Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

drogą  przeznaczenia każdy idzie

lecz nie każdemu jest przychylna

bywa marudna szara kąśliwa

czym  szpeci nasze życie

 

ale mimo to jednak nam bliska

co dzień na nowo odkrywana

my próbujemy ją zrozumieć

płaczem lub uśmiechem

 

drogi przeznaczenia nie unikniemy

ktoś lub coś dla nas ją wymyślił

musimy  chcąc nie chcąc nią iść

by na końcu odnaleźć zrozumienie

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj Annie - dziękuje za piękny utwór i czytanie - ucieszyła mnie twa wizyta.

                                                                                                                                                      Słońca i uśmiechu na cały dzień życzę

Opublikowano

Jakoś się z tym nie zgadzam,

a przynajmniej niecałkowicie.

 

Owszem,

nie na wszystko mamy wpływ,

nie da się uniknąć wszystkich nieszczęść.

Ale nie jesteśmy w naszej szarej codzienności całkowicie bezradni.

 

Pozdrawiam.

Opublikowano

Myślę podobnie jak Deonix, 

Ludzką głupotę, złe decyzje lepiej zwalić na przeznaczenie, bo przecież każdy taki mądry, że gdzież by to ....

A na niektóre rzeczy - tak - nie mamy wpływu, decydują za nas inni.

Waldemarze, ale skoro tak uważasz, to masz prawo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam serdecznie -  miło cię widzieć - za co dziękuje -

                                                                                                                    Radosnej i ciepłej niedzieli ci życzę

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam -  no cóż  - każdą opinie o wierszu szanuje -  dziękuje za pochylenie się nad wierszem.

Zgadza się z ową bezradnością - ale ułamek prawdy w tym jest...

                                                                                                                            Uśmiechu i miłego ci życzę                                                                                                                                             

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam cię serdecznie -  dziękuje za kolejne czytanie - jest mi z tego powodu miło - cieszy mnie że się spodobał.

                                                                                                                                                                                                      Ciepełka i uśmiechu życzę

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj Jacku -  wytłumacz mi tę nieporadność - ale za inspiracje dziękuje -  może jako czytelnik więcej widzisz niż ja.

                                                                                                                                                                                                                               Pozd.  

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam ponownie Jacku - no i uświadomiłeś mnie swoją racją do której faktycznie masz prawo..

                                                                                                                                                                                Pozd.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny   Przeczytałam go wczoraj, w "trzech odcinkach" , ale było warto. :) To fascynujący tekst. Właściwie to proza poetycka - zwłaszcza na początku. Bardzo klimatyczna. Zbudowałeś hipnotyczną atmosferę zawieszoną między jawą a snem. Rozmyłeś granicę między rzeczywistością a wyobraźnią. Do końca nie wiem, czy Lyanne naprawdę przeżyła katastrofę, czy John Doe istnieje, czy jest duchem. Ta wieloznaczność podoba mi się. Są tu świetne motywy - latarnia, albatros, morze, sztorm i mgła - zacierają granice między światami. Silna jest warstwa psychologiczna. Można ten tekst odczytać jako opowieść o winie i odkupieniu, o samotności, traumie i o niespełnionej miłości.   Ale najciekawsza jest pętla czasowa - czy cała historia to powtórzenie, udręka, która rozgrywa się w nieskończoność? Czy John skazany jest na wieczne przeżywanie tej samej tragedii? Czy John i Lyanne są duchami? Na te pytania nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć - niech zostaną pytaniami retorycznymi. :) Od czego jest wyobraźnia. :)    ps. Zauważyłam pewne podobieństwo do E.A.Poe, np. śmierć kobiety, morze jako siła destrukcyjna, melancholia i poczucie nieuchronnej zagłady  u tytułowego bohatera, morderstwo i rozszczepienie rzeczywistości. To wszystko na duży plus. 
    • Zanim zamieszczę tekst potrzebuję zapytać, czy może się składać tylko z wulgaryzmów? Wynika z moich doświadczeń społecznych i wynikającej z nich frustracji i zdumienia.  Nie wiem, czy potrafię ubrać je w zrozumiałą formę literacką.  Tytuł - Refleksja.  Obawiam się, że może zostać również zbanowany przez administratorów. To drugi powód pytania. I - może w tym dziale nie będzie od razu publikowany. Pozdrawiam  
    • @hollow man Twoja twórczość to jak zwykle szczyty intelektualne
    • świat był biały aż raziło jak wapno w świeży grób byłaś światłem które nie wybacza usta jedyny punkt zapalny ręce tam Bóg składał broń i milczał wszystko wokół wyło od istnienia a ja rozpięty na tobie jak na słońcu piłem blask aż pękały żyły byłem aniołem w ogrodzie z lodu miłość to pępowina którą śmierć odgryza zębami u samej nasady istnienia ty jesteś światłem które nie mruga nad stołem sekcyjnym moich dni nagle zabrakło cię świat zmienił barwę stał się biały jak wyważone drzwi donikąd słońce wbija się w mózg jak zardzewiały gwóźdź ptaki prują niebo na krwawe szmaty kwiaty guzy na trupie ziemi horyzont pęka jak suchy strup odsłaniając gnijącą padlinę światła schnę gniję w białym fosforze nieobecności bez ciebie wyrwana tętnica i rzucona w zenit w jądro południa najpierw zdycha zapach potem dotyk traci linie papilarne kolor osypuje się jak suchy tynk zostaje próżnia wibrująca ślepa boleść czas wykręca ręce łamie kości sekundom rzuca je na żer nienasyconej bieli zostałem tylko ja biały negatyw twojego dotyku pogłos w czaszce gdzie każda sekunda jest igłą wbitą w ciszę świat był kiedyś oślepiający jak wybuch nowej gwiazdy życie drżało jak krzyk zarzynanego zwierzęcia ale ta biel ta sterylna furia wyżera oczy każe patrzeć na koniec wszystkiego w pełnym świetle twoje odejście było rzeźnią światła biel wisiała na hakach dnia i wtedy zobaczyłem czarną szczelinę w samym środku bieli jak język ognia który zjada wszystkie dni wszystkie miłości wszystkie blaski i zostajesz tylko ty wykuta w oślepiającej mroźnej bieli skamielina mojego ostatniego krzyku            
    • Zakwitnęła róża. Wonny kwiat z mizernym cierniem. Obolała, smutna róża - wątła wzrosła - na spalenie.   Wokół wierna - rzesza drwiąca. I choć lśniła kolia, serce gniło w kolcach.   Wnet zabrali róży wodę, a austriacka słota wypłowiła jej koronę.   Gdybym ja też minął, gdybym w pamięć opadł świętą, wtedy mówcie mym dziecinom, żem ja także był - Elżbietą.   20/26 IV 2023
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...