Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sprawdzać chcę się w gierce słownej
zagraj pewnie też się wciągniesz
Dzisiaj gram, a jutro tonę
albo tam wpłynę pontonem
A gdy fala już mnie porwię
słowo "kajak" wpiszę w poprzek
Ktoś zbudował z piasku zamek
jak nim zapnę kurtkę w zamięć?
Karmię mewy, jest i kaczka
tylko jedna - dziennikarska
To ocean być nie może
a więc może jest to morze
Może latem bolą stawy
gdy w nich nie rechoczą żaby
Będę wciąż płynął tym prądem
wiem że prąd ten mnie nie kopnie
Nie mam komputera, kartki
mimo wszystko jest dziś dobrze
Bo z pomocą wyobraźni
uskuteczniam gierki słowne

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Musisz popracować nad rymami: słownej-wciągniesz; tonę-pontonem; kaczka-dziennikarska i jeszcze sporo innych. Jak idziemy w rymy, to trzeba być konsekwentnym.

 

Plus słowa! Porwie - nie porwię; zamieć - nie zamięć.

 

Ja bym zmieniła szyk w paru wersach: "albo wpłynę tam pontonem" jeśli już, "będę płynął wciąż tym prądem"

 

I dałabym "sprawdzić chcę się w gierce słownej" 

 

Fajny pomysł :) ale trzeba jeszcze trochę posiedzieć :) o żabach rechoczących w sawach i o może morzu b mi się podoba :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

jak wyjdę ze stanu supdepresji to przeanalizuje Pani rady :)

 

Ten tekst to taki edukacyjny spontan, który jednorazowo spełnił swoje zadanie. Jednak siedzi mi cały czas w głowie dlatego umieściłem licząc, że ktoś pomoże mi w dopracowaniu go. Chwilowo jestem w takiej rozsypce, że nie potrafię spokojnie popracować, ale czuję, że to już mija więc może za 2-3 dni skorzystam z tego co dziś przeczytałem. :)

Dziękuje i pozdrawiam.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Och mam nadzieję, że już wszystko dobrze i lepiej się czujesz? Jasne :) Ćwiczenie czyni mistrza, a otwartość na różne wskazówki innych to wspaniała umiejętność :) Poza tym wierszowanie jako forma poprawy nastroju, to super pomysł! Czasami też bywa żmudne, ale jak się trafi w dobre rymy i dobry pomysł to i satysfakcja jest niemniejsza :) Tak trzymaj :)

Pozdrawiam! :)

Opublikowano

O, wpadł mi akurat do głowy pomysł na początek o kajaku :) to trochę moja wriacja,  ale szłabym w tym kierunku :) dalej oczywiście może być bardziej abstrakcyjnie z tym stawem to już dopisałam na szybko :)

 

Sprawdzić chce się w słownej gierce

spędzić chwilę na blagierce

Dzisiaj zagram i utonę

Z ekscytacji cały płonę

"Bądź ostrożny" ktoś tam rzecze

już porwało mnie dorzecze!

Biorę wiosłem wielki zamach

I kotłuję się w fal łamach

kajak mój już dnem do góry

bo w kajaku same dziury

ja nie wierzę, czy to błąd?

kajak płynie sam pod prąd!

w osłupieniu z rzeką pruję

słowo "kajak" zapisuję

wyraz twarzy mi się zmył

kiedy dałem przód na tył.

 

wpadłem z pluskiem w wielki zbiornik

jak w ogromnym drzewie kornik

To ocean być nie może

A więc może jest to morze!

Wszystkie bolą mnie już stawy

Dość powoli tej wyprawy..

Chodzić po dnie mogę prawie..

A więc może pływam w stawie!

........

 

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuje. U mnie tak już jest. Raz lepiej, raz gorzej bez względu na wydarzenia wokół. Pisanie rzeczywiście pomaga, chociaż często też dołuje gdy się zauważy, że poziom dużo niższy niż by chciano pokazać :D 

 

Nie da się ukryć, że Pani wersja jest dużo lepsza od mojej :) Bardzo przyjemnie mi się czyta. Muszę jeszcze zapytać o zdanie chrześniaka :) Pozdrawiam 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • super pomysł, poczułem że jestem grzybem niejadalnym niestrawnym trującym ten daleki od doskonałości organizm...
    • Prezentowany utwór stanowi literacką rekonstrukcję jednego z najbardziej fascynujących i mrocznych epizodów w historii polskiego pogranicza kulturowego. Przenosimy się na przedwojenne Podlasie, do wsi Grzybowszczyzna. To tam, w latach 30. XX wieku, niepiśmienny chłop Eliasz Klimowicz ogłosił się Prorokiem Ilją. Wokół niego narodziła się fanatyczna sekta religijna. Wyznawcy, uciekając przed nadchodzącym końcem świata, wybudowali w głębi lasu osadę Wierszalin – mającą stać się Nowym Jeruzalem.   Wiersz jest próbą uchwycenia zbiorowej ekstazy, ludowego mistycyzmu oraz cienkiej granicy między boskim uniesieniem a obłędem.   Tekst powstał z bezpośredniej inspiracji utworem „Wierszalin III” formacji Patriarkh, która na swoim koncepcyjnym albumie „Prorok Ilja” przełożyła tę podlaską tragedię na język rytualnego, cerkiewnego black metalu. Zanurz się wraz z autorem w błocie Grzybowszczyzny i usłysz bicie wierszalińskich dzwonów.   "Wierszalin"   Wracała do wsi. Odmieniona i uzdrowiona. Uśmiech, którego nie widziałem od miesięcy, wykwitł teraz pięknie na jej ustach. Policzki nabrały rumieńców  a niebieskie oczęta zyskały blask. Zdjęła kwiecistą chustę. i poczęła ją tulić jak niemowlę. Płakała i całowała materiał. Relikwię jego łaski. Upadła na kolana przed chałupą. Składając najwyższe dziękczynienie Panu. Gdzieś za opłotkami,  przecinanymi ścieżynami i bruzdami pól, dał się słyszeć dzwon. Teraz i ja uwierzyłem. Wyszedłem z obory  i przypadłem do postaci siostry. A dzwon bił radośnie,  obwieszczając ludowi  prostemu i pokornemu, nastanie Nowego Jeruzalem. Siostra wyrwała mi się  i w euforii uniesienia  poczęła skakać i tańczyć po obejściu. Obwieszczała dobrą nowinę całemu światu. Tak głośno by i aniołowie usłyszeli. Zaprawdę święty, święty, święty  i błogosławiony jest prorok, który uszedł z niewoli bestyi  i nie ugiął się  pod ciężarem grzechu nierządnicy! Wrócił do swej świątyni i ludu swego, by odbudować na kamieniach prawdy i wiary Nowe Jeruzalem. Wysławiajmy imię proroka bo jest wielki! Chwalmy jego święte imię  bo jest sprawiedliwy! Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,  bo na wieki Jego miłosierdzie! Twoja jestem!  Zbaw mnie! Bo Twoich przykazań szukałam! Moja dusza na wieki w Twoich jest rękach! I legła bez ducha tak jak stała. W kałuże głębokie, pełne wody nie żywej a mulistego grzechu i występku.     Cała wieś ruszyła ku świątyni. By oddać pokłon prorokowi. I pomyślałem patrząc na ten, nagłym tłum, rozradowany triumfem wiary. Otwórz i mi oczy i uszy na Twą chwałę. Czyste serce stwórz we mnie. Nieprawości zgładź jak smoka piekielnego i daj zasiąść w chwalę  po Twej boskiej prawicy. Pasterz wołał swe owce do zagrody. Na zielone pastwiska zbawienia.   Świątynia ożyła na dobre. I był to bezsprzeczny dowód  odrodzenia proroka. Wierszalin był centrum doczesnego świata. Wszystko co wokół było niewolą. Wszystko co w nim.  Było zbawieniem. Pielgrzymów były dziesiątki. Jedni klęczeli,  inni leżeli krzyżem w płytkim śniegu. Złote i srebrne ikony  połyskiwały z ołtarzy na wozach. Byli i tacy co opasali się nimi niczym zbroją, śpiewając dziękczynne psalmy. Twemu domowi Panie,  przysługuję świętość po kres dni.     Do środka nie dało się wejść. Wszędzie byli wierni. Zajmowali cały pritwor. Całowali podłogę, chresty i ikony. Obnażali plecy, wymierzając sobie pokutę skórzanymi biczami lub drewnianymi pałkami. Żegnali się raz po raz  w modlitewnym upojeniu. Byli i tacy co po prostu zamarli na obliczach  z powodu ogromu cudów wokół. Patrzyli tępo w niebo pod postacią ikonostasu. Bóg wybrał ich.  Byli oblubieńcami proroka. Nową świętą rodziną.     Chwalcie imię Pańskie,  chwalcie słudzy Pana, którzy stoicie w świątyni Pańskiej,  na dziedzińcach domu naszego Boga. Chwalcie Pana, albowiem dobry jest Pan, śpiewajcie Jego imieniu, albowiem jest dobre.  Błogosławiony Pan z Syjonu,  który mieszka w Nowej Jerozolimie.     I był pierwszym po Bogu. Siedział na tronie biskupim  i błogosławił ludowi swemu. Całowali jego stopy i dłonie. Dotykali jego szat. Upadali pod jego wzrokiem. Błagali o łaskę i wstawiennictwo. A on patrzył na swoje dzieło zbawienia. Prosfora, jałmużna czy dłoń położona na czole starca, dziecka czy chromego. Była nagrodą samego królestwa niebieskiego. Zbawienie sprawiedliwych od Pana,  On jest ich obrońcą w czasie utrapienia. Pomoże im Pan i ich wybawi,  uwolni ich od grzeszników i zbawi ich, albowiem w Nim mają nadzieję.     I przemówił Pan głosem proroka. Ślady po cierniach na mych skroniach. Każdy raz krwawym śladem bicza, odbity na plecach. Blizny po gwoździach  w mych świętych dłoniach. Stopy nimi przebite na wylot. Bok rozorany rzymską włócznią. Martwy byłem przez trzy dni  w ziemi babilońskiej. Mówili biada mu i zagłada po wszechczas. Mówili szaleniec on i uzurpator. Nie święty! Boże Wszechmogący! Ty widzisz mnie i apostołów moich! Koniec będzie wszędzie! Sromota i ogień! Wierszalin! Wierszalin! Nowe Jeruzalem!                  
    • nie jestem ekspertem  nie jestem profesjonalistą  nie jestem znawcą tematu  nie pytaj mnie bo  nie jestem źródłem rzetelnych informacji  nie mam milionów na koncie nie pokazuję się ze znanymi ludźmi  nie modlę się  nie liczę na cud  nie mam złudzeń      i to jest moja największa zaleta    a kiedyś tak… starałem się nadążyć  śledziłem nowinki trendy  płynąłem na fali klikałem  widziałem horyzont  wierzyłem że można  że trzeba tam zmierzać  jak inni byłem niezawodnym trybikiem w machinie wzrostu      co zaszło pytasz? nie jestem źródłem rzetelnych informacji… jeśli społeczeństwo jest organizmem ja jestem komórką rakową 
    • Nie miała tam być. Terezin dał możliwość życia Ona wybrała inny los. Ottla zgłosiła się na ochotnika, aby być z dziećmi aby się nie bały w ostatniej drodze z której powrotu. nie ma. W Auschwitz była tylko ciemność. A dziś śnieżynki ciepłych ściegów, są jak płatki pierwszych przebiśniegów. Ptaki je spłoszą śpiewając kołysankę. O piżamkach w zielone groszki, utulą wszystkie niepotrzebne troski. Śpiewaj, śpiewaj jak najwięcej!. Będzie lżej wzruszać jasne powietrze. Śpij , spij i idź! Tak daleko, a chmury są tak wysoko. Mama- i już wiadomo gdzie i dokąd.         Ty jesteś, z całą wiedzą o mnie, z taką świadomością, wbrew wszystkim, pomimo wszystko. (Franz Kafka do siostry Ottilie)            
    • Znoszę nieszczęście jak jajka wczorajsze ile jeszcze zniosę będąc kurką na wybiegu   w kurniku myśli wydziobuję pech   z marzeń robię jajecznicę na tłustej nadziei   pazurami wygrzebuję wiarę miłość niewidzialnym ziarnem   czy jeśli bardzo się postaram to zniosę szczęście?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...