Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na  kanwie  ostatnich  doświadczeń  proponuję  użycie  wierszy klasyków jako  materiału  do własnych  prób twórczego  wyżycia  się  w formie wiersza przetworzonego - czy to  podobnego w formie, stylu , czy w treści.  

Poniżej  przykład .

Pewnie warto w tym  miejscu wspomnieć  o ograniczeniach  wynikających  z praw autorskich  literatów    zbliżonych do współczesności. 

Opublikowano

Polały się łzy me czyste, rzęsiste
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
Na moją młodość górną i durną,
Na mój wiek męski, wiek klęski:
Polały się łzy me czyste, rzęsiste…

 

Adam  Mickiewicz, 

 

Co, gdy spytasz o nas splączę, złowię ?  

Wieczornej  ciszy szepnę, przyrzeknę,  

Nocy ciemnościom  błysnę, roziskrzę,  

Chłodu poranek  rozpalę, ocalę.

Co, gdy spytasz o nas splączę, złowię, ?   

 

Opublikowano

Widzę, że nie bardzo masz chętnych do współpracy - a szkoda - bo według mnie bardzo fajnie piszesz. Przedstawię Ci tu zatem moją "przeróbkę" Ody do młodości, pisaną kilka lat temu i gdzieś tutaj też na pewno jest. Tylko mi się nie chce szukać, bo wtedy podałbym link do niej. Nagryzmoliłem tyle samo strof, co w oryginale, więc trochę miejsca tu zajmę:

...

ODA DO WIECZNOŚCI

(wg Jarosława "Zbawcy" K.)


Bez serc, bez ducha - same szkieletory;
Wy tłumni! Dodajcie skrzydeł!
Moherowym wzlecę światłem
W księżycowy cień bladej zmory
Kędy moich snów upiory
Z rzeczywistością dzisiaj tu splotłem
Nie przestrzegając żadnych, człowieczych prawideł...
.
Niechaj kogo duch zamroczy
Schyli dziś ku mnie całą swoją postać
Zechcąc zapewne tak na wieki zostać
Lecz nie potrafi. Z bólu się zatoczy...
Wieczności! Ty nad moim wzlatuj duchem
Busolą myśli mej steruj
Lecz też z każdym moim ruchem
Kieruj ku władzy mnie, kieruj..!!!
.
Patrzę w przyszłość - kędy władza ku mnie kroczy
Poprzez wątpiących niezmierzone tłumy
Strach moją wolę jednak wnet zamroczył..!
Cóż to..?!.. Władza znów się w cień oddala
Jakaś siła, jakaś fala
Gna ją precz. Ja chcę gonić
Nie potrafię... Pomóżcie jej bronić!
Z moich zaś wnętrzy ciągle zło się toczy...
.
Wieczności..! Dla mnie nektar władzy
Wtedy słodki, gdy smak jej samotnie kosztuję
Więc serce dla rozumu natenczas dziękuje
zaspokojoną chucią sławy, smaku sadzy...
Które to ciągle z piekieł Pan mój mi serwuje
Tu na ziemskie padoły w moje ręce kładzie
Swoją władzę. By kotły wciąż piekieł rozpalać
Moje i Jego smaki w pełni zadowalać.
.
Dzieckiem - wraz z bratem - księżyc żem zwojował
Młodzieńcem studiując prawo
Wielem Dzieł wszelkich Lenina wertował;
One wciąż były moich nauk nawą...
Dążyłem, gdzie to czerwień kolorem nadziei
Łamiąc po drodze nieprzychylność ludu
Genami patrząc w naddniestrzańskie knieje
By tu i tam wielkich dokonywać cudów
.
Hej..!!! wraz z towarzyszy radzieckich zamiarem
Opaszmy ziemię koliskiem..!
Rozpalmy piekła nowym ogniskiem
Lenin nam Bogiem i Carem..!
Dalej, myśli z posad rozumu
Nowym chcę pchnąć cię torem
Aby Stalina, Putina wzorem
Panować nad ciemnią tłumów...
.
A, tutaj w kraju, gdzie zamęt panuje;
Skłócę wnet jednych z drugimi
Więc tego świata już nikt nie zratuje
Świat ich niech piekłem się staje
Ja zaprowadzę tu nowe zwyczaje
Przestaną być ludźmi wolnymi...
.
W ich to umysłach zapadnie noc głucha
Dobra żywioły gasnąć będą stale
Wolność nieznaną dlań pozostanie
Dla niej nie wskrzeszą dziś ducha
Słyszę wciąż nowe wołanie;
Ze mną rozpocząć chcą bale...
.
Pryska już dawne zwątpienie
W moją to zbawczą moc woli
Jam Lucyfera na Ziemi wcielenie;
Dla was ku wiecznej niedoli...

.

P.S - tekst ten zapewne był dopracowywany, ale skopiowałem z dawnego notatnika i jest jaki jest, czyli w wersji pierwotnej

Pozdrawiam. Mam nadzieję że się nie obrazisz, jeśli akurat byłbyś fanem "dobrej zmiany".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

gorączka ciała

- to już dreszcz podniecenia

- to od serca żar

Opublikowano

 

Świat umieliśmy kiedyś na wyrywki:
- był tak mały, że się mieścił w uścisku dwu rąk,
tak łatwy, że się dawał opisać uśmiechem,
tak zwykły, jak w modlitwie echo starych prawd

Nie witała historia zwycięską fanfarą:
- sypnęła w oczy brudny piach.
Przed nami były drogi dalekie i ślepe,
zatrute studnie, gorzki chleb.

Nasz łup wojenny to wiedza o świecie:
- jest tak wielki, że się mieści w uścisku dwu rąk,
tak trudny, że się daje opisać uśmiechem,
tak dziwny, jak w modlitwie echo starych prawd.
 
Wisława Szymborska,     [***] Świat umieliśmy kiedyś...   

 

Żniwo zbieraliśmy kiedyś dosłownie:
- było tak proste, że liczył się każdy kłos,
tak małe, że  potrzebowało dłoni,
tak bliskie,  jak błękit odbity w oczach.
 
Nie czekały mielące tryby postępu:

- zamknęły usta sztucznym  nawozem.

Trafiliśmy na półki pustych kalorii, tanich barwników,

przeterminowanych konserwantów.

 

Nasze języki odkryły smak początku :

- jest tak skomplikowany, że liczy się każdy kłos,

tak wielki, że potrzebuje dłoni,

tak daleki,  jak błękit odbity w oczach.

 

Jemall

 

 

Opublikowano
W autobusie
pomiędzy pracownikami
myślę o podjęciu pracy.
...Bo cóż to za praca - umierać...
A co to za praca - rodzić...
Rodzonym być
i umieranym
być.
...A choćby zwykły kaszel -
jakiż to znój.
...A odjechać ?
...A przybyć ?
Myślę o podjęciu pracy.
Przecięto już bilety.
Jadę.
Kołysze mnie -
kto wie -
ostatni dach nad głową -
autobus linii \\"C\\".
 
Cetka  Autor: Agnieszka Osiecka
 
 
 

Na dysku

między  folderami

rozwijam  aplikację.

...Cóż to takiego - tworzyć...

A cóż to takiego - skasować...

Być tworzonym

i kasowanym

być.

...A nawet zwyczajne okna-

jaki to odmęt.

...A rozruch ?

...A aktualizacja ?

Rozwijam  aplikację.

Rośnie wydajność.

Ściągam.

Pracuję  w tle-

kto wie-

ostatni dostęp do Ciebie-

dysk C:\

 

Jemall

 

 

 

Opublikowano

Gdybym miał lat dwadzieścia pięć 
I nieprzytomną moją głowę, 
A w głowie nieba jedną piędź 
I jedno oko lazurowe, 

Może pod okno twoje znów 
Przyniósłbym wierną mą niewolę, 
Może bym szukał innych słów, 
Tak jak się szuka wiatru w polu, 

Lecz że już nie mam dawnych lat, 
A lazur białym śniegiem opadł, 
Opuszczam ciebie, idę w świat, 
W nieunikniony mój listopad. 

W zamarłym lesie brodzę sam, 
Do ust przyciskam srebrny grzebień 
I niewymyślną polkę gram, 
I nie oglądam się za siebie.

 

Autor: Jan Brzechwa;    Polka

 

 

Gdybym tak  zgodnie z przepisami 

Jechał pod górę na zakręcie,

Ciągłej linii nie mając za nic

Licząc,  że  głupim sprzyja  szczęście,

 

Może spokojnej drogi bieg 

Dałby mi chwilę  ukojenia,

Może by znikł uparty lęk

z mych snów  napitych od cierpienia?

 

Lecz nie dbam o jutrzejszy dzień, 

gra w mojej polce kolorowo:

wyścig na drodze, śmierci cień,

oczy zamknięte odruchowo.

 

Słowacki las przeszyty bólem,

Piasek  przysypie z czasem wszystko;

By ze mnie znikł bezduszny dureń

Szukać daleko mam czy blisko?

 

Jemall

 

https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-wypadek-na-slowacji-bedzie-areszt-dla-kierowcow-porsche-ferr,nId,2639267

 

 

Opublikowano

Witaj. Tak sobie myślę, że lepiej byłoby gdybyś proponował nieco krótsze teksty "do obróbki". Chętniej się w Twoją propozycję wtedy "pobawię". Nad dłuższymi nie chce już mi się głowić . Pozdrawiam.

gify kubuś puchatek

 

Opublikowano

~
Obok p.Tuwima i jego "całujcie mnie ..."
.
Bajkopisarzom wszystkich opcji
opisujący swymi słowy
co tylko im się we łbach kopci;
ubliżające rozumowi.
Tak dziś wieczorem ja im piszę
- niech się wczytają tu przez lupę -
matołki, ćwoki, nuworysze
- całujcie wy mnie wszyscy w... jupę

~

Opublikowano (edytowane)

Jemall

 

Jechał górnik pod ziemię z kaskiem i latarenką,    
Nie ułomek, to prawda,  jednak ze sztuczną ręką.

 

Która  pamiątką  była z dawnej epoki, kiedy 
zwyczaj miał by ją wsadzać tam,  gdzie nie ma potrzeby.

 

Gdy dojechał do przodka zabłyszczały mu oczy,
Czuł że dzisiaj urobek pewnie normę  przekroczy!

 

Nie chciał wiedzieć że  Skarbek szeptać zaczął do ucha 
Że w niedzielę wypada odpoczywać - nie słuchał. 

 

Ujął kilof za trzonek z wielką mocą i kpiną
Jednak  mu sztuczną  rękę  duch kopalni  zawinął.

 

Wkurzył się nie na żarty przodownik wydobycia
Bez tej części żyć nie chciał - pewnie wróci do  picia!

 

Świat  mu wnet zawirował,  w oczach czerwone płatki!
Z czego  będzie żyć żona? Z czego maleńkie dziatki?

 

A duszydło rechocze, grozi nowym zaklęciem:
Będziesz miał więcej dutków, kiedy będziesz na rencie!

 

Gwarka twarzy się skurczyła,  w swojej naturze czarnej
Zdetonował dynamit , skutki były koszmarne!

 

Kiedy pierwszy ratownik po tygodniu tam  dotarł 
Nic nie  znalazł prócz ręki, sztucznej ręki bez chłopa.

 

Jest na półce w muzeum,  mały napis pod spodem:
Pamiętaj by odpocząć,  możesz skończysz ze smrodem!

 

 

 

 

 

Bolesław Leśmian, Ballada dziadowska

 

Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą,                                              
Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.     


Szedł skądkolwiek gdziekolwiek - byle zażyć wywczasu,                     
Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu. 

 

Stał i patrzał tym białkiem, co w nim pełno czerwieni, 
Oj da-dana, da-dana! - jak się strumień strumieni! 

 

Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca, 
Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica. 

 

Nie wiedziała, jak pieścić - nie wiedziała, jak nęcić? 
Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić? 

 

Wytrzeszczyła nań oczy - szmaragdowe płoszydła - 
I objęła za nogi - pokuśnica obrzydła. 

 

Całowała uczenie, i łechtliwie i czule, 
Oj da-dana, da-dana! - tę drewnianą, tę kulę! 

 

Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy, 
Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy. 

 

Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby, 
Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby! 

 

"Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną? 
Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano? 

 

Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia, 
Ty, wymoczku rusalny - ty, chorobo strumienia ! 

 

Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu? 
Oj da-dana, da-dana ! - umrę chyba ze śmiechu !" - 

 

Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą! 
"Pójdźże ze mną, dziadoku - dziaduleńku -dziadygo ! 

 

Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali, 
Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali. 

 

Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne, 
Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!" 

 

Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą 
Do tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą. 

 

Nim się zdążył obejrzeć - już miał falę na grzbiecie - 
Nim się zdołał przeżegnać - już nie było go w świecie! 

 

Zakłębiły się nurty - wyrównała się woda, 
Znikła torba dziadowska i łysina i broda ! 

 

Jeno kloc ten chodziwy - owa kula drewniana 
Wypłynęła zwycięsko - oj da-dana, da-dana! 

 

Wypłynęła - niczyja, nie należna nikomu, 
Wyzwolona z kalectwa, wypłukana ze sromu! 

 

Brnęła tędy - owędy szukająca swej drogi, 
Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi! 

 

Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu, 
Zapląsała radośnie na swym własnym odbiciu! 

 

I we żwawych poskokach podyrdała przez fale. 
Oj da-dana. da-dana! - w te zaświaty - oddale! 

 

Edytowane przez Jemall
edycja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

przebudzenie
czy śniłem o  motylu?
czy motyl śni o mnie?
J

 

 

Śniłem kiedyś, że jestem motylem, i teraz nie wiem już, czy jestem Czuang-tsy, który śnił, że jest motylem, czy też jestem motylem, który śni, że jest Czuang-tsy. 

 

Czuang-tsy

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano


Kimźeś się wyłonił?
Polonusem maciupełkiem.
Czyżeś posiadł jakieś znamion czary?
Orlej mleczności nabrzmiałe rezerwuary.
Wszak pomieszkujesz gdzie to czasami?
Między  niskoskumuplowanymi swojakami.
Z jakiego niekraju, nieplanety?
W Polanów niepospolitej rzeczy.
Czymże ta rzecz,  rzekniesz narzeczem?
Mą kądzielą i moim jest mieczem.
Jakże zdobytą została, jak się uchronić zdołała?
Życiem zapłacona, stracona, od zagłady uchroniona.
Czyś ją rozcałował po kryjomu, nocą?
Niestraciłem co chciałem, miłości mocą.
Jaką to ufność  żywisz?
Do  Polski, tu się nie zdziwisz. 
Jakie są twe imienne dla niej imiona?
Pociągliwie arcycudne małe on i ona.
Co pożyczkobiorczo od niej dostałeś, ugrałeś?
Żywot oddawszy i całą resztę niemałą, niemałą.

 

J

 

 

 


Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony, 
Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie, 
Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łakocie 
I podwójnym niekotem ściga cień zielony. 

A ty płotem, kociugo, chwiej, 
A ty kotem, płociugo, hej! 

Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia 
Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa, 
Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa 
Na bezdosyt całunków i mękę ustowia. 

A ty płotem, kociugo, chwiej, 
A ty kotem, płociugo, hej
!

 

Julian Tuwim

 

Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek” (wiersz klasyka

Opublikowano

Oczywiście na kanwie: 

 

- Kto ty jesteś? 
- Polak mały. 
- Jaki znak twój? 
- Orzeł biały. 
- Gdzie ty mieszkasz? 
- Między swemi. 
- W jakim kraju? 
- W polskiej ziemi. 
- Czem ta ziemia? 
- Mą ojczyzną. 
- Czem zdobyta? 
- Krwią i blizną. 
- Czy ją kochasz? 
- Kocham szczerze. 
- A w co wierzysz? 
- W Polskę wierzę. 
- Coś ty dla niej? 
- Wdzięczne dziécię. 
- Coś jej winien? 
- Oddać życie. 

 

Katechizm polskiego dziecka
 Władysław Bełza.

Opublikowano (edytowane)

Kim ty jesteś?

- pierwszym sortem

Jaki gest twój?

- butem w mordę

Gdzie przebywasz?

- wśród kiboli

Co cię cieszy?

- gdy go boli

Co masz w ręku?

- kawał kija

Jak użyjesz?

- dam mu w ryja

Komu służysz?

- politykom

Dzięki czemu?

- narkotykom

Kto je daje?

- oni sami

Jak ich nazwiesz?

- są chamami ...

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

I słowa zalotne,

i po co przewrotne,

i nie ma we mnie żalu.

Ja marzę na jawie

Spełniło się... prawie -

i po balu

J

 

 

I oczy wil­got­ne, 
i ser­ce sa­mot­ne, 
i nie wiem, co ro­bić da­lej. 
Ja chciał­bym gdzieś w le­sie 
(a niech mnie roz­nie­sie!) - 
umrzeć z żalu. 

Władysław Broniewski

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...