Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mgła - nadzieja złodzieja ...

~~~

Poranne mgły zasnuły całe moje miasto

- trudno rozeznać, kędy teraz jedziesz;

mimo, że znasz go od ponad pół wieku.

 

O ... popatrz - tutaj oczyszczalnia ścieków

- nie!!! - to przecież Kancelaria Posła,

którego w to miejsce nasza wiara wniosła,

że spełni to, co głośno wszystkim "naobiecał".

 

To mgła w naszych głowach, i stąd cała heca,

że wciąż wierzymy w mity o godnym człowieku ...

Opublikowano (edytowane)

 

[Obrazek: proxy?url=http%3A%2F%2F4.bp.blogspot.com...=image%2F*]

cymba(łów)lista

Bywa dziś - jako to zwykle - cymbalistów wielu,
lecz żaden nawet nie śmie zagrać przy Jarkielu.
Sam ostatnimi czasy nieco wyluzował;
więc by nie drażnić innych - swoje EGO schował.

Teraz zaś chce udawać "bogobojne ciele";
coraz to przebywając w toruńskim kościele.


Do zbawienia swej duszy - jeśli ją posiada
nie wystarczy to jednak. Bo ta, jak nomada,
tu i tam - wszędy bywa - gdzie dają zasługi;
aby być na świeczniku, czy jednym ... czy drugim.


Taka to już natura tego świszczypały;
o czym świadczą plecione przezeń dyrdymały.

Dzisiaj Jarkiel już inne instrumenta zgrywa.
Gra on bowiem na dudach. Na nich mu nie zbywa.
Ma ich parę. A jedne od drugich koślawsze.
Trzyma ich twardo w garści. Zapewne na zawsze ...
***

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

U P A D E K

Chwalcie wszystkich co przy władzy

Chwalcie bo tak sobie życzą

Chwalcie nawet gdy was łupią

Chwalcie także gdy oćwiczą ...

 

Honor wasz się tu nie liczy

Duma niech was nie rozpiera

Prawem się nie zasłaniajcie

Sprawiedliwość blisko zera ...

 

Spojrzyj sobie prosto w oczy

Spojrzyj w duszę upodloną

Spojrzyj w serce bojaźliwe

Spojrzyj na Ojczyzny łono ...

Opublikowano

LARUM grają ...

 

Obudźcie się wreszcie, ludzie ...!!!

Spójrzcie realnie na życie.

Ważne to, co widzicie

- nie bujanie w ułudzie ...

 

... o nadstawianiu policzka

opuchniętego po ciosach,

bo ponoć tam - w niebiosach,

nagrody czeka zaliczka.

 

To wszystko jedynie po to,

byście tutaj, na Ziemi,

byli wciąż pokornymi,

oddając pokłon idiotom.

 

Jeśli nadal będziecie

przymykać oczy na wszystko,

to takie - nędzne panisko,

umieści was w kabarecie.

 

Tam w roli potulnych aktorów

będziecie wciąż jemu służyć,

bo przecież zechce was użyć,

by jemu przysporzyć walorów.

 

Obudźcie się wreszcie, ludzie ...

Opublikowano

...

Ochrzczono, nie dbając o zgodę

- dla wciśnięcia w okowy ciemnoty,

odtąd więc same kłopoty

przez całe już życie. Z tym smrodem ...

 

Komunie, śluby i chrzciny,

kolędy, datki, pogrzeby

- a ja nie widzę potrzeby

by nadal wyznawać swe winy

przed kimś, kto żyje z mej pracy.

 

Czy wiecie, co tekst ten mój znaczy ...?!!!

 

Jeśli powołał do posług

sam Bóg tu w roli kapłanów,

to spójrzcie, z czyjego kranu

spijacie dziś smaczne nektary?

 

Więc czyńcie to w imię wiary,

nie wbrew jej świętym zasadom,

że macie służyć swą radą,

bez oczekiwań na dary,

które to przecież otwarcie

zliczacie swoim cennikiem ...

 

Któż większym jest obłudnikiem ...?!!!

Opublikowano (edytowane)

jedna, jedyna kropelka

 

Jak kropla deszczu,

która przywrócić może do życia usychającą roślinę,

tak i Ty okazałaś się dla mnie zbawienną.

 

To właśnie uczyniłaś,

że znowu radośnie wyprostowany

korzystać chcę z życia, które mi jeszcze pozostało.

 

Wchłaniam więc Ciebie z całą mocą

wierząc, że będziesz trwać wiecznie ...

.

Edytowane przez bronmus45
zamiana "tak" na "to" (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Ż Y W I O Ł Y

Rzeką, która przepływa omijając tamy,

niesie się nasze życie, dwojga zakochanych

od lat wielu już w sobie, z pełną wzajemnością.

 

To wspaniałe uczucie, z nurtem jakże żywym,

pokonuje mielizny naniesione plotką,

by spokojnym swym szmerem uspokajać wiry.

 

Mamy w sobie dość siły, by dbać o jej czystość ...

Opublikowano (edytowane)

Z mocą buldożera ...

~~ 
Przeorałaś nasze życie mocą buldożera,
tworząc nie do przebycia w nim głębokie rowy,
które na zawsze nas już rozdzieliły ...

Tyle lat ukrywanej zdrady
- i to z kim?
Moim najbliższym (niegdyś) przyjacielem,
w którego ręce - i serce - oddaję to,
co wydawało się być dozgonną świętością.

Życzę mocy wytrwania w tym, już jawnym związku ...

 

(P.S - a co na to jego żona?)
~~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

SIEDEM  GRZECHÓW  GŁÓWNYCH

+

1. Pycha.

2. Chciwość.

3. Nieczystość.

4. Zazdrość.

5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.

6. Gniew.

7. Lenistwo.

+

Oto *zalety* osób, sprawujących władzę

- od szczebla rządowego, aż po Urząd Gminy.

Pokaż mi tu takiego, który jest niewinny

wobec całości *zalet*.

 

Pospieszyć się radzę

przed kolejnym wyborem, który dokonamy

wrzucając głos do urny.

 

Naród polski - dziś już - coraz to mniej *durny*,

zrozumie wreszcie swoją - wobec - dominację.

 

Obym wnet Was przekonał do tej, prostej racji ...

Opublikowano

Cztery wierzchołki

Łza spływającą po policzku

w chwili rozstania,

przenika w moją duszę serdeczną raną,

tak trudną do zagojenia

w oczekiwaniu na kolejne spotkanie.

 

Słonosłodki żal za minionymi chwilami,

gdy wtuleni w siebie,

przeżywaliśmy siódme nieba,

tak nam obce we własnych codziennościach.

 

Cztery wierzchołki koła miłości

nie są wcale prostszymi od kwadratury koła

- często bywają nierozwiązywalne ...

Opublikowano

Uznanie i sława

Sławę może uzyskać ten, co czyni wiele

- uznanie tylko taki, co wśród swoich wcieleń

zachowuje wciąż godność wobec innych osób.

Zdarzają się wyjątki - te zrządzeniem losu

okazują szacunek obłudnej osobie.

 

To zawsze wyjdzie na jaw, bowiem nawet w grobie

nie możesz być zbyt pewien, czy cię nie osądzą.

Ci, co są wierzącymi - a za życia błądzą,

zapewne będą cierpieć w piekielnym ognisku.

 

Czy chcesz być hipokrytą dzisiaj, mimo wszystko?

 

Sławnymi są i będą słudzy Lucyfera

- tacy jak Stalin, Hitler, czy też Kaligula.

Czy wszyscy zasługują, których dziś przytulasz

na wyrazy szacunku, jakie im udzielasz?

Opublikowano

kłopoty z pamięcią
~
Upartą mamy jesień - moczy, mrozi, wieje
- bardziej kuzynka zimy, niż przeszłego lata.

Można ją nawet lubić, kiedy wolna chata
odwiedzana jest chętnie, i coś w niej się dzieje,
co twoją krew ogrzewa żądzą niesłychaną.

Nawet się nie obejrzysz gdy nadchodzi rano,
a twoja - dziś kochana - odchodzi w dal siną ...

Kolejne więc godziny równie szybko miną,
gdy odsypiasz zmęczony te nocne zmagania.

Jakie było jej imię? Hania? ... Zosia? ... Frania?
~~~
Opisana jesień - ta, w domu spędzana,
nie jest znów taka chmurna, tekst to przecież głosi ...
Kolejne wizyty Hani ... Frani ... Zosi
znowu będą radosne do samego rana :-)))

Opublikowano

Mój ogląd rzeczywistości ...

 

(...) ciągle więc słucham i obserwuję,
co wokół nas codziennie się dzieje 
z budową jutra.

Rowy dzielące tak jak transzeje,
pod wspólnym dachem są wciąż bezdenne.
Brak im arbitra.

Łzawym uśmiechem ich nie zakryjesz,
gdyż fałsz widoczny tutaj imiennie
jest temu kontra (...)

Opublikowano

Oceń samego siebie ...

~~~

Zatrzymaj się na chwilę by spojrzeć sobie w oczy.

Zobaczysz swoją duszę. Co widzisz? Blask uroczy

odbity w świetle prawdy? Czy piekieł ciemne brudy?

 

Odpowiedz sobie szczerze, bez krętactw i ułudy

kim jesteś Ty dla świata, w którym żyjesz z innymi

ludźmi "różnego sortu" - lepszymi, lub gorszymi,

lecz mającymi przecież swoje wyobrażenia.

Czy jesteś tyle wartym, że innych chcesz oceniać?

 

Belka w swoim oku przy źdźble w oczach innych...

Czy oni przyczyną, czy sam jesteś winny?

~

Opublikowano

[Obrazek: parka%2Bgrzywaczy%2Bx%2B320.jpg]

.
Na ścieżkach w parku
jesień rozłożyła swoje dywany z liści.
Obmyte z kurzu świeżo spadłym deszczem
czekają wiatru, by je osuszył.

Spokój i cisza;
tylko parka grzywaczy
przeszukuje pobocza ścieżki
za pożywieniem.

.

Opublikowano

[Obrazek: 5973a3dfb5927eebgen.jpg]

~

Dzionek niezbyt przyjemny, jeśli słotną jest jesień,
a ja chodzę po lesie
- mój spacer niedaremny.

Grzybów już nie ma wiele, zbyt chłodno by wyrosły
- no i do przyszłej wiosny
czekać trzeba na zieleń.

Lecz z uporem maniaka tak sobie spaceruję,
lepiej się tutaj czuję
- niż pośród ludzi. W krzakach.

Uciekam od nadmiaru miejskiej, brudnej obłudy,
hałasów amplitudy
wśród ulicznego gwaru...

W plecaku mam napitek, na chłodne dni sposobny
- nieco związany z żytem,
za to w procentach godny ...

~~~

Opublikowano (edytowane)

- zielono mi, bigosowo ...

~~~

Piszą mali, piszą duzi

- piszą wszyscy dookoła -

Od pań chciałoby się buzi;

- od tych chętnych ... więcej zgoła -

.

Zacząłem tak "kataryną"

- bo i nastrój `bigosowy`-

No i za taką przyczyną

- żeby ten tekst już mieć z głowy

.

I powrócić do bigosów

- tu przyprawić, tam dosolić -

A jak się mi coś nie uda

- to i chyłkiem wypier...ić

.

Najlepiej to jednak lubię

- alkoholi przyprawianie -

Ma się wtedy nieźle w czubie

- bo i niewiele zostanie -

.

Więc już te, takie "świąteczne"

- kupuję znów w dzień Wigilii -

Aby goście zaproszeni

- nie klęli ... że nie wypili -

.

Równy tydzień do Wigilii

- ja na rauszu ... już niestety -

Lecz nie martwię się tym wcale

- mieszkam sobie bez kobiety -

.

Miałem ich dwie ... znaczy żony

- takie ślubne ... moje własne -

Lecz dla słusznej tu obrony

- ja bez nich spokojniej zasnę -

.

Nie ... nie jestem homo - dziwak

- normalny ze mnie chłopina -

Lecz dla napicia się piwa

- kupować browar ... to kpina -

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- przeminęło z czasem ...

*
Mroźnobiałą kołderką otulone wzgórza
lasami iglastymi porosłe od wieków
- wśród nich chłopak na nartach, z choinką na plecach ...

Takie oto wspomnienia sprzed ponad półwiecza
powracają rzewnymi autoportretami,
w czas świątecznej tradycji dzielenia opłatkiem.

Magia zapachu dymów z pobliskich kominów
niosła słodkość wypieków, drażniąc podniebienia
- tu i ówdzie zasnute posmakiem wędzenia
doprawionych już mięsiw, na świąteczne stoły.

Dziś już zgasło to wszystko, zda się bezpowrotnie
wśród komercji wyzbytej posmaków tradycji
- powabu obrazem jeno malowanej.

Ja to jednak przeżyłem w młodości swych latach
- z lampami naftowymi i strzechą na chatach ...
+

Opublikowano

Jestem maleńką tylko cząstką 

kraju, którego zowią Polską. 

Wśród wielu innych wokół siebie 

takich, co w nagłej Twej potrzebie 

zdolni są oddać swoje życie. 

Dziś wielu z nas martwi się skrycie, 

że właśnie jesteś zagrożoną 

skalaniem Orła wraz z koroną, 

jako symbolem naszej chwały. 

Ludzie o sercach z twardej skały 

spychają Polskę na manowce. 

Powoli stajesz się grobowcem 

zamkniętym przed dostępem świata, 

gdzie brat oskarża swego brata ... 

Jakże ja cierpię przez rządzących 

- widząc upadek ideałów, 

które to światem tym zachwiały 

w początkach lat osiemdziesiątych. 

Jak mam Ci pomóc?. Jam tak małym ...




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
    • Oklej Eli lej, Elko   Oklej, umilaj, ukop. A pokój Ali mój, Elko!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...