Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

- na "krzywy ryj" -

~

Znam takiego, co to lubi pić "na Krzysia"

- ten się właśnie dzisiaj w barze do mnie przysiadł.

Ja tam obiad spożywałem

- no i piwo obok miałem,

a on witał się już ze mną - tak "na misia".

 

Pytam zatem, co porabia w owym barze,

on się spojrzał, która to już na zegarze.

I powiada bez ogródek;

dzisiaj nie kosztował wódek,

więc ja mógłbym mu postawić, w serca darze.

 

Na odczepne zamówiłem mu więc piwo,

spojrzał na mnie lekkim zezem, czyli krzywo.

Bo wolałby przecież setę

z śledziem, lub jakimś kotletem.

 

Zapłaciłem i uciekłem .. bardzo żywo 

~~~

Edytowane przez bronmus45
interpunkcja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- traf ..

~

Dziś trafiłem na takiego, co to razem z swym kolegą

mieli kaca.

Pierwszy z nich - to mój znajomy - bardziej na piwo łakomy,

tak się zwraca:

- do mnie, znaczy się zagaja, czym kolegą co "ma jaja",

by po piwie im postawić.

Nie miałem zbyt wielkich chęci - no - lecz jak się tu wykręcić

(mogą przecież manto sprawić).

 

Miałem dychę (drobniakami) - więc im dałem - i Bóg z wami!!!

 

(co zaś w duchu pomyślałem, głośno się powiedzieć bałem ..)

~~~

Opublikowano (edytowane)

pieczęć

 

Kiedy malujesz obraz słowem

- ten z duszy płynąc barw paletą

odciska pieczęć twoich myśli.

 

Na nic tu zda się wówczas weto,

głoszące inne tłumaczenia,

które kłamliwie chcą pozmieniać

wydźwięk przekazu - własną mowę.

 

Zważ więc na szali wyobraźni

przekaz swych słów. By się nie zbłaźnić.

.

Edytowane przez bronmus45
dodano ostatnie dwa wersy (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
siła uroku
 

Skuszony wdziękiem powabnej pani,

Felek był gotów uczynić wiele.

Dla niej to leżał krzyżem w kościele

w przysiędze, że już do własnej krtani

nie wleje kropli na alkoholu.

 

Zmienił religię, gdy zmieniał panią

- by już nie cierpieć przez nią i za nią ..

Opublikowano (edytowane)

Ot, i ambaras ...

 

(...) myślą wiedziony wprost genialną,

którą to ukuł zimową porą,

chce się poświęcić pomidorom,

dla których wybudował szklarnię (...)

 

Jeden jedyny szkopuł taki

- miast pomidorów wsadził buraki -

~

(sadzonki sąsiad dał mu dla draki)

~

I co ma teraz na swoją obronę?

.. że przecież sadził do góry zielonym,

a co wyrośnie, skąd miał wiedzieć?

 

"trza" było spytać się (.. stary zgredzie)!!!

.

 

.

Edytowane przez bronmus45
YouTube (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

z cyklu "Warkocze myśli"

nastolatek w słusznym wieku

(czyli z życiem za bary)

 

~~~

skisłe przez lat już wiele

w mrocznych studniach wspomnień

uroki młodości

stają się coraz mniej powabnymi

 

każdy dzień rozpoczynamy z bólem

bez którego nie istniejemy w rzeczywistości

naszego steranego

przez wszystkie te lata życia

 

nie powinniśmy się jednak poddawać

wyciągniętym ku nam dłoniom

uzbrojonym w kosę

 

bierzmy z życia co tylko się da

nie spoglądając na wyroki niebios

orzekane przez sąd ostateczny

 

naszym sędzią niech pozostanie jedynie

wewnętrzny spokój przed wieczornym snem

~~~

Opublikowano

optyka wnętrza (z cyklu "Warkocze myśli)

 

(...) w magicznym kręgu życiowych zdarzeń

wciąż zbyt niepewni swojego miejsca

jakie nam przyszło zająć wśród wielu

 

spazm tu i teraz nakłada więzy

których zerwaniu trudno podołać

wobec ciemności co tuż przed nami

 

do śmiałych zatem ten świat należy

pozostawiając innych w niewoli (...)

Opublikowano

- rozmyślanie ..

Wiosną, kiedy natura budzi to, co żywe

do rodzenia, rozwoju wśród tożsamych bytów,

wydaje się nam wszystkim rzeczą pospolitą,

że i ludzie miewają marzenia łapczywe,

które nie znoszą weta, zaniechań, niemocy.

 

Tak i urok rzucony, niczym kamyk z procy

dopada często młodych, płci obojga znaku.

 

Wieczorem lampka wina, likieru, koniaku,

mają moc sprawczej siły, która to krew burzy,

dodając też śmiałości, odwagi w działaniu.

 

Uściski, pocałunki i łzy przy rozstaniu

niosą płomień miłości. Niczym płatki róży

odurzają zapachem, przenikają serca,

i każdy, kto się dziwi, jest niczym bluźnierca,

wyzbyty doznań szczęścia, tak zgodnych z naturą.

 

Bądźmy wyrozumiali, nie hołdujmy murom,

które to chcą budować różni nawiedzeni.

 

My ich nie przekonamy. Świat się też nie zmieni ..

Opublikowano (edytowane)

- zielono mi ..

 

Głębia naszych oczu wiosną emanuje,

ukazując duszy marzeń zakamarki,

którym wtóruje serce, spragnione miłości.

 

Pewno i w nim niedługo uczucie zagości,

zniewalające umysł, wolę i rozsądek

zarówno wśród młodzieży, jak i starszych wiekiem.

 

Oto ten naturalny każdej wiosny wątek,

znany zapewne wszystkim, biednym i bogatym

 

- pragnienie bliskich spotkań, no i .. wolnej chaty

.

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

karambol

*

Motocykliście w mieście Sanoku

mucha raz wpadła wprost w lewe oko.

Przedtem był sprawny fizycznie,

- dziś cierpi .. ortopedycznie.

Muchę wyjęto. Z tym już ma spokój ..

Opublikowano

- z poezją jak z miłością ..

~

Poezję winna cechować głębia przeżywania,

a ta wielce odmienną pośród jej odbiorców,

jak miłość, która włada siłą wodospadu,

wobec osób wybranych, a nie wszystkich wokół.

 

~~

Mylnym zda się więc zwyczaj uznania boskości

poezji nam wskazanej, by tak ją oceniać

- przez kogoś, co odmienne ma upodobania

od naszej wrażliwości, niekoniecznie gorszej.

 

~~~

Ten towar nader płochy, wycenić się nie da

- ci co myślą inaczej, chcąc jedynie sprzedać

swą markę ulubioną, czynią wiele złego.


Tak właśnie sobie myślę. No, a ty, kolego? ..

Opublikowano (edytowane)

- porady praktyka -

~

Pociechą dla wielu napoje na chmielu,

dla innych - te, z żyta pędzone.

I jedne i drugie w jednakim to celu

- by zawsze być w zgodzie z patronem ..

 

Ten przecież się stara właśnie im hołdować

- nie jakimś jogurtom, kefirom -

kiedy rano z kacem musi się mocować,

by cieszyć się ulgi choć chwilą ..

 

Tak więc uszanujmy wybory wszelakie

- co miłe też będzie dla owych -

nie dajmy im poznać żadnym niecnym znakiem,

że szkoda nam ichniej wątroby ..

~~~

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

macki katolszariatu ...

... z niesłychaną bezczelnością wnikają w coraz więcej dziedzin, przynależnych władzy świeckiej w naszym Kraju. Dla wielu widocznym jest uzależnienie sprawowania władzy przez PiS od wypełniania woli Kościoła, którego duchowni funkcjonariusze sprawują (szczególnie na prowincji) rząd dusz nad rzeszami wiernych - potencjalnymi wyborcami dla tego ugrupowania.
No, a już to widowisko z paleniem książek niewygodnych dla fanatycznych przedstawicieli Kościoła winno stanowić kolejną cegiełkę do jednoznacznych zobowiązań dzisiejszej opozycji - czyli bezwarunkowy i bezwzględny rozdział Kościoła od Państwa w razie przejęcia przez nich władzy.
Ze swojej strony zamierzam z pełnym zaangażowaniem publikować gdzie tylko się da teksty, nawołujące do głosowania jedynie na te ugrupowania, które w sposób stanowczy zobowiążą się do przeprowadzenia takiej właśnie, ustawowej operacji ostatecznego odsunięcia Kościoła od wpływu na zarządzanie państwem.
Ich - funkcjonariuszy kościelnych - rola duszpasterska polegać winna - jak było u początków chrześcijaństwa - na wpajaniu przez nauczanie we współobywateli postaw godnych wyznawców tejże religii, a nie budowaniu praw świeckich opartych o ich katechizm.
Jeśli się im to nie podoba - lub też nie chcą, nie potrafią czynić swojej posługi zgodnie z powołaniem - nikt tutaj z trzeźwo myślących zapewne nie zamierza zatrzymywać takowych siłowo.
Jest jeszcze tyle miejsc na świecie, gdzie owa mafijna organizacja kościelna może się wykazać swoimi "jedynie słusznymi zasadami", że bez nich Polska byłaby o wiele bardziej zgodna wewnętrznie.
A więc rozdział Kościoła od Państwa i niech ci zadufani w sobie hierarchowie kościelni czym prędzej zrobią porządek z wewnętrznym zepsuciem, jaki ogarnia nie tylko sam Kościół, ale też przyczynia się znacząco swoimi "politycznymi" naukami z ambon kościelnych do skłócenia społeczeństwa, na którego koszt - jak dotychczas - dostatnio sobie żyje ..
+
 
e7387c10075244e6.jpg
.
Andrzej Duda w przyklęku przed T. Rydzykiem - porażająco / przerażający obrazek
.
Edytowane przez bronmus45
"znikająca" fotka ... (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- inspirowane znanym tekstem ..

~

Niech biedni jeść nie mają co

- bogatych to nie wzrusza.

Bądź hojnym, by naprawić zło

- ów czyn dziś los wymusza.

 

~~

Bardzo dziś cierpi godność wśród wielu

- krętaczom ona przeszkadza.

Jedni chcą prawdy, u innych celu

jest tylko doczesna władza.

 

~~~

Gdy załka z bólu ranny ktoś,

a zdrowy nie pomoże,

to taki świat mnie wprawia w złość

- nie może być już gorzej ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- prawidła bronmusa45 -

 

@

Każda tu żmija (wygląd ma kija)

powinna wiedzieć, że końce są dwa.

Gdy jednym kogoś chce walnąć w ryja

- drugi odwinie i w mordę jej da ..

 

@

Każdy z nas, user - ma szanse kuse,

by zostać guru na tym portalu.

Choćby się starał .. zaprzedał duszę;

nie będzie królem na owym balu ..

 

@

Każdy z "połetów" tutaj atletą,

zmuszonym dźwigać krytyki ciężar.

Jeśli się złamiesz, przejdź do baletu

i tam podskakuj, lecz też się sprężaj ..

 

@

Każdziutki frajer, co lubi bajer,

winien też z siebie coś tutaj dać.

Taki, co tylko "komtem" nadaje

jest pasożytem. Trzeba go gnać ..

 

@

Każdy "łacinnik" (przekleństw zwolennik),

co w wulgaryzmach widzi swą siłę,

uszy powinien mieć jak pancernik,

gdy ktoś odpowie tożsamym ryłem ..

 

@

Każdy patafian (z Forum parafian),

co mniema że jest niezastąpionym

niech wie, że tutaj podobnych trafia

- ci chcą dla siebie złotej korony ..

 

@

Każdy bluźnierca (tudzież oszczerca),

co innym ciosa kołki na głowie,

musi rozważyć, czy jako biorca

będzie mógł przyjąć takąż odpowiedź ..

 

@

Każdy z szanownych (niezbyt dosłownie),

co swoje teksty tu publikuje,

musi przestrzegać zasad pisowni

języka, jakie obowiązują ..

Opublikowano
- judaszowe srebrniki -
Żenujące próba politycznego upodlenia nas, schorowanych emerytów, aby za jednorazowy ochłap finansowy w postaci 13-tej emerytury - wypłacany tuż przed wyborami - kupić sobie nasze głosy w nadchodzących wyborach do Europarlamentu. Ciekaw jestem, cóż takiego zaoferuje przed wyborami krajowymi ten najbardziej obłudny rząd z okresu ostatniego ćwierćwiecza (doliczając dwa lata tzw. IVRP - czyli tego samego obozu pozorantów)
Lecz cóż, zapewne jakaś część "ciemnego ludu" znowu kupi ten chamskiej jakości szwindel obecnej władzy - "jedynie uczciwej partii PiS" - za przejaw wspaniałomyślności "dobrych panów" z "wybranego sortu".
Czy Polacy już na zawsze pozostaną głupi zarówno po, jak i przed szkodą?
 
P.S - całkiem inna rozmowa / odczucie byłaby, gdyby ową 13-tkę dano przed świętami - raptem jeden miesiąc różnicy, ale ... nie!!! 
Bowiem my - emeryci - z racji swojego wieku mamy krótką pamięć. Więc chcą nam pomóc w zachowaniu życzliwej pamięci przed samymi wyborami do Europarlamentu. To przecież tak grubymi nićmi szyte, że aż obrzydliwie żenujące.
W moim środowisku znajomych emerytów przynajmniej 4/5 ogółu sądzi podobnie ..
~~~ 
Wisława Szymborska
(jedna strofa z wiersza "Koniec i początek")
Ci, co wiedzieli
o co tutaj szło,
muszą ustąpić miejsca tym,
co wiedzą mało.
I mniej niż mało.
I wreszcie tyle co nic.
><
Opublikowano

 

QUO VADIS – DYLEMATY EMERYTA

 

(1)

Nie damy miana Polski zgnieść

Nie pójdziem żywo w trumnę

W Ojczyzny imię, na jej cześć

Podnosi czoła dumne

 

(2)

Potrafim dziś dla potomności

Ostatki swych poświęcić dni.

Wśród fałszów siać zew namiętności.

Miazgą swych ciał, żarem swej krwi.

 

(3)

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?

Tam Polak z honorem brał ślub.

Idź naprzód, im dalej, im wyżej,

Tym więcej ich znajdziesz u stóp.

 

(4)

Od piły, dłuta, młota, kielni –

Stolico, synów swoich sław,

Że stoją wraz przy Tobie wierni

Na straży Twych żelaznych praw.

Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój…

 

Tak nasi ojcowie wskazali troskę -

By taką została w nas na tą chwilę,

Gdy w twarz nam cisną tysiąc srebrników

Myśląc żeśmy z k…w i szmalcowników.

 

 

Fragmenty:

(1) Rota

(2) Legiony

(3) Czerwone maki na Monte Cassino

(4) Warszawskie dzieci

Opublikowano

Najbardziej przypadła mi do serca ta ostatnia strofa - bez numeru. Wydaje mi się ona jednak jakaś, niepełna, niedopowiedziana - co powinniśmy wtedy zrobić ..

Opublikowano

- jak dobrze wstać, skoro świt ...

 

(...) już świta? Więc wstaję, szkoda dnia na spanie,

myję się, przegryzam lekuchne śniadanie

i wyruszam na trasę tuż obok jeziora (...)

 

Akurat ten czas dla mnie odpowiednią porą

- jestem sam i nikt tutaj w drogę mi nie wchodzi.

 

Z kijkami nordic walking spacer się nie godzi,

lecz szybki marsz przed siebie, mijając kałuże.

Tu prawdopodobieństwo jest doprawdy duże,

że sam wejdziesz "pod rower", co nadjechał z tyłu.

 

Przeżyłem i ja taką przygodę niemiłą,

więc wybrałem przemarsze właśnie o poranku.

 

Tak więc cztery kilometry, bez żadnych przystanków,

wyznaczają mi dystans, skąd już pora wracać.

Dobrze, że już w tym wieku nie czeka mnie praca

- więc spokojnie usiądę znów przed komputerem.

 

Ciągle się zastanawiam - po jaką cholerę?!!!

~~




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
    • Oklej Eli lej, Elko   Oklej, umilaj, ukop. A pokój Ali mój, Elko!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...