Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pijar, bajer, populizm vs kampania przedwyborcza

~

Bajer, to mocna strona czyjegoś sukcesu

w kampanii przedwyborczej. Jak w każdej reklamie

- i tu ktoś liczy na to, że rozwagę złamie,

powodując - po czasie - bardzo wiele stresu.

~~

Gdy owo łajno nieświadomie łykasz

to już w sens jego wartości nie wnikasz.

Dajesz się wodzić komuś za nos właśnie,

a ten się cieszy, że wcisnął ci baśnie,

które odrzuci precz rozumny człowiek.

 

Czy też o Tobie ktoś tak kiedyś powie?

~~~

Nie licz na żadną pomoc owych bajerantów

- ci prócz fałszu, obłudy i zwyczajnych kantów,

nie są w stanie ni chwili przeżyć w chwale cnoty.

 

Tak też i obce dla nich są twoje kłopoty.

.

Opublikowano (edytowane)

Wklejam link do mojego wzmiankowanego wcześniej przy okazji uwagi o poetach niebezpiecznych tekstu -

Przy okazji tu do administracji @Mateusz chciałbym zauważyć, że to jednak trochę niesprawiedliwe blokować utwory Pana  @bronmus45 dlatego, że w komentarzu pod gotowym tekstem pojawiły się kolejne w postaci wierszy. Nie pierwszy to raz przecież. Wielokrotnie tutaj widziałem utwory wklejane w komentarzach, czy to w formie wcześniej napisanych wierszy, czy pisanych na 'gorąco' wierszowanych odpowiedzi. Temat został założony przez P. bronmusa45 i jeżeli chce swój własny utwór skomentować zamieszczając pod nim kolejne swoje utwory nawiązujące li to do treści nowo prezentowanego, li jako odpowiedź na pojawiający się komentarz to jego prawo i banowanie utworu, czy możliwości komentarzy dlatego, że autor pod własnym wierszem nawiązując doń wkleja kolejny wydaje mi się po prostu nie fair. Zdarzyło się mi, że byłem np obrażany przez innego użytkownika, ale jakoś nie zauważyłem reakcji administracji. Natomiast ta wobec P. bronmusa wydaje mi się znacznie przesadzona. 

Z pozdrowieniem

Edytowane przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zamysłem wierszy gotowych jest publikowanie gotowych tekstów pod krytykę / opinie innych użytkowników forum. Stworzenie tematu w którym zamieszcza się wiele niepowiązanych ze sobą tekstów, mija się z jakimkolwiek celem działu - utrudni to zarówno przeglądanie go jak i komentowanie innych tekstów (bo ten sam będzie ciągle na górze, mimo, że komentarze zamieszcza wyłącznie autor).

 

 

Najlepiej użyć wtedy przycisku - "Zgłoś". Na forum codziennie publikowanych jest tyle komentarzy, że mimo szczerych chęci, nie mam możliwości przeczytania ich wszystkich.

 

 

Nie. Wątek egzystował w dziale "Hydepark" przez wiele miesięcy, chociaż, przez swoją budowę, zupełnie tam nie pasował. @bronmus45 zdecydował się jednak wcielić w rolę moderatora i agresywnie komentować limeryki innych twórców stwierdzając widocznie, że do działu nadają się wyłącznie jego teksty (bez jakichkolwiek argumentów, koncentrując się na samej agresji). Następnie zaatakował @Witold Szwedkowski, który w dziale Hydepark zamieścił zdjęcie zbioru poetyckiego, najprawdopodobniej mając na celu ograniczenie samego Hydeparku wyłącznie do odpowiedzi do jego wątku. Bronisław oczekiwał regulaminowej reakcji - zatem, jego treści niespełniające zasad Hydeparku (bo miejsce takich treści jest w innych działach na forum) zostały przeniesione.

 

Reakcją każdej administracji byłoby zablokowanie takiego użytkownika, zupełnie nierespektującego regulaminu działów (co podkreśla zresztą w komentarzu 2214015  "P.S - a czy "Warsztaty" też zamierzasz objąć limitem? .. bo przecież wiesz, co mogę za chwilę wykonać .."), jednak ja, niestety, mam duże pokłady cierpliwości.

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jestem jakoś dziwnie świadomy faktu, że to nie był dobrowolny pomysł i decyzja samego Mateusza. To zazdrośni o stan licznika odwiedzin wymogli na nim taką decyzję. On sam miał na to wiele czasu, by mnie przynajmniej ostrzec. To samo zapewne czeka mój pierwszy "tasiemiec" z Jędrkiem w roli głównej. Chciałbym tu jednak rozczarować owych zawistników, bowiem mam nadzieję, że przebywający obecnie w śmietniku mój cykl "blogowisko" niewielu straci czytelników, a zatem i na stanie "wzrostu" wskazań licznika odwiedzin. Może i zyskać, bo zamierzam go utrzymywać ciągle na powierzchni, aby tym bardziej rzucał się w oczy, będąc samotnym "żaglem" na samym dole. Czyli - ostatni i tak będą pierwszymi ..

Chyba, że ... kolejnym krokiem będzie usunięcie moich publikacji również ze śmietnika ..

.

P.S - zauważyłem przed chwilą, że "rozminęliśmy" się komentarzami z Mateuszem

.

Edytowane przez bronmus45
dodano ostatnie zdanie "chyba, że ..." (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

- no, tutaj to już Mateuszu użyłeś ciosu poniżej pasa .. cytuję Twoją wypowiedź - "..stwierdzając, że do działu nadają się wyłącznie jego .." - koniec cytatu

Poproszę zatem o wyraźny dowód ..

Opublikowano

- za siedmioma górami, za siedmioma lasami -

~

Zapewne ciężko żyć jest w kraju, 

którym to włada ex cathedra

człowiek, a raczej jego chandra,

tonąca w oparach szaleju ..

 

Współczucia słowa same płyną,

splecione z wołaniem o czyny.

Dziś wasze, nieprzyjazne miny

wciąż przegrywają z aktorzyną ..

 

Staczać się będzie coraz głębiej

wasz Kraj w otchłanie nieprzyjazne,

a to są sprawy zbyt poważne,

by dawać upust tylko gębie ..

~~~

Opublikowano

@

Copperfieldem politycznym zostać byłby chętnym

- dziś jest błaznem jarmarcznym na partyjnym rynku,

uwodzącym paletą haseł populizmu.

 

Jego wnętrze zatęchłe od prymitywizmu,

dla "ciemnego luda" jest nadal wzorcowym,

co w wyborach powszechnych odbija się echem.

 

Do tego jeszcze dodać toruńskiego klechę,

a mamy wnet gotowy obraz Ciemnogrodu.

 

Polakom się przepełni ten nadmiar powodów,

i zetrą plamę hańby, jaką ich pobrudził

ów osobnik, podobny do pierwotnych ludzi

- wśród których mógłby pełnić rolę czarownika

 

- jego pozycja dzisiaj wciąż z tego wynika ..

@

Opublikowano

Nie mogę wyjść ze zdumienia - że ktoś - jak najbardziej normalny komentarz, spowodowany troską o kierunki rozwoju tej, czy innej strony tutejszego forum, odczytuje jako atak na innego użytkownika - Witolda Szwedkowskiego. Nawet sam zainteresowany jest zaskoczony, o czym powiadamia w swojej odpowiedzi - cytuję:

Nie wiem o czym mowa.

Przypomnijcie mi, proszę.

Napisano Piątek o 15:47   

Witold Szwedkowski

elektryczny pastuch

Opublikowano

Czekam ..!!! - gdzie jest dla mnie klaka ..?!!!

 

Toć to już jest fobia jakaś,

tak na PiSlam wciąż narzekać.

Trzeba wierzyć i poczekać

aż na wierzbie gruszki wzrosną.

 

No a teraz - wczesną wiosną

jeno pąki kwiatostanu,

które - według słów KaczJara

(jeśli dobrze się postarać)

manną z nieba sypną przecież.

 

A we wrześniu - jeszcze w lecie

(babie lato wtedy fruwa)

będzie pewno "fest obsuwa"

gdy bakałarz z bakałarzem

znów strajkować się odważą.

 

Potem .. niedługo wybory

- wytrzymamy do tej pory,

no a już przy samych urnach

pokażemy, że nie durną

jest ta nasza Polska cała ..

- precz z JarKaczem!!! - to zakała!!!

Opublikowano

zasłużyła sobie

(w cieniu pewnego osiołka)

~~

Ślicznej Andzi wybór dano;

chcesz mieć etat - to na siano

kładź swe ciałko .. bardziej nagie.

 

Ale ty żeś przecież szwagier!!

- nie wypada tak w rodzinie ..

 

Szwagier widzi po jej minie,

że ochotna, i to wielce

(- nie mów tylko przy butelce,

za co etat ten dostałaś ..)

 

Trochę jednak się wahała

- tam jest etat, tu jej cnota -

 

Tu i tam łatwa robota,

lecz podroczyć się nie wadzi

do momentu, aż jej .. wsadzi

to co sterczy - i gdzie trzeba

 

- ot, igrzyska w cenie chleba -

~~

 

(w cieniu pewnego pisma)

 

Andzia w pracy pismo pisze

(bo Dyndalski ledwie dyszy)

 

- szwagier nad nią pochylony

coś dyktuje tu półgłosem,

no, a przy tym długim nosem

miedzy piersi Andzi włazi

- lecz to oną niezbyt razi ..

 

Kończ już wreszcie te bazgroły,

bo mnie pilno w innej sprawie!!!

wrzasnął szwagier ..

 

Pismo skończyć jednak musi

- sprawa bowiem ważną wielce.

Bliskość szwagra ciągle kusi

- kusi też, co jest w butelce

tam, u szwagra w gabinecie.

 

Na firmową kartę pisma

coraz szybciej słowa kładzie

bo i jej się nagle zbiera ..

 

Szwagier nadal coś tam plecie

o przychodach i rozchodach

 - w niej się burzy .. krew nie woda!!!

 

Odrzuciła w kąt ołówek ..

 

Na tapczanie, już za drzwiami

bez pruderii - wreszcie sami

dokazują, co niemiara

- u nich co dzień .. bara .. bara -

~~

P.S - zapewne wszystkim wiadomo, ale chcę tu przypomnieć, że Aleksander hrabia Fredro był autorem wielu bardzo sprośnych tekstów. Koszarowa estetyka tych utworów brała się z bezpośrednich doświadczeń wojennych autora.

.

 

.

Opublikowano

tautogram (nieco śmierdzący)

pierdnąć - potem przeprosić .. 
~~ 
pewien ponury pętak postanowił ponownie 
przetestować publiczność 
prostackimi próbami populistycznych przyrzeczeń 
podpadających pod przestępstwo 
przeciwko prawu państwowemu 
ponieważ poważnie przekraczają 
parametry prawdy 
powielanej parokrotnie przez podejrzany podmiot 
przywracający przedawnione priorytety 
płacowych podwyżek policyjnym pieskom 
prowadzącym poufne przeszukania 
portfeli prywatnych przedsiębiorców 
pionu podwykonawców partyjnych przybudówek 
podlegających przewodniej partii 


- projekt przedstawiono ponadczasowemu prezesowi popierającemu pomysł.. 
~~

PS - poczekamy, pomyślimy - przedstawimy potrzebne prerogatywy prawnie porządkujące postawę prezesa przed ponadpartyjną prokuraturą

Opublikowano

- pozostały ciernie ..

 

kolące ciernie róży

pozostawiła w moim sercu

uwiędła miłość

tak niedawno

niepodzielnie kwitnąca

radością życia jakie z sobą niosła

 

zatrute fałszem opowieści

dokonały czegoś

co zdawało się niemożliwym

 

a jednak ..

Opublikowano (edytowane)

rzewnie, lecz rześko

Z dala od zgiełku i hałasów miasta
- zapasy jadła na tydzień z okładem;
a jam pośrodku bieszczadzkich połonin.

Nikt mnie tu z czasem, terminem nie goni
- żyć, nie umierać w tak sielskim nastroju.

Nad ogniem strawę sobie zagotuję,
także herbatę z ziół rosnących dziko,
czując przedziwną moc dawnych pokoleń.

Zielono płowe połonin bezkresy
- wśród nich zapewne wilk, niedźwiedź też żyje,
jam obcy pośród, ze stratą niczyją
tutaj stanowię drobinkę natury.

Obym mógł jeszcze wrócić po raz wtóry 
w odległe strony, skąd przecież wyrastam
- za doczesnego życia by to się spełniło ..

Los bowiem mnie odrzucił w nadmorskie krainy,
więc nawet moje kości już tutaj nie spoczną ..

 

Nie czas dziś jednak boleć nad ową przyszłością,
kiedy w garnku pyrkocze nad ogniskiem woda
- i aż prosi, by do niej coś na zupę dodać ..

A to już tu i teraz trzeba mi wykonać
(mięsko jak i przyprawy wprost z natury łona).

Za chwil parę zapachy warzonego jadła
wypełnią okolicę, zachęcając gości
- nie wiem, czy też rad będę ich tu obecności 

...

Edytowane przez bronmus45
co i rusz dodaję kolejne wersy - lecz to już koniec .. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Twoje zawiłe tłumaczenia są poza moim zasięgiem zrozumienia zawartego w nich przesłania

Opublikowano (edytowane)

zapiski sprzed wielu dziesiątków lat - nadal aktualne 

 

Skopiowane z oryginału (wyjątki) - kilka poprawek językowych (własnych)

.

(...) Otóż oświadczam wam, że wasz mąż stanu, wasz Cincinnatus, wasz wielki człowiek, wasz (...) to zwykły oszust, co was za nos wodzi, to sprytny łajdak, fałszerz i jednocześnie kompletny kretyn! Idiota, nie mający zielonego pojęcia nie tylko o ekonomii, lecz o ortografii! To cham, bez cienia „Kinderstuby“, bez najmniejszego okrzesania! Przyjrzyjcie się jego mużyckiej gębie i jego prostackim manierom! Skończony tuman, kompletne zero! (...) Czy wy tego nie widzicie? Źle powiedziałem, że on was za nos wodzi! To wy sami wwindowaliście to bydlę na piedestał! Wy! Ludzie pozbawieni wszelkich rozumnych kryteriów! Z was się śmieję głuptasy! Z was! (...)

 

źródło:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Edytowane przez bronmus45
link (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- arena suwerena, czyli na spacer z kacem -

~~ 
Pierwszy dzień maja, a zimno jak cholera 
- więc i na spacer ciepło ''trza sie'' ubierać. 
Zero na dworze dzisiaj z samego rana 
- Zakładam ciepły kożuch. Skórę z barana. 

Do stacji paliw ochoczo wnet wędruję; 
bo po wczorajszym - niezbyt dobrze się czuję .. 

Świąteczny dzionek - sklepy pozamykane; 
trzeba wprowadzić koniecznie ''nową zmianę'' 
I dla spragnionych otworzyć wszystkie sklepy 
- by weselej ''sie'' żyło. A zatem lepiej ..
~~

PS - dwunastozgłoskowiec jest jednak o wiele dla mnie trudniejszy, niż trzynasto... 
Ciężko jest zbudować w rytmie wersy na jego konstrukcji - no ale ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...