Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdy godzina W wybiła
kiedy sygnał walki padł
pożegnali się z bliskimi
poszli bronić wolny świat

i ginęli tysiącami

chorzy na wolności brak
dzisiaj prawie zapomniani
a walczyli o nasz kraj

wiatr historii ich nie pieścił

zawsze mieli słaby piar

ich ukryto w niepamięci

a kat Woli- Reienfarth

przez zwycięzców szanowany

długie lata sobie żył

w nowych Niemczech był burmistrzem

wcale się nie musiał kryć

 

ludobójstwo to rzecz straszna

to niezaprzeczalny fakt

ale chyba coś jest gorsze

gorszy jest pamięci brak

Opublikowano (edytowane)

   Andrzej w swoich tematach i fajnie,  piszmy tak jak potrafimy.

   (...)
   kiedy sygnał walki padł
   pożegnali się z bliskimi
   poszli bronić (...) 

   i ginęli tysiącami (...)

   a walczyli o nasz kraj . . . . . i to najbardziej siedzi we mnie

Myślę, że oni byli po prostu "chorzy" na wolność i złem jest, że jest ciągle niszczona.... praktycznie wszędzie, temat strasznie długachny.!!!

Kto umie docenić ich trud, pamięta, uogólniam.

Pozdrawiam.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

  Niestety (albo stety) jestem potomkiem tych chorych na wolność.

Co prawda nie Warszawa,  ale Wilno i akcja "Ostra Brama"- kilka godzin wisiała biało-czerwona flaga, a potem było zimno.

Takie dziadkowe opowieści, ale były na tyle skuteczne,  że moje dzieci lubią jeździć  na cmentarz na Rossie i składać  kwiaty. W poniedziałek wyjeżdżamy.

Naród bez pamięci to jak drzewo bez korzeni  - tak myslę.

Dzięk i Nat za poświęcony czas.     

 

                                           Pozdrawiam

 

PS.

 

To jak inni wykorzystują historię do własnych sondażowych celów to nie skomentuję - wziąłem urlop i będę łowił ryby, grał w brydża i odwiedzał rodzinę na kresach.

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Przykro mi czytać takie komentarze.

Nawet obcokrajowcy mają większe pojęcie o powstaniu Warszawski  niż Ty ( chyba że Twój ojciec stał po drugiej stronie Wisły - wtedy rozumiem)

 

Ale mimo innego spojrzenia na sprawy dla mnie ważne dziękuję i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...