Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

budzę co czas jakiś
uśpionego poetę
spinam agrafą złotą
części pamięci
szczeliną małą bez wstydu
wnikam  w niedoskonałość
obracam w palcach najstarsze wspomnienie
godzina najważniejszego protestu
tyka - bomba zegarowa
czytam czarną księgę źródła
by biec przez pokoje
wierząc w drzwi ostatnie

manifestacja przegranej sprawy
ucicha po godzinie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Interesujący opis własnej wewnętrznej drogi twórczej, czy procesu twórczego... Tak jakby odbywał się on na krawędzi życia i śmierci, rozsądku i braku kontroli. Tworząc mam podobne odczucie chwilowego, ulotnego znajdowania się na krawędzi czegoś, jakiejś innej, wyższej rzeczywistości, i trochę inaczej chyba ja odczuwam niż Ty. Co do wiersza, to wydaje mi się, że byłyby on nieco bardziej spójny, gdyby po przebudzeniu "uśpionego poety", on sam był podmiotem dalszych wydarzeń, to znaczy, gdybyś dalej pisał w trzeciej osobie: "spina", "wnika", "obraca" i "czyta". Co ty na to? Pozdrawiam :)

Opublikowano

Nie wiem, jak Ty to przeżywasz, ale ja po obudzeniu "mojej uśpionej poetki", wycofuję się, ustępuję jej miejsca i pozwalam działać... Ona to też "ja", ale inny jego aspekt, któremu pomagam wydobyć się na powierzchnię i tym go uaktywniam. Pozdrawiam.:)

Opublikowano

Chyba bardzo osobisty wiersz,

docierający w najgłębsze pokłady intymności, przynajmniej tej twórczej.

Utożsamiam się z Peelem, z jego przeżyciami.

Spodobał mi się bardzo.

 

Chociaż jak mi już podziękowałeś,

to się poczułam niezręcznie, bo wiersz na tyle wspaniały,

że ciężko się na jego temat wypowiedzieć, a ja się teraz zdecydowałam :)

 

Pozdrawiam :)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Maciej Szwengielski To, że politycy, czyli papierze klękali o niczym nie świadczy. Wiem, że KK nigdy oficjalnie nie potwierdził autentyczności tej tkaniny. Kiedyś czytałem o tym w Tygodniku Powszechnym, wczoraj zajrzałem do Wikipedii. Otóż zbadano wiek tego Całunu za pomocą najdokładniejszej metody izotopu węgla C-14. Badały to 3 różne instytuty, nie mające ze sobą kontaktu. I wyszło, że powstał w okresie XIII - XIV w.  Tłumaczę Panu od kilku dni, że żadnego boga nie ma, no bo nie ma. I powtórzę: Gdyby był, to by był. A Pan swoje. Nie żyjemy w średniowieczu, ani za rządów Aszurbanipala. Dziś człowiek chodzi Księżycu, przeszczepia serca, zapładnia in vitro, buduje sztuczne pamięci, a Pan jest przekonany, że Bóg jest. I w dodatku broni organizację polityczną, jaką jest KK łącznie z jej pracownikami, czyli czarownikami w sutannach. Proszę czytać, co Panu piszę i przestać się blamować.  Ja jestem fizyk. Również konstruktor (mam 3 opatentowane na cały świat wynalazki, nie wzory), produkuję maszyny i linie technologiczne oraz uprawiam publicystykę. Zatem zawsze może Pan mnie zapytać o wiele rzeczy, bo moje odpowiedzi będą miały jakąś wartość. Acha, ostatnio kończę pisać esej o zagładach cywilizacji w Kosmosie ;)   
    • trzy najpiękniejsze słowa szacunek przyjaźń i miłość choć spięte jedną klamrą zbyt często obłudnie puste puste i ciemne jak noc pomimo że w każdym tli się dobra iskierka która życie upiększa
    • @Konrad Koper Miło mi :)  
    • @Lenore Grey Szanuję taką koncepcję, choć dla mnie to wciąż trochę tak, jakby dostać pięknie pachnący deser, który okazuje się być tylko atrapą z cukru – oko cieszy, ale głodu nie zaspokaja. :) Niemniej cieszę się, że tekst trafi do odpowiedniego działu, tam na pewno znajdzie swoich koneserów 'nieliniowości'. Powodzenia w dalszych eksperymentach!  Serdeczności :)
    • plaża była pusta rozciągnięta jak język sucha od słońca i wiatru ona miała sól na ustach i oczy zbyt jasne jakby widziały więcej niż trzeba on niósł w sobie noc ciężką jeszcze nie do końca przeżytą piasek parzył stopy wchodził między zęby zgrzytał w środku szli za daleko tam gdzie nie było już śladów tylko wiatr i własny oddech dotknął jej nagle jakby coś w nim pękło bez ostrzeżenia odpowiedziała od razu jak ogień który nie ma już powrotu ich ciała nie były delikatne ścierały się jak kamienie mielone w gardle rzeki sól wchodziła w skórę w oczy w usta wszystko szczypało wszystko było za bardzo on wbijał dłonie w jej plecy jakby chciał się utrzymać przy czymś żywym jakby pod skórą było coś co mogło go ocalić ona ciągnęła go niżej w piasek w siebie w ciemniejsze miejsce nie było rytmu tylko uderzenia nierówne głodne krew przyspieszała szarpała się jak zwierzę zamknięte w za małym ciele morze obok uderzało i cofało się jakby coś pamiętało ale nie chciało powiedzieć krzyknęła raz krótko jak przecięcie potem już tylko oddechy ciężkie rozbite leżeli długo lepcy od soli i piasku jak po walce słońce wypalało z nich resztki myśli nie patrzyli na siebie bo było za blisko fala doszła wyżej dotknęła ich stóp zimna obca jakby coś sprawdzało czy jeszcze żyją i kiedy wstali nie byli już tacy sami jakby morze coś w nich zabrało i zostawiło miejsce które nie chciało się zamknąć              
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...