Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Święto Konstytucji 3 Maja 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

~~

Kwiat jabłoni wiosnę rozpoczyna,
nieśmiertelny - tu - na polskiej ziemi.
Taką jesteś - Ojczyzno jedyna
dla nas wielu, co Ją sobie ceni.
 
Lecz i tacy są pomiędzy nami,
co swą partię wolą od spraw Kraju.
Tak się dzieje dziś z politykami
którzy nami obecnie władają.
 
Dla nich wrogą dziś jest Konstytucja,
Sądy, Wojsko i Trybunał Stanu.
Więc je niszczą. Owa rewolucja
kładzie Polskę w ręce ruskich panów.
 
Więc jabłoni - ty nasza rodzima
użycz siłę, czerpaną przez wieki.
Aby sektę, co nas w łapach trzyma
precz pogonić. Aż do Wołgi rzeki.
.
Opublikowano (edytowane)
Realny rozdział Kościoła od Państwa - natychmiast!!!
 
Perfidna obłuda po obydwu stronach władzy - świeckiej i kościelnej 
.
zarobki%2Bkapelan%25C3%25B3w.jpg
.
Rodzice uczniów, nauczyciele, wyborcy - przemyjcie wreszcie swoje oczy i  przewietrzcie mózgi, aby wreszcie dojrzeć / zrozumieć, na co obóz rządzący dzisiaj Polską coraz częściej wydaje/marnotrawi pieniądze budżetowe, czyli nas wszystkich. 
Oto jeden tylko z przykładów, który winien wam rozjaśnić nieco przegląd sytuacji, załączono na powyższym obrazku.
 
Zależne od Kościoła ugrupowanie polityczne - właściwie to już sekta / schizma tegoż Kościoła pod przywództwem swojego guru - Jarosława "Zbawcy" Kaczyńskiego, wydaje budżetowe miliardy za cenę utrzymania się przy władzy. Bo przecież kazania wśród wiernych robią swoje, a i tuba propagandowa katolszariatu z Torunia pomaga obecnej władzy, jak tylko potrafi, często świadomie przekłamując fakty.
 
No a teraz porównajcie pracę / zarobki nauczycieli z etatem / zarobkami kapelanów  (duszpasterzy) rozsianych po wszelkich, możliwych firmach.
 
Zastanawiam się, kiedy owi kapelani (pasterze naszych dusz?) wejdą również do miejskich szaletów, a może i agencji towarzyskich. Oczywiście, jako pracownicy a nie usługobiorcy. Bo z jednych i drugich ..
.
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~ szalona noc ~

Owa szalona noc skończona nagle, z brzaskiem

- gdy ją wtedy ujrzałem .. Wraz z twarzy obrazkiem,

co bez pomadek, szminki i czegoś tam jeszcze.

Nie dziw, że mną wstrząsnęły obrzydzenia dreszcze

- nie wiedziałem, jak uciec ze swojego domu.

 

Wszedłem więc do łazienki cichcem, po kryjomu,

już z telefonem w garści, nawet planem mglistym.

Wysłałem sms-a treści dość przejrzystej

do kolegi, któremu sztuczki takie znane.

Żeby do mnie zadzwonił natychmiast z rabanem

i głosem bardziej damskim bredził coś od rzeczy.

 

Ja zaś - to już w pokoju - nie mogłem zaprzeczyć

że zaraz, że natychmiast się zacznę ubierać

- gadam do telefonu. Ta z łóżka Hetera

patrzy nań przerażona, bo się domyśliła,

że dzwoni moja żona, która to wróciła...

 

Potwierdzam tą jej wersję i w panice wielkiej

sprzątać zaczynam pokój z obecności wszelkiej

kobiety, co już także szybko się ubrała.

Biorę do samochodu - bo ona tak chciała

i wywożę do miasta, blisko od jej domu.

Prosząc, by nie mówiła o mnie nic nikomu.

 

Teraz jadę na dworzec, by odebrać żonę

- tak właśnie do niej mówię. Oczy przerażone

dowodzą nadto sprawnie tejże opowieści,

ubranej w kolorowe, lecz kłamliwe treści.

~~

Tak oto zakończyła się ta noc szalona,

o której nie wiedziała przecież moja żona,

bo takiej nie posiadam, ani nie planuję.

Mój bowiem charakterek w czym innym gustuje,

o czym opowie fraszka, która mi przyświeca

- mojego też autorstwa. I w niej cała "heca"

oto ona

Kupować browar, by piwa się napić
- to jakaś kpina -
Żenić się po to, aby spółkować
- wada kretyna -

.

Opublikowano

- zgubieni przez miłość ..

(z cyklu "Warkocze myśli")

~~

Nie można okiełznąć uczucia

targającego naszym jestestwem,

zrodzonym w sercu.

 

W nim bowiem lęgną się

wszelkie zarodki miłości,

która bywa silniejszą od wielu z nas,

obalając mity

o nieugiętych wobec i zawsze.

 

Nieujarzmioną mocą sił natury,

tajemniczą dla najtęższych umysłów

rodzi się coś, co może prowadzić

nawet do zbrodni.

 

Rozpoznanie i możliwość sterowania

owymi siłami, stanie się zapewne

ostatnimi dokonaniami w dziejach ludzkości

 

- a jej skutkiem koniec znanego nam dziś świata ..

.

Opublikowano (edytowane)

 

.

- w splocie miłości i zaufania ..

~~

Jesteś obecną w moich wspomnieniach

obrazem bliskim, niezapomnianym,

w sercu noszonym z wielką tkliwością.

 

To Twoim głosem słucham pociechy,

gdy mocno pragnę w chwilach zwątpienia

znaleźć lekarstwo na własne troski.

 

Mateczko moja ..

Dawno odeszłaś już z tego świata

w miejsca nieznane, lecz gdzieś tuż obok.

 

We mnie wciąż żyjesz w troskliwym bycie,

spiesząc z pomocą, gdy Cię zawołam ..

 

Jestem niezmiernie rad z tych odwiedzin,

mających w sercu przecież miejsce swoje,

duchem splecionych z podświadomością

mojego bytu ..

~~

Edytowane przez bronmus45
wyraz "swe" zamieniłem na "swoje" (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

ananke

~~

przeszukuję

zakamarki pamięci

omotane pajęczyną losu

aby odnaleźć w nich ciebie

władającą niegdyś moim sercem

 

otulona mgłą postać

coraz bardziej oddala się

wraz ze swoim przeznaczeniem

w którym już nie ma miejsca

dla mnie

 

a życie toczy się nadal

swoimi koleinami obok nas

i wraz z nami

ślepymi na dawne uroki

.

.

Edytowane przez bronmus45
dodano YouTube (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Ciekawych Twojego komentarza - jego rozwinięcia - odsyłam do mojej notki z adresu:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kurdupel hipokryta mówi: Ja jestem człowiekiem wierzącym, praktykującym katolikiem, ale nawet gdybym nim nie był, mówiłbym to samo... masakra - jak można wierzyć w coś w co się nie wierzy...               bo nikt nam nie wmówi że białe jest białe a czarne jest czarne..?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Poszukaj zatem sobie i poczytaj, kiedy to familia Kalksteinów / Kaczyńskich przeszła na drugą stronę barykady - to znaczy z pewnej odmiany religii izraelitów (bo ich jest kilka) - na chrześcijaństwo. 

Opublikowano

Lato z haiku - tanka (z inspiracji ..)

~~
Upalne lato
śreżoga nad asfaltem
- miedziana blacha


Czerwony pył wokół nas
nie pozwala oddychać ..
~~
PS - inspiracja tak niedawno nawiewanym pyłem z nad obszaru Afryki do Polski , oraz ...
(...)"Grubszy piasek opadł zupełnie; pozostał w powietrzu tylko subtelny, czerwony pył, coś w rodzaju śreżogi, przez którą słońce przeświecało jak miedziana blacha " (...)
H. Sienkiewicz - W pustyni i w puszczy - rozdział VIII

~~
... z pobytu na wsi:
.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


.
chałupa na wsi
pokryta szarym gontem
- kot przy kominie


przelatujące ptaki
nieskore do siadania

.

Opublikowano (edytowane)

- obrazki po części plotkarskie -

~~

(-) płowieją uczucia

w promieniach słońc wielu

którymi się zwykle otacza

 

frywolne dążenia

ku wiadomym celom

to jego zwyczajna już praca

 

a słońca w rozkwicie

lub zwiędnięte nieco

zazdrosne o każdy krok jego

 

temu bez problemu

z podwiniętą kiecą

coś dadzą - lub jego kolegom

 

czy ja tu przesadzam

czy też prawdę głoszę

o panach "w kasiorę" zasobnych ..?

 

to obrazki z życia

o których po trosze

słyszycie od innych też "łownych" (-)

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)
K O L E J N A   R O C Z N I C A
zakończenia II wojny światowej
+
- gorzki posmak lauru -
+
(...) drogo okupiony ceną krwi przelanej,
z obrazem Ojczyzny w swych, gasnących oczach (...)
 
Widzieli Ją zapewne braterską wspólnotą,
którą nikt nie rozedrze dla własnej prywaty.
Rycerską świętością dumnie pomazanej,
i Jej wiernym do końca. Z synowskim oddaniem.
 
Ileż żywotów ludzkich, tych rozstań na wieki,
przeboleć musiał naród, by powstać do życia,
budując swoją przyszłość wśród zgliszcz i cierpienia ..
 
...
Ci, co oddali życie w czas wojennej nocy,
jak i w latach późniejszych - tu - na polskich ziemiach,
cierpią dziś po raz wtóry - patrząc z wysokości
na owoc krwi przelanej. Zwady i podłości
nie sposób by nie dojrzeć zatroskanym oczom.
...
 
Groźną tu wyobraźnia, co się z Polską stanie,
jeśli Naród nie weźmie Jej w swoje władanie,
poprzez rozumny wybór władz do rządów Krajem.
Które znanym od wieków, pradawnym zwyczajem,
każdą ważną decyzję uzgodnią z Narodem.
 
Uwagę swą przekazuje pokoleniu młodych,
bo w ich to interesie dbać o przyszłość swoją
- bez wiary populistom. Przeciw paranojom ..
.
Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

rozrachunki z sobą

(nieregularny)

~~

Rozdeptało mi się życie

zbyt koślawo.

Prześwitując ubytkami

- traconymi

ponad miarę.

 

Wiatr w nich hula

zamaszyście,

wymiatając nibyliście

dawnych wspomnień

- które kiedyś

były dla mnie życia darem ..

 

Gorycz ta, dziś do wypicia

- nasycona żalem,

za trwonionym próżno czasem,

pozostała

 

Tejże jest szklanica cała ..

~~

Opublikowano

wiosenny spacer

~~

(...) naga świeżość pachnącej, wiosennej przyrody

z cnotą niepodeptaną przez chętnych zbyt wielu,

urzeka ciągle swoim, przyrodzonym wdziękiem (...)

 

Chciałoby się tutaj wyśpiewać piosenkę,

powstałą w prostej zgodzie z melodią natury,

obrazującą radość cieszących się życiem ..

 

Lecz czy słowa jedynie znane człowiekowi,

są pośród otoczenia stosownym przydatkiem?

 

Promienną wokalizą, płynącą wprost z duszy,

maluję obrazy dla siebie samego,

odczytując ich piękno, łaknące uznania ..

~~

 

.

Opublikowano (edytowane)

Najbardziej zapamiętana przeze mnie melodia / piosenka z lat 60 - tych była inspiracją do tego oto tekstu, powstałego wiele lat później, na bazie ..

~~

echem wspomnień ..

~~

Czas, grzesznej miłości

- dla serc spragnionych za krótko wciąż trwa.

Los przynosi w darze chwil takich zbyt mało,

błoga noc się kończy i pożegnań czas.

Świtem rozjaśnione hotelowe ściany

gubią gdzieś marzeń ostatki ..

 

Pora na rozstanie;

a nam obojgu wciąż trudno je znieść.

Przyjdzie znowu czekać przyjaznych nam zdarzeń,

by wreszcie się ziścił wspólnych pragnień sen.

Wtuleni w samotność pośród swoich małżeństw,

żyjemy już tylko dla siebie ..

 

Wciąż trwa wiążących węzłów siła

- rozsupłać ich jeszcze nie czas.

Mocą swej miłości pewno doczekamy

wiosen rozświetlonych pełnią szczęścia w nas.

Tak właśnie widzimy naszą wspólną przyszłość,

i dla niej cierpimy dziś jeszcze ..

~~

 

.

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- różowe (jest) życie emeryta na wiosnę ..

wiersz nieregularny

~~

Na wiosnę, właśnie na wiosnę

lubię poszaleć, co przyznam

(wtedy to dla mnie łatwizna ..)

 

Kiedyś do domu przyniosłem

konar wierzbiny z pąkami

- cudowny był dla mnie w całości!!

 

Cóż, współmieszkańców rozzłościł ..

 

Czasem domowe kłopoty

są jak kolące nas krzaki.

Ja wtedy - dla niepoznaki - wybywam do parku rankiem,

by nową już niespodziankę

przytargać z sobą do chaty ..

 

Przy ławce, gdzie przesiaduję

- grzejąc do słońca kości -

wyrosły potężne tuje.

 

Zbieram więc - po co, sam nie wiem,

ich szyszki do reklamówki.

Pogwizdując pod nosem  

arię z "Wesołej wdówki".

 

Do takiej to zdarłbym zelówki

- a byłoby pewno ciekawie ..

 

Na wiosnę .. oj, na wiosnę

chciałem poleżeć na trawie

- lecz pogoniły mnie mrówki ...

.

Edytowane przez bronmus45
spacje (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)
- na równi pochyłej -
 
Abp Głódź: 
przyszedł czas, że w Polsce rozbrzmiewa wobec Boga słowo "nie"
"Hałaśliwe, buńczuczne, pewne siebie. Nie - Chrystusowi, Kościołowi, wspólnocie katolickiego narodu, normom chrześcijańskiej moralności, kulturze duchowej, polskiej tożsamości. Wartościom, w których Polska trwa" - przestrzegał Głódź.
 
źródło: 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 
+++
Dla mnie - starszej już osoby po siedemdziesiątce - niepojętym jest język, jakim wypowiadają się hierarchowie Kościoła, reprezentujący głoszoną w nim religię chrześcijańską. 
To jakiś zupełny absurd, aby wykształcone przecież osoby z taką łatwością obwiniały za postępujące odchodzenie od Kościoła kolejnych grup wiernych, jakieś obce siły. Nie mogą zrozumieć - zapewne nie chcą - że wina w "porażającym" stopniu leży właśnie po ich stronie. To, że przez świat  akurat w tych dniach przewala się fala kolejnych doniesień o pedofilskich wyczynach różnej maści funkcjonariuszy tego Kościoła, jest jedynie pokłosiem ich dawnych, a i obecnych zaniedbań, czy po prostu zamiataniem owych spraw pod gruby, instytucjonalny dywan Kościoła.
 
Rusz kamień, a wywołasz lawinę. Rusz kamień, a upadnie imperium 
(cytat z M. L. Kossakowskiej)
.
Podporą owego kamyczka podtrzymującego narastającą przez wieki lawinę byli przecież najwyżsi rangą przedstawiciele Kościoła, zapewne i z niejednym papieżem na czele. No, a teraz właśnie posypało się w każdej stronie świata, a to obsuwanie się owej lawiny będzie narastać z dnia na dzień. 
I żadne tutaj, kolejne "ślinogrzmoty" wypływające z ust podobnych do abp. Głódzia nie uspokoją sprawy, a wręcz przeciwnie - jeszcze ją rozjątrzą.
 
Atak na bezprzykładnie grzeszne - a bardzo często bezkarne - zachowanie się wielu spośród duchownych nie jest przecież walką z Kościołem!!! 
Jest czystej wody obroną wiary i samego Kościoła przed apostołami diabła, paradującymi w fioletach i czerni swoich sutann ..
+
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

B E Z S E N N O Ś Ć ..

.. &&&

.. niczym bieg z przeszkodami
wyrastającymi tuż przed tobą
na pogmatwanych ścieżkach labiryntu
zderzających się tam myśli
 
nigdy nie odgadniesz
kiedy - lub w ogóle
osiągniesz metę nocnych zmagań
jaką jest sen .. 
 
&&& ..

- ratunku szukam dziś w górach ..

 

.. październik, pogoda ponura,
a ja wśród baranów stada.
Nie śpię. Gdzieś wilk się skrada,
bo psy nasłuchując, biegają ..

 

Owce swój koszar tu mają,
więc je zaganiam i liczę ..
Nie palcem, lecz jakimś biczem,
laską lub kapeluszem.

 

Tu dopowiedzieć wam muszę,
że palcem to .. dłub sobie w nosie.

 

Liczę, bo redyk się zbliża,
a kierdel "trza przyszykować".
Już rozbolała mnie głowa,
w której sumuję barany ..

 

- więc wstaję. Znów niewyspany ..

.

.
Edytowane przez bronmus45
dopisano II część (rymowaną) (wyświetl historię edycji)



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur Ciekawe odniesienie do najwyższej góry, walka z sumieniem- sędzią moralnym takim indywidualnym. Te powtórzenia robią robotę
    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...