Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Obiecuję

 

Zaplątanych myśli twych, 

poranionych oczu, łez,

dotknę lekko, cichutko

powiem: - spokojnie, nie drżyj. 

 

 I serce swoje otworzę,

dłonie na skronie położę,

z jabłonią porozmawiamy,

owocom się pozwierzamy. 

 

Lato niedługo nadejdzie,

a blask słońca nas obejmie,

za umykającą drogą

pójdziemy

zabierzemy szczęście

ze sobą.

 

Uśmiech już mamy, 

słoneczniki pozbieramy,

pozwolimy sobie nawet na więcej

poruszymy serca o świcie

przy śpiewie skowronka,

przytuli nas łąka. 

 

Obiecuję.     

 

 

Maks

 

        Tyle mogę zrobić, powiedzieć,

        gdy noc cichutko nadejdzie.            :))) Justyna   

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W.M. Czasami i odpust jest potrzebny, sam wiesz.    To historia - obietnice. 

Oryginalność? Jest, moim zdaniem, właśnie dlatego, że to już było, a Peelka odważyła się na tę kolejną tysiąc drugą noc. 

Znasz się przecież na cyfrach, o liczbach, nie mówiąc. ;)

 

W.M. nie idę na ilość, bo nie jestem przodownikiem pracy, nie mam zamiaru wyrabiać 150 proc. normy, zresztą w kwestii tworzenia, takich norm nie ma. 

 

Dziękuję Ci b. za Twój komentarz - b. dobry jest. Justyna. 

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_TalarMasz rację - dziękuję 
    • Wieczorną porą, u schyłku sennego dnia, na piaszczystej ścieżce, stał ślimak bez muszelki. Rudzielec miał coś pod sobą, niuplając do bezzębnej gęby. Wzbudził moje zainteresowanie. Może to gałązka z drzewa, jak miło na chwilę się zatrzymać. Pochyliłam się więc nisko zajrzeć, czym tak się leniwie posila. Zawzięcie przyssany nie pozwalał sobie na przerwę. Moja ciekawość była silniejsza, od dobrego wychowania. Nie przeszkadzać nikomu w jedzeniu, ta zasada poszła razem ze mną na pobocze, szukać patyka do podważenia ślimaczego oślizgłego cielska. Szturchnęłam go najdelikatniej, jak tylko ludzką ręką można to zrobić. Oderwany z niesmakiem, skurczył się w sobie. Po obadaniu sprawy. Ślimak zjadał ustnik od peta z papierosa. Wniosek: Uzależniony ślimaczy się palacz zawodowiec, wychodzi zajarać w przerwie z trawy. Ludzie! Nie rzucajcie petów, gdzie popadnie. Dbajcie o zdrowie zwierząt.
    • @Migrena Dziękuję. :) 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Przemyślałem, rzeczywiście z uwagi na prosty fakt, że marynarki posiadają dwa rękawy.    Też zastanawiałem się, czy    niech będą  przeskalowane niczym marynarka  z szeroko zarysowaną  linią ramion       
    • @Berenika97 To dla wielu staje się częścią życia, myśl, że robią coś dla zmarłego, ale też ma sens dla nich samych, regularne wyprawy, spotkania. Moja babcia tak miała, a też regularnie i bardzo chętnie chodziła do przychodni. Tam miała ulubionych lekarzy, pielęgniarki, znajomych, a ważnym celem było "zdobycie" skierowania do sanatorium. Takie wyjście było celebrowane, wybierane ubrania, a nigdy nie narzekała, że musiała długo czekać.  Autentyzm twoich dialogów robi wrażenie. Pozdrawiam  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...