć w akwarium sklepowej witryny gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób   czasem lipa na przystanku tramwajowym położy ci pod nogi mój cień cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru dogasający zapach przemknie przez głowę na tyle mocny że poczujesz na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go w świadomości   o szarej godzinie za bramkami metra spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów prawdziwych lub zmyślonych żywych lub martwych tylko że oni tam a ja już z powrotem   a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił to na pewno będę ja   5.0 miasto jest moim signifiant   ale sens sięga dalej niż zajezdnie peryferie zaplecza   rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach kopci w zaułkach sumienia nawołuje z bilbordów promocją na carpe diem lub memento mori   ciężko mi dzisiaj nie mogę dojść do ładu z plątaniną ulic zbiegających się we mnie w bolesny węzeł raz po raz   pory roku wytrzepane z mojej kieszeni są takie bezdomne
    • @vioara stelelor 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To prawda, ale są sytuacje w których  nie wolno nam się  kłócić w imię wyższego dobra.  Pozdrawiam  :)
    • Opuścić własny umysł, pozostawić własne ciało. Poza stanem milczącego czekania. Poza światem, ludźmi i ich poradami. Nie potrzebuję porad, mój osobisty tragizm polega na tym że wiem co każdy mi powie. Sam to sobie mówię. Mimo to nie potrafię wyrwać się ze stanu przyjemnego zatracenia.
    • @hollow man Dusza? a ja to sobie dziś sprowadzę do teorii znaku. Zniszczyć sens a potem go odtworzyć. Zbawić się nie da, bo język nie zbawia, on tylko porządkuje, scala to, co bezdomne z tym, co się pomyślało.   (jeżeli dziś bredzę bez sensu, to dlatego, że nie zmrużyłam oka przez całą noc)
    • @vioara stelelor fajnie, że to zauwazyłaś. Rzeczywiście świetnie pasuje! To pewnie intuicja mi takie literówki podpowiada...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...